Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Przymiarki

 

  1. Geneza powstania wsi i jej pierwsi mieszkańcy

Nazwa Przymiarki funkcjonowała już w XVIII stuleciu i używana była do określenia znajdujących się tutaj gruntów włościan wereszczyńskich i parafii greckokatolickiej. Pierwsza wzmianka źródłowa o mieszkańcach wsi Przymiarki pojawiła się natomiast w 1839 roku. W tym bowiem roku Franciszek i Marianna Andrzejewscy ochrzcili w kościele wereszczyńskim swojego syna Jana, Wojciech i Apolonia Szurko córkę Wawrzynię, zaś Jan i Franciszka Olesiuki syna Michała. W tych wszystkich przypadkach jako miejsce zamieszkania rodziców wskazana została wieś Przymiarki, byli więc oni najprawdopodobniej pierwszymi mieszkańcami nowej osady. Z racji bliskiej odległości od znanego Wereszczyna, określana była często Przymiarkami Wereszczyńskimi, dla odróżnienia od Przymiarek Garbatowskich. Po przybyciu pierwszych osadników w najbliższych kolejnych latach we wsi osiedlili się także: Teodor i Marianna Kot, Sawko i Tekla Kalichy, czy też Piotr i Marianna Wakuły. Podobnie jak sąsiednia Zarudka wieś do upadku powstania styczniowego wchodziła w skład dóbr rodziny Bogdanowiczów z Nadrybia.

Kuriozalnie osadnictwu sprzyjał upadek powstania styczniowego z 1863 roku, a w następstwie reforma rolna z roku następnego. Carat, chcąc odciągnąć chłopów od powstania, w dniu 3 marca 1864 roku wydał ukaz uwłaszczeniowy, nadając chłopom na własność ziemię, którą użytkowali. Uwłaszczenie poprzedziła konfiskata dóbr Bogdanowiczów, jako kara za czynny udział w powstaniu. W sumie na rzecz 7 osad włościańskim przyznanych zostało 214 morgów ziemi. Poza ziemią włościanom z Przymiarek nie przyznano żadnych służebności serwitutowych.

Stan zaludnienia utrzymywał się do 1905 roku. Wówczas w 7 zagrodach zamieszkiwało 85 mieszkańców, w przeważającej większości rzymsko-katolików (71 osób) i w niewielkiej ilości protestantów (10 osób) i prawosławnych (4 osoby). W 1915 roku już w bardzo rozciągniętej wsi znajdowało się 11 gospodarstw. Obok zwartej zabudowy przy lesie małkowskim od strony Wereszczyna istniało uroczyska Małków i Budka, z czasem określane nazwami Tadzin i Władzin. Były to grunty podworskie, rozparcelowane jeszcze przed pierwszą wojną światową, pomiędzy dwóch synów dziedzica tutejszych dóbr. Osada Władzin obejmowały zabudowania późniejszej Kalinówki, zaś Tadzin obejmował zabudowania z północnej strony Przymiarek.

Jako wieś w przeważającej większości ruska liczba mieszkańców uległa znaczącemu uszczupleniu w 1915 roku, kiedy przez okolice przebiegał front rosyjsko-niemiecki Z Przymiarek wojska niemieckie przeprowadziły atak na rosyjskie okopy znajdujące się w Wielkopolu, a przede wszystkim na Wereszczyn, w którym ulokowane zostało dowództwo i lekkie baterie artyleryjskie.

Wraz z wycofującymi się wojskami carskimi do Rosji uciekali ze swoim dobytkiem mieszkańcy ukraińscy. Wśród nich był Tomasz Maśluch, który pracując w fabryce amunicji w Złotouściu (Rosja), przystąpił do Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) i włączył się czynnie w wydarzenia rewolucji październikowej. Po odzyskaniu niepodległości wrócił do kraju, by podjąć działania mające na celu wprowadzenie w Polsce ustroju komunistycznego. Z tego powodu był dwukrotnie aresztowany i więziony, choćby za próby nielegalnego przekroczenia granicy.

 

  1. Przymiarki w okresie międzywojnia

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wieś ulegała nieznacznemu powiększeniu. Według powszechnego spisu ludności przeprowadzonego w 1921 roku we wsi zamieszkiwało 50 mieszkańców, z czego 27 było wyznania prawosławnego, a 23 wyznania rzymskokatolickiego. Ponadto do wsi w późniejszych latach włączono dwie kolonie: Władzin, który w 1921 roku zamieszkany był przez 52 rzymskokatolików i Tadzin zamieszkany przez 6 rzymskokatolików i 18 prawosławnych.

Dzieci z Przymiarek jako jedyne nie uczęszczały do szkół w Gminie Wola Wereszczyńska, gdyż wieś przypisano do rejonu Szkoły Powszechnej w Małkowie. Taki podział rejonów wynikał z niewielkiej odległości, jaka dzieli obie miejscowości. Oprócz nauki szkoła była miejscem spędzania przez dzieci wolnego czasu. Najczęściej graliśmy w piłkę siatkową. Jedna z nauczycielek organizowała przedstawienia, w których graliśmy i z nimi jeździliśmy po okolicy. Wcześniej był nauczyciel który uczył nas dodatkowo języka rosyjskiego i niemieckiego – wspomina Weronika Łopong. Jedynie dzieci z kolonii Tadzin i Władzin przyporządkowano do obrębu szkolnego ze szkołą w Wereszczynie.

W latach trzydziestych wieś doczekała się własnej czteroklasowej szkoły, choć była to najmniejsza pod względem ilości uczniów szkoła w gminie. Umieszczono ją w jednej izbie domu Kazimierza Szadkowskiego. Bolesław Dadacz rozpamiętuje, jak z rana przychodziły dzieci z dwóch klas, o po południu pozostałe. Z racji niewielkiej liczby uczniów w szkole nauczał tylko jeden etatowy nauczyciel Wanda Kostanecka z Radomia. W ostatnim przed wojną roku szkolnym uczęszczało bowiem do niej tylko 36 uczniów, w tym 24 wyznania prawosławnego i 12 wyznania katolickiego.

W przededniu wybuchu II wojny światowej we wsi znajdowało się 38 gospodarstw i 10 gospodarstw w kolonii Kalinówka (dawny Tadzin i Władzin, które to osady mapa topograficzna z 1938 roku już nie wyszczególniała). Wieś miała zwartą zabudowę, choć kilka gospodarstw znajdowało się w osadzie Leśnica i uroczysku Topole, które położone były na zachód od wsi. Wieś zamieszkiwała przeważnie ludność prawosławna oraz kilka rodzin polskich (Dadacze, Szadkowscy, Miszkurki, Kuźmierczyki i Grzywaczewscy). Bolesław Dadacz o wzajemnych polsko-ukraińskich relacjach przed wybuchem wojny mówi, że zgoda była, chodziliśmy nawet na święta i uroczystości do nich, rodziny się mieszały. Jego żona Zofia dodaje: niektórzy chaty mieli malowane na niebieski kolor, a w domu zamiast obrazów były częściej ikon. W rogu izby zawsze była ikona przypasana ręcznikiem. Ale po polsku rozmawiali z nami, że trudno było rozpoznać, czy to Ukrainiec, czy Polak.

Poza Polakami i Ukraińcami mieszkały dwie rodziny żydowskie. Najpierw mieszkał Wulwa, prowadził sklep we wsi. Był garbaty i brzydki, ale dzieci miał ładne. Po nim nastał Rewe, także handlował, gdyż u Miszkurków mieszkał i miał sklep. Mieli naftę, trochę jedzenia, różne rzeczy w nich były. Gdy przyszła sobota, to nawet ognia nie rozpalał. Wszystko było przygotowane i najmował do obsługi, a sklep zamykał. Ja często chodziłem do niego, bo cukierki dawał. Ale tak rozpalałem, by szybko zgasło, bo wtedy, gdy drugi raz rozpalałem, to drugiego cukierka dostawałem. W kuczki za mieszkaniem stawiał szałas, narzucał na siebie taką tkaninę i się w nim modlił. Z tydzień się tak modlił – wspomina Dadacz.

Kalinówkę zamieszkiwała przed wojną wyłącznie ludność polska. Po przedwojennych zabudowaniach dworskich pozostał jedynie duży sad owocowy, dzierżawiony przez wereszczyńskich Żydów. Na dwóch gospodarstwach w Kalinówce mieszkały rodziny Ochalów, u Jana znajdowała się największa na okolicę pasieka pszczela. Poza zajmowaniem się pasieką i gospodarstwem rolnym Jan Ochal czynnie angażował się w życie społeczne, zostając chociażby w 1928 roku członkiem pierwszej rady nadzorczej Kasy Stefczyka w Wereszczynie. Członkiem tej rady był również Stanisław Cielma, także z Kalinówki.

 

  1. Wieś podczas II wojny światowej

Wybuch wojny wpłynął na zmianę relacji sąsiedzkich. Jak wybuchła wojna to zaczęli pojawiać się czerwonopaskowscy. Mówili, że dwadzieścia lat czekali na Ukrainę i się doczekali – wspomina Bolesław Dadacz. Wraz z wycofaniem się Rosjan do Związku Socjalistycznego Republik Radzieckich (ZSRR) wyjechało kilka ukraińskich dziewczyn i chłopaków, zafascynowanych komunistyczną ideologią. W okresie okupacji niemieckiej ludność ukraińska w dalszym ciągu była faworyzowana. Polskiego sołtysa zastąpił Ukrainiec Mikołaj Świszcz, realizując zarządzenia władz okupacyjnych we wsi. Nas było czworo we wsi i ostatnią krowę nam zabrali. Sołtys powiedział, że za mało hektarów mamy. Nie patrzyli czy w domu są dzieci – żali się na postępowanie swoich ukraińskich sąsiadów Bolesław Dadacz i dodaje: Jak wybuchła wojna niemiecko-rosyjska w 1941 roku to wzięli mojego ojca i stryja z furmankami na podwody na front. Ojciec wcześniej wrócił, ale stryj to aż pod Moskwą był. Dość szybko zlikwidowano szkołę polską, a w jej miejsce utworzono ukraińską. Uczono w niej w języku ukraińskim i niemieckim. Do szkoły tej w 1940 roku na zajęcia prowadzone przez nauczyciela Pawła Szymczaka uczęszczało 44 uczniów. W kolejnych latach w szkole nauczał późniejszy wójt Kulchawiuk.

Nacjonalistyczne nastroje mieszkańców ukraińskich potęgowały się wraz z trwaniem wojny. W dolinie pod Kalinówką wiosną 1942 roku powstał jeden z większych w okolicy obóz nacjonalistów ukraińskich, którzy podjęli próbę organizowania struktur partyzanckich. Działania te były stymulowane przez wywiad niemiecki, dlatego też najbardziej aktywni nacjonaliści ukraińscy zostali straceni podczas pacyfikacji Wereszczyna w dniu 26 maja wspomnianego roku. Pośród zamordowanych nie było mieszkańców Przymiarek.

W 1942 roku wywieźli do włodawskiego getta rodzinę Rewego. Bolesław Dadacz wspomina o jego córce, która jako jedyna nie została umieszczona w getcie: Była ona bardzo ładna, dlatego Niemcy wzięli ją na posterunek do Cycowa. Gotowała im, ale po pewnym czasie i ją zabili. W tym samym roku Niemcy zorganizowali obławę na Żydów, pozostałych po pacyfikacji Wereszczyna. Uczestnikami obławy byli oprócz żołnierzy niemieckich i funkcjonariuszy policji „granatowej” także Polacy, wyznaczani do tej czynności przez wójta gminy. Większość uczestników zachowywało się biernie, jednak byli też tacy, którzy nadgorliwie wykonywali swoje zadanie. Wśród nich znajdował się jeden z mieszkańców Kalinówki, tropiąc dwóch Żydów, którzy zostali następnie rozstrzelani. Innego razu ten sam zatrzymał uciekającego z Wereszczyna Leopolda Biernackiego. Gdy żołnierze niemieccy dobiegli do zatrzymanego strzałem w głowę dokonali jego egzekucji. Osobę tą sprawiedliwość dosięgła podczas jednej z obławy, w której jego nadgorliwość doprowadziła do śmierci. Jeden z mimowolnych uczestników obławy wspomina: Na koniec, podczas tej grudniowej obławy, ktoś wspominał o ukrywających się w lesie trzech sowieckich jeńcach. Stacho był tak gorliwy, że zginął w akcji tropienia Sowietów. Bo Sowieci to byli żołnierze. Nie dali się tak łatwo wziąć. Jeden z nich zginął, ale najpierw zabił Stacha, który chciał odciąć Sowietom drogę ucieczki. Nikt go nie żałował. A tych dwóch sowieckich jeńców, którym udało się przeżyć obławę, uciekło do Wincencina.

Nie były to jedyne ofiary okupanta niemieckiego. Nastoletnia wówczas Irena Ochal przypomina sobie, jak kilku żołnierzy niemieckich prowadziło na sznurku jednego Żyda do Wereszczyna. Innym razem widziałam jak dwa małżeństwa Żydów szły w stronę Wielkopla. Jak weszli na pagórek to nagle najechali Niemcy i ich zamordowali na miejscu. Podobno Żydzi ci poszukiwali mogił swoich bliskich. Ginęli nie tylko Żydzi, ale także i miejscowi Polacy. Jednej nocy Niemcy poszli do Rentflejsza, mieszkającego na końcu wsi i jego zabili. Nie wiem za co – dodaje Irena Ochal. Za przetrzymywanie Żydów zastrzelony został Jan Bolesławski, a ukrywających się chłopców zastrzelono w wielkopolskim lesie.

W Przymiarkach mieszkał jeden z wójtów gminy, urzędujących podczas okupacji niemieckiej. Dotychczasowy nauczyciel, Ukrainiec Kulchawiuk, objął stanowisko wójtowskie w 1943 roku, jednak swoją funkcję sprawował bardzo krótko. Jeszcze w tym samym roku został zamordowany, a jego oprawcami byli dwaj miejscowi polscy partyzanci. Byłam wtedy w pobliżu. Kulchawiuk jechał rowerem do gminy, jednak koło krzyża na Kalinówce czekało na niego dwóch naszych partyzantów. Gdy dojechał oni wyszli i jego zabili, a następnie szybko odjechali. Gdy dolecieliśmy do niego on jeszcze rękoma ziemię rwał. Krzyczał: „mamo!” – wspomina świadek zdarzenia. Wykonanie wyroku było podyktowane przekazaniem Niemcom przez Kulchawiuka informacji, że w domu Kujawskich na Babsku przebywają uzbrojeni partyzanci Aleksander Misztalski i Mieczysław Misztalski. Kulchawiuk posiadał takie informacje, gdyż niejednokrotnie umawiał się z Joanną Misztalską, siostrą Mieczysława, w celach towarzyskich. W wyniku donosu Kulchawiuka jednego dnia zginęli od kul funkcjonariuszy niemieckich i policji „granatowej” obydwaj wspomniani partyzanci, a dnia następnego Emilia Zabłocka.

W trakcie wojny największym poważaniem wśród mieszkańców cieszył się Jan Ochal z Kalinówki. Znany był z tego, że miał zawsze więcej żywności, zwłaszcza cukru. Sprzedając miód w Lublinie dostawał w zamian dużą ilość cukru, którą mógł wymieniać na inne towary. W czasach wojny bowiem ludność okoliczna do słodzenia używała przede wszystkim sacharyny. Po II wojnie światowej Jan Ochal, jak został wójtem, to przeniósł się do Dębowca, gdzie w marcu 1947 roku został zamordowany. Jan Ochal miał dużo dzieci i to im zostawił posiadłość w Kalinówce.

 

  1. Wieś w Polsce Ludowej

Przymiarki, jako wieś w połowie ukraińską, objęło po wojnie przesiedlenie. Jeszcze w 1943 roku we wsi żyło 257 mieszkańców, natomiast w marcu 1945 roku liczba ta wzrosła do 264 osób. Spośród nich 135 osób (28 rodzin) deklarowało narodowość ukraińską, zaś polską 129 osób (24 rodziny). Niemal wszyscy zadeklarowani Ukraińcy wyjechali tego roku do ZSRR, pozostał jedynie Trupacz. Przyjechały po nich ciężarówki, którymi się udali do Włodawy, a dalej wywieziono ich pociągami – wraca pamięcią Zofia Dadacz i dodaje – bardzo żałowali, bo tam nędza była. Zabrali im wszystko już we Włodawie i wyjechali z niczym. A tam traktowali ich jak Polaków, musieli się ukrywać przed swoimi. W pozostałe po nich gospodarstwa wprowadzili się repatrianci zza Buga (np. rodziny Sołoduchów, Burków i Stańków), choć też niektóre z nich zajęli miejscowi i okoliczni Polacy. Poukraińskie majątki znacjonalizowało państwo, a następnie okrojone zostały przekazane nowym osadnikom. Jeszcze przez wiele lat niektórzy Ukraińcy przyjeżdżali do Przymiarek w odwiedziny, zwłaszcza ci, którzy wcześniej dobrze żyli z Polakami – wspomina Weronika Łopong.

Z powodu powszechnie panującej biedy wyjeżdżali także Polacy, głównie na ziemie zachodnie, a nawet za granicę. Kilka lat po wojnie władze powiatowe zorganizowały dla ochotników wyjazd na roboty rolne do Czechosłowacji. Z takiej oferty skorzystał Bolesław Dadacz, lecz po niespełna roku powrócił do wsi. Człowiek był młody i ciekawy świata, ponadto mój rocznik podlegał wojsku. Zarobki były lepsze i pełna mechanizacja. Nawet sztuczne zapłodnienie krów było, a gdy po powrocie o tym mówiłem to nikt nie chciał wierzyć i wszyscy się śmieli – wspomina Dadacz. Emigracja zarobkowa, a przede wszystkim masowe przesiedlenia wpłynęły znacznie na zmniejszenie się poziomu zaludnienia, gdyż w kwietniu 1947 roku we wsi mieszkało już 177 osób. Pierwszym powojennym przedstawicielem wsi w Gminnej Radzie Narodowej Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie został Wacław Zabłuda.

W pierwszych latach po wojnie zmorą mieszkańców były represje nowej władzy ludowej, obowiązek dostarczania kontyngentów rolnych, ale też i działalność oddziałów partyzanckich, a przede wszystkich podszywających się pod partyzantów pospolitych band. W dniu 25 lutego 1945 roku do wsi przybył około dwudziestoosobowy oddział partyzancki, dowodzony przez por. Woładyjowskiego. Partyzanci zajechali do gospodarstwa sołtysa Siedlińskiego, z którego zabrano 800 kg żyta, zebranego w ramach kontyngentów od wszystkich mieszkańców wsi. Sołtysowi Woładyjowski pozostawił pokwitowanie ze swoim podpisem.

Do oddziałów partyzantki antykomunistycznej przystępowali też miejscowi. Jednym z nich był Bolesław Chwaluk ps. „Grab”, który pełnił funkcję wachmistrza na rejon, obejmujący obszar kilku gmin. Chwaluk, wraz z dwoma swoimi towarzyszami, zginął w gospodarstwie Majewskich w Wereszczynie w dniu 13 września 1945 roku. Jego śmierć była efektem obławy przeprowadzonej przez tzw. „wolańców” z pobliskiego Tarnowa, czyli Ukraińców współpracujących z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa. Z rąk „wolańców” zginęło tego roku jesienią jeszcze trzech mieszkańców, Michał Dadacz, Bronisław Grzywaczewski i Jan Rentflejsz z Kalinówki. Jednym ze świadków był Bolesław Dadacz: Graliśmy wtedy w karty, gdy pod wieczór pod dom stryja zajechały żelaźniaki, a na nich „wolańcy”. Wśród nich był Władysław Trybiło, Pantelej na niego mówiono. Później okazało się, że już w Małkowie Czekierdę zabili. Zabrali na furmankę Stryja (tj. Michała Dadacza) i Grzywaczewskiego, który mieszkał dom dalej. Słyszałem wystrzał, ale to świnię zabili i również zabrali na furmankę. Następnie pojechali do Miazia na Glinach i tam zabrali świniaka. Od niego ruszyli do Renflejszów na Kalinówce. Tam też zabrali świniaka i Renflejsza, po czym ruszyli na plebanię w Wereszczyna. Księdza obrabowali i jednego świniaka zabrali, na koniec obrabowali Leona Arasimowicza z Sękowa. Wszystkich bito, a na koniec zastrzelono w Czemernikach. Stryja zabili strzałem w głowę, a głowa Grzywaczewskiego była nie do poznania, aż mózg wypłynął. Nie wiadomo za co ich zamordowali, może dlatego, że już podczas wojny otwarcie negatywnie wypowiadali się o Ukraińcach. Na jednym zebraniu mój stryj powiedział, że „prędzej mu na dłoni włosy wyrosną, niż Ukrainę wolna powstanie”.

Po wojnie nie odtworzono szkoły w Przymiarkach. Początkowo dzieci chodziły do szkoły w Małkowie, później w Wereszczynie. Położenie wsi w oddali od szlaków komunikacyjnych spowodowało stopniowe zmniejszanie się liczby jej mieszkańców. Zgodnie z mapą topograficzną z 1965 roku w Przymiarkach znajdowało się 32 gospodarstwa, czyli o sześć mniej w stosunku od stanu sprzed wojny. W kolejnych latach liczba gospodarstw zmniejszyła się o dwa. W połowie lat osiemdziesiątych w Przymiarkach zamieszkiwało około 90 mieszkańców. Nowe zabudowania zaczęły pojawiać się od strony Wereszczyna, zaś ruinie ulegały te od strony Tarnowa, znajdujące się w uroczysku Leśnica. Do obrębu ewidencyjnego Przymiarki należy również osada Kalinówka, w której w 1965 roku mieszkańcy zamieszkiwali w 11 gospodarstwach.

 

  1. Przymiarki współczesne

Na początku nowego milenium w Przymiarkach mieszkało jedynie 25 mieszkańców oraz 11 w Kalinówce, którzy byli wiernymi parafii wereszczyńskiej. Jest to liczba zaniżona, lub nie wszyscy znajdowali się w wereszczyńskim rejestrze parafialnym, gdyż dane ludności z 2007 roku wykazały 56 mieszkańców, zamieszkałych w 19 gospodarstwach, i 11 mieszkańców Kalinówki. Według stanu z ostatniego dnia 2009 roku w Przymiarkach było zameldowanych już 57 osób. Tak mała liczba mieszkańców nie przeszkodziła jednak, by w wyborach samorządowych w 2006 roku mieszkańcy wybrali na funkcję radnego gminy Mariana Nikołajewicza. Funkcję sołtysa wsi pełni Stanisław Szymczuk.

 

 

Źródła i literatura:

  • Barsukow E., Artyleria rosyjskiej armii (1900 – 1917), ZSRR 1949, www.militera.lib.ru;
  • Chełmski Konsystorz Grekokatolicki (nr zespołu: 35/95/0/5/135), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Dokumenty w zbiorach własnych;
  • Giemza Zbigniew; Historia miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia” nr 3 z 2007 r.;
  • Księgi hipoteczne Sądu Rejonowego we Włodawie;
  • Księga Polaków uczestników Rewolucji Październikowej 1917 – 1920. Biografie, oprac.: Kochański Aleksander (red.), Kalestyńska Lidia, Toporowicz Wiesława, Warszawa 1997;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymsko-katolickiej p.w. Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Wereszczynie;
  • Kurek Ewa, Poza granicą solidarności: stosunki polsko-żydowskie 1939-1945, Kielce 2006;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1965, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, Tom IV – Województwo Lubelskie;
  • Relacje świadków i członków ich rodzin: Zygmunt Pękała z Lublina;
  • Sobiecki Leonard, Z dziejów szkolnictwa podstawowego Powiatu Włodawskiego w okresie okupacji z uwzględnieniem tajnego nauczania, Lublin 1974;
  • Starostwo Powiatowe we Włodawie (nr zespołu 6/0, dokumenty z lat 1944 – 1953), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands zlat 1911 – 1915;
  • Wawryniuk Andrzej, Encyklopedia Euroregionu Bug, powiat włodawski (Polska), Łuck 2009;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944 – 1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Henryk Arasimowicz z Wereszczyna; Irena Pawłowska (z domu Ochal) z Dębowca; Zofia Dadacz (z domu Łepecka) z Przymiarek, Bolesław Dadacz z Przymiarek, Weronika Łopong z Przymiarek;

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Piątek, 16 Lipiec 2010 16:33