Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 15
SłabyŚwietny 
Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Babsk

 

  1. Geneza powstania wsi

Wieś Babsk powstała jako ostatnia miejscowość na ziemiach urszulińskich. Początek istnienia miejscowości datuje się na dwudziestolecie międzywojenne, choć już wcześniej na rozciągniętym obszarze dzisiejszej wsi występowały pojedyncze zabudowania, chociażby na uroczysku Zarudka. Uroczysko swoją nazwę wywodzi od właściciela ziemskiego Zarudzkiego, ten zaś mógł prawdopodobnie wywodzić swoje nazwisko od istniejącego w tym miejscu leśnego pustkowia nazywanego Rudką, która to nazwa pojawia się już w księgach wereszczyńskich z XVI wieku. Z tego lub też z następnego wieku mogą pochodzić pozostałe szczątki ludzkie i narzędzia żelazne (chociażby gwoździe kowalskie) oraz kamienne (siekierki, tłuczki), jakie można znaleźć na polu w zachodniej części wsi przy drodze z Woli Wereszczyńskiej do Urszulina. Świadczyłyby one o istnieniu w tym miejscu cmentarza, najprawdopodobniej poległych mieszkańców pobliskiej Woli Wereszczyńskiej z okresu powstań kozackich. Tam rósł kiedyś samotnie dąb wielki. Mógł mieć ze 400 lat, a w środku był wypalony. Dziadek mi opowiadał, że Tatarzy i Kozacy wieszali na nim mieszkańców pobliskich wsi – wspomina Marian Kapała z Wiązowca. Być może na dębie tym wieszano powstańców z Powstania Styczniowego z 1863 roku. Jednakże tezę o istnieniu zbiorowego cmentarza ówczesnych mieszkańców Woli Wereszczyńskiej z okresu powstań kozackich uprawdopodobnia fakt znalezienia podczas usypywania drogi łączącej Urszulin z Wolą Wereszczyńską dwóch szabel, co by potwierdzało obecność Kozaków, czy też wojska koronnego.

Na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego stulecia dziedzic Zarudzki posiadał tutaj włości w wielkości ponad 200 hektarów, głównie zarośla i krzaki, a także tartak. Gdy dziedzic Zarudzki przejeżdżał przez wieś swoją bryczką, wówczas każde dziecko, które powiedziało: dzień dobry Panie dziedzicu, otrzymywało cukierki. Podczas wycofywania się Rosjan w 1915 roku cały majątek został spalony, a wszelkie maszyny wywieziono do Rosji. Wobec tego po wojnie bolszewickiej w 1920 roku Zarudzki sprzedał ziemię Piotrowi Kujawskiemu i Teofilowi Józefowiczowi, któremu przypadło siedlisko. Zabudowania te nigdy nie były osobnym sołectwem, zaliczane były więc administracyjnie do miejscowości Olszowo. Piotr Kujawski wywodził się z rodziny chłopskiej, zaś Józefowicz z rodziny szlacheckiej.

Nazwa samej wsi wywodzi się od jej pierwszego właściciela, Wiktora Babskiego, który od 1824 roku był właścicielem tutejszych dóbr, budując na nich swój dworek. Babski należał do partii księcia Bogdanowicza, mającego swój dwór w Bogdance. Dwór i dobra Babskich o powierzchni 712 morgów ziemi po odzyskaniu niepodległości zostały wykupione przez Antoniego Marczewskiego i Franciszka Bernasia, zaś w latach trzydziestych zmieniły właściciela na rodzinę Cichońskich. Majątek z upływem lat był rozprzedawany, a okoliczni chłopi rozebrali wszystkie budynki, przeznaczając budulec na budowę własnych budynków gospodarczych. Utrata przez Babskich majątku wynikała z jego zadłużenia, gdyż już w 1912 roku dziedzic Eligiusz Babski zaproponował Bankowi Włościańskiemu zbycie swoich dóbr celem parcelacji.

 

  1. Wieś w okresie Drugiej Rzeczpospolitej

Przez długi czas wieś nie stanowiła osobne sołectwo, a zabudowania tu znajdujące się zaliczane były do sołectwa Wola Wereszczyńska. Największą grupą narodowościową Babska w okresie Drugiej Rzeczypospolitej stanowili Polacy (Zabłoccy, Ulmany, Majewscy, Kujawscy), choć we wsi zamieszkiwali także Niemcy. Były to cztery rodziny niemieckie: Rydle, Nerynbergi, oraz rodziny Gustawa Krugera i Samuela Jeske. Ponadto we wsi zamieszkiwał Żyd Aaron Lindenbaum, będący synem Lejzora. Lejzor Lindenbaum został właścicielem ziemskim na Babsku, wykupując bądź to część majątku po Babskich lub też po Józefowiczzu. Jego majątek ziemski liczył w 1928 roku 113 morgów. Przed wojną majątkiem zarządzał jego syn Aaron. Nie miał on żony, więc bardzo często stołował się u sąsiadów, chociażby u Radzimowskich z pobliskiej kolonii dębowieckiej. Nie był wybredny, gdyż życzył sobie zawsze zsiadłe mleko z kartoflami. Gdy gospodyni pytała się go czym te kartofle okrasić, wówczas odpowiadał: bez różnicy, czy w spodniach, czy w spódnicy – wspomina po latach nastoletnia wówczas Janina Sempruch z domu Radzimowska. Bardzo przestrzegał zasad swojej wiary, dlatego też, gdy w kartoflach znalazł jakiegoś „skwarka”, wówczas wyrzucał na ziemię.

Poza żydowskimi i niemieckimi mieszkańcami pozostali byli Polakami. Najbogatszy z nich był wspominany Teofil Józefowicz, osiadły w uroczysku Zarudka. Tam miał większy Dom, posiadał również dużo ziemi, do obrabiania której zatrudniał okolicznych mieszkańców. Jako były kawalerzysta cieszył się szacunkiem we wsi, często na swoim koniu prowadził wszelkie pochody świąteczne, czy też witał biskupa, gdy ten odwiedzał parafię. Jednym z wyróżniających się mieszkańców polskich był Piotr Kujawski, pełniący funkcję szefa gminnych struktur partii politycznej Narodowej Demokracji. Jego aktywność polityczna pozwoliła mu przez kilkanaście lat pełnić funkcję przewodniczącego rady gminy, zastępcy kierownika komisji oświatowej, czy też przewodniczącego gminnych struktur kółka rolniczego. Syn Piotra, Aleksander był Prezesem Katolickiego Związku Młodzieży Męskiej, zaś siostra Emilia szefowała Katolickiemu Związkowi Młodzieży Żeńskiej. Mieszkańcy polscy byli w miarę zamożni, o czym świadczyć mógłby istniejąca cegielnia własności F. Ulmana, znajdująca się nad kanałem łączącym Jezioro Płotycze z Jeziorem Wytyckim, czy też rozległe stawy hodowlane. Tuż przed wybuchem wojny na Babsku, będącym wsią o dość rozproszonej zabudowie zamieszkiwało w sumie siedemnaście rodzin, przy czym dwie na Zarudce.

 

  1. Mieszkańcy Babska podczas II wojny światowej

Po wybuchu II wojny światowej rodziny niemieckie opuściły wieś, a w 1940 roku rozpoczęto prześladowanie ludności żydowskiej. Jedyny miejscowy Żyd Aaron Lindenbaum opuścił wieś przed samą wojną. Już po wojnie w Lublinie Aarona spotkał Władysław Radzimowski z Dębowca, któremu to załatwił materiał na ubrania dla jego dzieci. W Babsku, m.in. w rodzinie Chomów i Kujawskich schronienie znalazło kilku Żydów, jednak po kilkutygodniowym ukrywaniu się postanowili dołączyć do Żydów przebywających w getcie włodawskim. Do Włodawy sześciu Żydów powiózł furmanką Jan Choma i Józef Kujawski, jednak już w Wytycznie przy skrzyżowaniu natknęliśmy się na niemiecki patrol. Choć funkcjonariusze byli już pijani, zatrzymali furmankę i zapytali: kogo wieziecie?. Sytuację uratował Choma, który nie zastanawiając się odpowiedział, że chorych na tyfus, co odstraszyło Niemców od przeprowadzenia kontroli –wspomina Józef Kujawski. Młody żydowski chłopak z Woli Wereszczyńskiej, nazywany Duwcią schronienie znalazł u rodziny Lutomskich, jednak po pewnym okresie ukrywania przeniósł się do Olszowa, gdzie zginął.

Podczas wojny, a zwłaszcza po 1944 roku okolice Babska był miejscem natężonego działania partyzantki niepodległościowej, którą zasilali także mieszkańcy Babska. W oddziałach Armii Krajowej (AK) służył chociażby Franciszek Parulski, Aleksander i Józef Kujawscy, Adam Choma, Antoni Choma, ps. „Batory”, czy też więziony na zamku lubelskim Stanisław Choma. Oprócz partyzantki prolondyńskiej funkcjonowały liczebne polskie oddziały proradzieckie, jak „Jeszcze Polska nie zginęła” Roberta Satanowskiego i oddział Armii Ludowej Aleksandra Skotnickiego ps. „Zemsta”. W oddziałach ty służyli Edward Lutomski ps. „Wnuczek”, będący dowódcą plutonu, czy też Bolesław Łoś.

Represjom niemieckim poddawani byli sami partyzanci, jak też ich rodziny. Za działalność partyzancką Aleksandra Kujawskiego Niemcy w dniu 13 sierpnia 1943 roku wymordowali część jego rodziny. Bezpośrednim powodem mordu było wcześniejsze odbicie przez partyzantów Joanny Misztalskiej, która została aresztowana celem uzyskania informacji o działalności tutejszego podziemia. Funkcjonariusze niemieccy, wiozący Joannę na posterunek w Cycowie zostali ostrzelani, co umożliwiło ucieczkę aresztowanej. W wyniku obserwacji i donosu miejscowego Ukraińca Semenio Gorczyka, jak też przekazanych informacji przez wójta gminy Ukraińca Kulchawiuka z Przymiarek, o przybyciu Aleksandra wraz z jego kompanem Mieczysławem Misztalskim Niemcy zjawili się w domu Kujawskich, w liczbie sześciu żołnierzy. Schowani byli w rowie. Gdy rozległy się strzały z okna wyskoczył Misztalski, a mój brat wybiegł w drugą stronę. Obaj zostali zabici – tak wydarzenia opisuje Józef Kujawski. Następnego dnia Niemcy przyjechali do domu Kujawskich by wykonać egzekucję na pozostałych członkach rodziny. Wybierających się Niemców zauważył Edmund Szadkowski z Urszulina, który szybko rowerem powiadomił Chomów, a ci moją rodzinę, by jak najszybciej schowali się przed Niemcami. Z domu zdążyli uciec jedynie rodzice, zaś Józefa nie było już tego dnia w domu, została natomiast siostra (tj. Emilia Kujawska–Zabłocka) z małymi dziećmi Jurkiem i Elą. Gdy Niemcy z dwoma Polakami (tj.„granatowymi” policjantami z Urszulina) dojechali, wówczas kazali Emilii wziąć dzieci i pójść za stodołę. Tam Niemiec zabrał dzieci i rozkazał jednemu z „granatowych” dokonać egzekucji. Po zastrzeleniu Emilii, będącej w dziewiątym miesiącu ciąży, dzieci zaprowadzono do sąsiedniego domu Kadetów – wspomina Kujawski. Zabitą Emilię oraz poprzedniego dnia Aleksandra Kujawskiego i Mieczysława Misztalskiego zakopano na podwórku, a w miejscu tym do dnia dzisiejszego stoi drewniany krzyż. Następnego dnia zamordowanych wykopano i pochowano na cmentarzu w Woli Wereszczyńskiej. Natomiast dwa dni później Kulchawiuka polscy partyzanci w odwecie zamordowali, gdy ten wracał do swojego domu w Przymiarkach.

Podobny los spotkał rodzinę Chomów. Za działalność w podziemiu braci Antoniego, Stanisława i Józefa Chomów Niemcy dokonali na początku zimy 1944 roku wymordowania wszystkich członków domu. Już wcześniej Józef Choma był aresztowany przez funkcjonariuszy gestapo i osadzony w obozie w Oświęcimiu, w którym przebywał aż do czasów jego likwidacji. Po przybyciu do gospodarstwa Chomów Niemcy i wspierający ich policjanci granatowi z posterunku w Urszulinie zastali Michała i Michalinę Chomów oraz ich syna Władysława. Wszystkich zastanych wymordowano na miejscu.

Duża liczba budynków wiejskich uległa spaleniu podczas niemieckiego nalotu na sąsiednią wieś Wola Wereszczyńska, który miał miejsce w dniu 15 czerwca 1944 roku. Kolejna potyczka z okupantem została stoczona dwa dni później, w wyniku czego okolice Woli Wereszczyńskiej zostały oczyszczone. Oddziały AK jeszcze przez kilka dni po walkach przebywały w okolicy, kwaterując również na Babsku. W dniu 21 czerwca właśnie w Babsku zostało przekazane przez Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, dowództwo nad III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Leg. Bolesławowi Flisiukowi ps. „Jarema”, dotychczasowemu komendantowi Obwodu AK „Wrzos” na Powiat Włodawski.

 

  1. Wieś wobec działań partyzantki antykomunistycznej

Zakończenie wojny nie przyniosło dla mieszkańców spokoju, gdyż w okolicach szybko rozbudowały się struktury organizacji „Wolność i Niezawisłość” (WiN), których partyzanci podjęli walkę ze służbami nowej władzy. Do tzw. „leśnych ludzi” przystąpili także i miejscowi, w tym Władysław Drozdowski ps. „Torpedo” Józef Krępecki, czy też byli żołnierze AK, wspominani Franciszek Parulski, Antoni i Jan Choma, Marceli Nowodziński, Stanisław Pastucha oraz Stanisław Romaniuk. Niestety, ale walki miały charakter bratobójczy, w których z jednej, jak i z drugiej strony znajdowali się dotychczasowi sąsiedzi. Pierwszą powojenną ofiarą został Edward Lutomski, zabity w dniu 21 października 1944 roku. Pełniąc funkcję funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej (MO) na posterunku w Wytycznie, a przebywającego w odwiedzinach u rodziny, został porwany przez partyzantów WiN i uprowadzony do Nowego Załucza. Wraz z Edwardem Lutomskim uprowadzono Bolesława Wójcika, jednakże jemu udało się zbiec, Lutomski został zaś zastrzelony.

Zabójstwo to spowodowało, że dwa dni później funkcjonariusze włodawskiej bezpieki dokonali najazdu na wieś, jednak wpadli oni w partyzancką zasadzkę, która zakończyła się zabiciem włodawskiego milicjanta Władysława Brenkiewicza. Pomimo tej nieudanej akcji funkcjonariusze bezpieki podjęli w kolejnych dniach działania, mające na celu znalezienia sprawcy zabójstwa Edwarda Lutomskiego. Aresztowano nawet komendanta oddziału lotnego WiN Antoniego Chomę, jednak wobec braku dowodów na jego udział w zabójstwie został po kilkunastu dniach zwolniony z aresztu.

Stojący przy drodze kamienny obelisk został postawiony na cześć zamordowanych sześciu funkcjonariuszy z posterunku MO w Wytycznie, w tym Bolesława Łosia i Edwarda Lutomskiego, pochodzących właśnie z Babska, pochodzących z Woli Wereszczyńskiej Ukraińca Jana Niewiadomskiego, Stefana Bieleckiego i Wasyla Prażmowskiego oraz radzieckiego komendanta o nieznanym nazwisku. Zostali zabici przez oddział Józefa Struga ps. „Ordon”, w którym byli też i miejscowi Czesław Osieleniec z Zawadówki, Franciszek Parulski z Babska, Eugeniusz Arasimowicz ps. „Mongoł” ze Starego Załucza i Stefan Dziubiński również ze Starego Załucza. Wydarzenie miało miejsce w dniu 13 listopada 1944 roku. Jadący od gospodarstwa Grabowskich „Ordon” wraz z oddziałem WiN zatrzymali się przy kuźni Piotra Zabłockiego. Wybraliśmy to miejsce, gdyż niewiedzieliśmy gdzie skręcą, czy na Urszulin, czy na Wolę Wereszczyńską – wspomina uczestnik zasadzki Zygmunt Pękała. W pewnym momencie w kierunku żołnierzy zbliżały się dwie pędzące galopem furmanki, wiozące funkcjonariuszy MO z placówki w Wytycznie. Do furmanek partyzanci otworzyli ogień zabijając sześciu na miejscu, zbiec udało się natomiast Mieczysławowi Wołosowi. Przy radzieckim komendancie znaleźliśmy listę osób przeznaczonych do aresztowania. Tą listę przekazaliśmy później dla komendanta obwodu „Marsa” (tj. Stanisław Parzebucki) – dodaje Pękała. Furmani Chilimoniuk i Niewiadomski, Ukraińcy z Woli Wereszczyńskiej, zostali natomiast zatrzymani i zarekwirowano im konie. Ranny w nogę Niewiadomski schronił się szybko w zabudowaniach Piotra Zabłockiego, zaś Chilimończuk wrócił się z żądaniem zwrotu koni. Pozostał już na miejscu, gdyż za pozwoleniem dowódcy „Ordona”, zabił go jeden z partyzantów. Dla rozpoznania zabitych funkcjonariuszy MO wzięto będącego u Piotra Zabłockiego Józefa Kujawskiego. Po dokonaniu rozpoznania Kujawskiego wypuszczono. Przebieg akcji wskazuje, iż była zaplanowana.

Po zakończeniu akcji partyzanci udali się w stronę Kulczyna, gdzie rozlokowali się w trzech kwaterach. Podążający za nimi żołnierze wojska ludowego natrafili na jedną kwaterę, w której znaleziono Stefana Dziubińskiego i dwóch towarzyszy. Zatrzymanych w nocnej strzelaninie odbili partyzanci z dwóch pozostałych kwater. Dalsza ich ucieczka przywiodła na szuwary w Czarnym Lesie. W obławie dokonanej w Czarnym Lesie przez żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego (LWP), funkcjonariuszy urzędu bezpieczeństwa i Komendy Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) zginęło ośmiu partyzantów.

Z rąk partyzantów „Ordona”, za negatywne wypowiedzi pod jego adresem, zginął również Franciszek Łoś, ojciec Bolesława. Zabójstwa dokonano w nocy z 8 na 9 marca 1947 roku, przy okazji z domu Łosiów zrabowano odzież i bieliznę. Zabójstwo mogło być powiązane ze śmiercią wójta gminy Jana Ochala, który zginął w Dębowcu tej samej nocy. Bliskie położenie wsi i ten sam czas dokonania mordów mogło świadczyć, iż ich sprawcami byłyby te same osoby.

W 1945 roku, także w okresie jesiennym, został zamordowany partyzant WiN Stefan Bieliński, ps. „Barabas”. Według relacji jednego z partyzantów, Jana Ciepałowicza ps. „Vis”, przytoczonej w książce Henryka Pająka „Jastrząb kontra UB”, tego dnia jechał on z dowódcą Leonem Taraszkiewiczem, ps. „Jastrząb” i trzema innymi partyzantami do miejscowego Wincentego Majewskiego, któremu wcześniej miano zrabować krowy. Po drodze partyzanci wstąpili do Antoniego Chomy na obiad, po czym ruszyli dalej. W drodze do Majewskiego „Barabas” rzucił rkm i powiedział, że już nigdzie nie będzie chodził i idzie do domu. „Jastrząb” wystrzelił z pepeszy do niego zabijając go na miejscu. Inną relację wydarzenia przedstawia brat „Jastrzębia” Edward Taraszkiewicz ps. „Żelazny” w swoich pamiętnikach. Oddział „Jastrzębia” wyruszył do Babska, by zastrzelić dwóch braci Lutomskich, za działalność dla urzędu bezpieczeństwa. Przybywszy na umówione miejsce „Barabas”, który usłyszał, że akcja została odłożona do następnego dnia z powodu braku wywiadu, zaczął wykrzykiwać oburzliwie:

- A ja to wszystko pierdolę, ja wszystko rzucam i idę do Włodawy, i to już jutro rano.

„Jastrząb”, „Vis” i „Lew” (tj. Albin Bojczuk) zaczęli uspokajać „Barabasa”, postawili mu specjalnie pół litra wódki, które wspólnie wypili. „Barabas” jednakowoż i potem nie chciał z planu swego ustąpić, mimo że „Jastrząb” i „Vis” przemawiali do niego około dwóch godzin. „Jastrząb mówił do niego:

- O ile chcesz Stefek już koniecznie iść, odmelduj się u komendanta „Orlisa”.

Na to „Barabas”:  Ja komendanta pierdolę!

Widząc taki stan rzeczy, znając „Barabasa” bardzo dobrze, że „Barabas” mając słaby charakter, o ile tylko dostanie się do Włodawy, stanie się łatwo narzędziem w rękach żydokomuny. „Barabas” jako człowiek sztabowy wiedział o wszystkim, postanowił „Jastrząb” „Barabasa” rozbroić i oddać do dyspozycji komendanta „Orlisa”. „Grot” i „Krogulec” udali się pod przewodnictwem „Jastrzębia” do kwatery, gdzie był „Barabas” celem jego rozbrojenia. Przybywszy na miejsce „Grot” i „Krogulec” (tj. Eugeniusz Jarecki) weszli do mieszkania, gdzie „Barabas” chodził nerwowo z odbezpieczonym pistoletem w rękach. „Grot” upatrzywszy odpowiedni moment schwycił go za rękę z pistoletem i rzecze mu łagodnie:

- Oddajcie bracie broń!

Na co „Barabas”:

- Zginę, ale nie oddam!

 Zaczął się „Grom” szamotać, powstał bardzo dramatyczny moment, nie wiadomo co by wynikło, gdyby „Krogulec” nie pociągnął za cyngiel od zaradki, kładąc trupem na miejscu „Barabasa”. Stefana Bielińskiego pochowano na cmentarzu w Woli Wreszczyńskiej. Cała bojówka w dwa tygodnie później zbudowała mu duży brzozowy krzyż, uwili wianek, obłożyli grób dookoła darniną oraz dano na mszę świętą dla odpuszczenia wszelkich grzechów „Barabanowi” – dopisał na zakończeniu relacji w swoich pamiętnikach „Żelazny”. Wobec powyższej opisanego wydarzenia plan zamachu na Lutomskich został odłożony. Nie bez znaczenia dla tego tragicznego wydarzenia była zapewne wcześniejsza scysja „Barabasa” z „Jastrzębiem” w gospodarstwie Zielińskich na Lipniaku, podczas której „Barabas” mierzył automatem w swojego dowódcę, a w konsekwencji zamordowano podburzającego „Barabasa” Stanisława Marcinkowskiego ps. „Dunaj”.

Kolejną ofiarą bratobójczej walki został Antoni Choma, zastrzelony w Rozpłuciu w dniu 3 lutego 1947 roku przez Józefa Struga, ps. „Ordon”. Antoni Choma był po rozwiązaniu struktur AK dowódcą oddziału żandarmerii Obwodu WiN Włodawa, nie uchroniło to od śmierci z rąk towarzyszy podziemia. Został zamordowany w odwecie za rozbrojenie oddziału „Ordona”, dokonanym z rozkazu zastępcy komendanta Obwodu WiN Klemensa Panasiuk, ps. „Orlis”. Rozkaz wydano na wieść o bandyckiej i rabunkowej działalności Józefa Struga, co bardzo negatywnie wpływało na reputację i poparcie w terenie organizacji WiN.

W tym czasie we wsi uaktywnili się miejscowi bandyci, którzy dostawali się w służbę Urzędu Bezpieczeństwa i innych państwowych służb represyjnych. Najbardziej gorliwym funkcjonariuszem UBP był wspomniany Bolesław W., a po wojnie denuncjował mieszkańców Babska i okolic, także swoich sąsiadów. Zamordował m.in. byłego żołnierza AK i swojego najbliższego sąsiada Franciszka Parulskiego, a całą jego rodzinę zadenuncjował i oskarżył o działalność reakcyjną. Siostra Franciszka, Helena została aresztowana i przetrzymana w areszcie w Andrzejowie pod zarzutem ukrywania partyzantów. Z jego rąk zginął miejscowy Józef Sławiński. W wyniku jego ubeckiej działalności życie straciło kilku innych mieszkańców Babska i okolic, a wielu z nich zostało aresztowanych (np. Jan Choma, Marceli Nowodziński), osadzonych w więzieniu (np. Józef Kujawski, Antoni Choma) lub zesłanych na Syberię. Do Związku Socjalistycznego Republik Radzieckich (ZSRR) pod koniec 1944 roku zesłano organistę Pawła Wójtowicza i Józefa Jadwisiuka (do obozu w Borowiczach). Paweł Wójtowicz zmarł w obozie, Jadwisiuk zmarł na początku 1946 roku. Większość aresztowanych przed osadzeniem w więzieniu było bitych, np. łańcuchem od roweru. Na sporządzonej przez niego liście przeznaczonych do aresztowania znalazł się ponadto Wincenty Majewski, oskarżony za posiadanie broni i dokonanie napadów rabunkowych. Jednakże Bolesław W. mógł utrzymywać również kontakty z niektórymi oddziałów partyzanckich, co w konsekwencji spowodowało, że sam znalazł się na ubeckiej liście podejrzanych. Wobec tego uciekł i ukrywał się aż do połowy lat pięćdziesiątych, kiedy to wydano amnestię.

 

  1. Babsk w Polsce Ludowej

Po wojnie zmienił się stosunek ludnościowy wsi, gdyż nie było już mieszkańców niemieckich, żydowskich, czy też ukraińskich. W czerwcu 1945 roku przeprowadzono spis powszechny dorosłych oraz dzieci i młodzieży do lat dwudziestu. Na Babsku mieszkało wówczas 63 rodziny, w sumie 259 osób, w tym 33 osoby w takiej kategorii wiekowej. Wszystkie osoby zanotowane w spisie jako swój język ojczysty podawały polski. Babsk tworzył wówczas odrębną gromadę, a jej przedstawicielem w pierwszych powojennych latach w Gromadzkiej Radzie Narodowej Wola Wereszczyńska w Urszulinie był Andrzej Fulara.

Z czasem powiększono wieś Babsk o budynki należące przed wojną do Koloni Wola Wereszczyńska, co spowodowało rozrost, a zarazem rozciągłość wsi. Mapa topograficzna z 1965 roku wykazywała już 38 gospodarstw. W gospodarstwach tych na stan z lat osiemdziesiątych zamieszkiwało około 200 mieszkańców.

 

  1. Babsk współczesny

W ciągu kolejnych dwudziestu lat poziom zaludnienia we wsi zmalał o trzecią część, gdyż na początku wieku we wsi zamieszkiwało 130 osób, które znajdowały się w ewidencji katolickiej ludności parafii w Woli Wereszczyńskiej. W 2007 roku zameldowanych było już 182 osoby, które zamieszkiwały w 24 gospodarstwach. W wyborach samorządowych w 1998 roku mieszkańcy na swojego przedstawiciela do Rady Gminy w Urszulinie wybrali Dariusza Lutomskiego, zaś w kolejnych wyborach z 2002 roku Piotra Brzezinę. Funkcję sołtysa pełni kobieta, Elżbieta Marcińczak.

W dalszym ciągu wieś ma charakter zabudowy rozproszonej. Na uroczysku w Zarudce, w miejscu dworku Zarudzkiego, a później Józefowicza, powstało pole biwakowe z zadaszeniami Poleskiego Parku Narodowego (PPN). Urokliwe okolice, znajdujące się na obszarze PPN, dają szanse mieszkańcom na poszukiwanie pozarolniczych źródeł utrzymania, gospodarstwa agroturstyczne prowadzi wspomniana Elżbieta Marcińczak i Grażyna Konias. 

 

 

 

Źródła i literatura:

  • „Głos Podlasia: tygodnik społeczno-literacki”, nr 3 z 1912 r., www.ebuw.uw.edu.pl;
  • Broński Zdzisław „Uskok”. Pamiętnik (1941 – maj 1949), red. i oprac. Sławomir Poleszak, Warszawa 2004; 
  • Caban Ireneusz, Machocki Edward, Za władzę ludu, Lublin 1975;
  • Dokumenty w zbiorach własnych Marii Kozłowskiej z Woli Wereszczyńskiej;
  • Giemza Zbigniew; Historia miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia” nr 3 z 2007 r.;
  • Księga adresowa Polski (wraz z W.M Gdańsk) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, 1928, www.wbc.poznan.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1965, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Materiały administracyjne PUBP Włodawa (nr zespołu 037/24, k. 24), Instytut Pamięci Narodowej Lublin;
  • Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, Tom XV, Włodawa 2008;
  • Pająk Henryk, „Jastrząb kontra UB”, Lublin 1993;
  • Taraszkiewicz Edmund Edward „Żelazny”. Trzy Pamiętniki, red. i oprac.: Filipek Andrzej, Janocińska Bożena, Warszawa – Lublin 2008;
  • Wawryniuk Andrzej, Encyklopedia Euroregionu Bug, powiat włodawski (Polska), Łuck 2009;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944 – 1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Józef Kujawski z Babska; Stanisław Lutomski z Babska; Stanisław Ośko z Czarnego Lasu; Helena Brzezina (z domu Parulska) z Babska; Janina Sempruch (z domu Radzimowska) z Urszulina; Zygmunt Pękała z Lublina; Marian Kapała z Wiązowca; Henryk Arasimowicz z Wereszczyna
  • Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” Okręg Lubelski (nr zespołu: 35/1099/0/12/444), Archiwum Państwowe w Lublinie.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
zz  - Pytanie   |2010-08-19 19:53:20
Dlaczego podano nazwisko Bolesława Ulmana , że był w oddziałach WIN-u?.
On wyjechał do Niemiec na roboty dwa lata przed końcem wojny.
I nie powrócił,....(a dlaczego to my wiemy). Niech się
wypowie ten kto
podał jego nazwisko.Lub ktoś kto redagował tę stronę.
administrator  - ulman   |2010-08-20 17:21:38
Witam
Przy opisywaniu tego wycinka historii posługiwałem się przede wszystkim dokumentami IPN, miałem możliwość zapoznania się z kilkoma tomami dokumentów. Nie pamiętam w jakim kontekście
padło nazwisko Ulmana, ale musiało być wymienione, skoro ja je podałem. Choć przy weryfikacji danych z tych akt dało się zauważyć dużą niestaranność, błędy, często te listy tworzono na
podstawie doniesień, pośrednich dowodów. Jeżeli twierdzi Pan, że taka sytuacja nie mogła zaistnieć, to nie mam powodu, aby Panu nie wierzyć. Powyższa monografia, jak i inne umieściłem nie
tylko po to, żeby zaprezentować, ale także by weryfikować dane. Przy niektórych informacjach mam pewne dowody, ale liczne są podawane na podstawie np. jednego tylko dokumenty, często
wątpliwej nazwijmy to "reputacji".
Jeżeli stwierdziłby Pan/Pani inne błędy, byłbym wdzięczny za wskazanie. Może posiada Pan/Pani jakieś ciekawe zdjęcia?
adam.panasiuk@interia.pl
Anonimowy   |2009-12-12 22:06:55
Dramatycznie, a zarazem obiektywnie ukazałeś bratobójcze walki partyzanckie, jakie toczyły się w rejonie Babska po zakończeniu II wojny światowej. Ciekawy temat, uwzględniony w artykule, to
także ścieranie się w końcowym okresie wojny wpływów polskiej partyzantki prolondyńskiej i proradzieckiej.
Pozdrawiam
Adrian
Bardzo ciekawy jest dla mnie o  - Wola Wereszczynska   |2009-02-13 16:55:19
Chetnie wymienie dane o losach Zydow Woli Wereszczynskiej.
Moj ojciec Szloma Szczupak byl chyba jedynym Zydem urodzonym w tej wsi ktory przezyl wojne.
Umarl w 1965 w Legnicy. Bardzo malo wiem o jego
rodzinie po za tym ze wszyscy zgineli.
Mieszkam w USA ale okazyjnie odwiedzam Polske.
Pragne uzyskac jakiekolwiek wiadomosci o Szczupakach z Woli Wereszczynskiej.
Bede wdzieczny za odezwe do
tego
emaila.
Simon Szczupak.
Anonimowy  - LOSY ZYDOW WOLI WERESZCZYNSKIEJ   |2009-02-13 16:43:50
Chetnie wymienie dane o losach Zydow Woli Wereszczynskiej. Moj ojciec Szloma Szczupak byl chyba jedynym zydem urodzonym
w tej wsi ktory przezyl wojne. Umarl w 1965 w Legnicy. Bardzo malo wiem o jego
rodzinie po za tym ze wszyscy zgineli.
Mieszkam w USA ale okazyjnie odwiedzam Polske. Pragne uzyskac jakiekolwiek wiadomosci o Szczupakach z Woli Wereszczynskiej.
Bede wdzieczny za odezwe do tego
emaila.
Simon Szczupak.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Piątek, 20 Sierpień 2010 16:31