Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 163
SłabyŚwietny 

Dodaj swój Komentarz

Adam Panasiuk

 Dzieje wsi Sęków 

  1. Wieś w okresie zaborowym

Wieś Sęków powstała w okresie ostatniej fali osadnictwa, związanej z wybuchem powstania styczniowego i reformy rolnej. Carat, chcąc odciągnąć chłopów od powstania, wydał w dniu 3 marca 1864 roku ukaz uwłaszczeniowy, nadając chłopom na własność ziemię, którą użytkowali. W nowych okolicznościach ziemianie nie potrafili przestawić się na kapitalistyczną formę gospodarowania, gdyż przywykli do gospodarowania w oparciu o darmową siłę roboczą. Nie mając przymusowych pracowników majątki dość szybko zadłużały się. Fala zadłużeń nie ominęła wereszczyńskiego majątku Eydziatowiczów, którzy byli właścicielami sękowskich gruntów. Sposobem na utrzymanie płynności były podział folwarku na części i ich sprzedaż.

W ten sposób powstała Sęków, zwany początkowo Seńkowem. Osada pojawiła się w spisie miejscowości rzymskokatolickiego dekanatu włodawskiego z około 1880 roku, a 5 lat wcześniej wymieniona została w księgach metrykalnych wereszczyńskiej parafii. Sękowem określano wówczas 5 folwarków kilka lat wcześniej pobudowanych na obszarze dóbr Wereszczyn i od nich administracyjnie oddzielonych w 1883 roku. Pierwszy folwark (Sęków) rozciągał się na obszarze 92 morgów (51 mórg gruntów ornych, 24 łąk i pastwisk, i 16 mórg lasu). Do drugiego folwarku (Sęków A) przynależało 115 mórg ziemi (68 gruntów ornych, 28 łąk i 18 lasu). Trzeci (Sęków B) rozciągał się na 146 morgach ziemi (77 gruntów ornych, 41 łąk i pastwisk i 28 lasów), czwarty (Sęków C) był o powierzchni 118 mórg (59 gruntów ornych, 36 łąk i pastwisk, 22 lasu), natomiast piąty (Sęków D) miał 117 mórg (49 gruntów ornych, 45 łąk i pastwisk, 22 lasu). Na każdym folwarku znajdował się mieszkalny budynek drewniany. Kontrakt na kupno tych dóbr wraz z całym wereszczyńskim majątkiem Eydziatowicz zawarł w 1880 roku z Władysławem Kukawskim i Aleksandrem Sawickim. Własność przeszła na nowych nabywców dopiero w styczniu 1884 roku. Hipoteki wszystkich dóbr sękowskich były obciążone zaciągniętymi przez Eydziatowicza pożyczkami. Dodatkowo na nowych nabywcach spoczywał obowiązek ubezpieczenia od ognia stale i ciągle przez cały czas aż do spłacenia pożyczki Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego na tych dobrach ubezpieczonej wszystkie obecne i w ciągu tego czasu istniejące budowle. W przypadku niedotrzymania tego obowiązku Towarzystwo Kredytowe Ziemskie mocnem będzie w takim razie rozwinąć kroki egzekucyjne.[1] Z tych też powodów nowi właściciele dość szybko zaczęli sprzedawać nabyte grunty, część z nich utracili na rzecz Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego (TKZ).

Folwark „Sęków” rozciągał się od gruntów wsi Wereszczyn, na wschód od głównej drogi. Siedlisko główne graniczyło od południa z gruntami Józefa Wojtkowskiego, od wschodu z gruntami Józefa Dmowskiego, od zachodu z gruntami Skolimowskich, a od północy z gruntami Franciszka Kozieradzkiego. Poza siedliskiem do folwarku należało 5 działek, położonych od Przymiarek, aż po Kulczyn. Majątek od Kukawskiego i Sawickiego kupił w 1884 roku Franciszek Bielecki, płacąc za niego 7.500 rubli w srebrze. W 1904 roku folwark przejął jego syn Konstanty. Po 7 latach części swojego rodzeństwa wydzielił grunty, a pozostałych spłacił. Prawo do majątku posiadali dzieci Franciszka – Emilia Wolfram, Anna Liber, Marianna Nazarewicz, Tekla, jak również synowie Wiktora Bieleckiego – Zygmunt i Feliks, oraz dzieci Jana Bieleckiego – Teodor, Franciszek i Leokadia. W 1913 roku cały folwark znajdował się już w posiadaniu Emilii i Antoniego Wolframów, którzy za kwotę 14.601 rubli spłacili pozostałych. Pomimo dużego zadłużenia majątku aż do śmierci Emilii Wolfram w 1918 roku nie wystawiano do licytacji.

Sęków A również znajdował się na początku osady naprzeciwko folwarku „Sęków”, czyli pomiędzy drogą główną, a Józefinem. Dobra graniczyły z gruntami Józefa Wojtkowskiego od strony Wereszczyna i Stanisława Kozieradzkiego z drugiej strony. Ponadto do dóbr przynależały 4 oddzielne działki, w tym jedna przy wielkopolskim folwarku rodziny Perkowskich. W 1885 roku majątek kupili Tomasz i Marianna (z Bieleckich) Szymonowiczowie oraz Paweł i Katarzyna Skolimowscy. Nowi właściciele widocznie nie byli w stanie spłacać ciążącej na hipotece pożyczki, wynoszącej z odsetkami 2.550 rubli. Z tego też powodu w kolejnym roku TKZ wystawiło na licytację. Zmiana właściciela nastąpiła dopiero w 1888 roku, całość odkupił Moszko Perelman, który w Sękowie zamieszkał. W 1890 roku dobra ponownie wystawiono na licytację na wniosek wierzycieli Frejdy Benensona i Icka Goldbergera z Powiatu Konstantynowskiego, którym Perelman winien był 252 ruble. Kolejna licytacja na wniosek TKZ odbyła się w 1893 roku, w konsekwencji współwłaścicielami dóbr zostali Mateusz i Paulina (z Czarneckich) Jasińscy, którzy już od kilku lat mieszkali w pobliskich Białkach. Perelman i Jasińscy nie radzili sobie ze spłatą zobowiązań, bo kolejna licytacja odbyła się w kolejnym roku. Wniosek o licytację wnieśli wierzyciele w osobach Fajwela Gryfa i Aleksandra Sawickiego – obaj z Wereszczyna, oraz Stanisława Tudreja. W 1899 roku wniosek o licytację wnieśli kolejni wierzyciele. W celu spłaty ciążących na hipotece majątku pożyczek Perelman i Jasińscy zaczęli wydzielać i sprzedawać parcele. Przed wybuchem wojny w ten sposób w tej części osiedlili się Marianna i Tadeusz Bielanowscy, a następnie Kazimierz Wesołowski. Kilka mórg pod Bubnowem kupił Adam Michański z Kulczyna.

Sęków C rozciągał się pomiędzy Bagnem Bubnów, Józefinem i lasami. Były to dobra rozczłonkowane – oprócz głównego siedliska składały się z kolonii, łąk Bubnów, Lasu Środkowego, lasu pod Wielkopolem, lasu pod Bubnowem, pastwiskiem Staw. Pomiar z lat osiemdziesiątych wymieniał sąsiadów w osobach: Mateusza Pałki, Wojciecha Główki, Juliana Sawickiego, Mikołaja Flisiuka, a pod Wielkopolem – Tomasza Szymonowicza i Julię Brzezińską. Pierwsi właściciele (Kukawski i Sawicki) utracili te dobra w 1885 roku wskutek przeprowadzonej na wniosek TKZ publicznej licytacji. Zaległości wynosiły wówczas 1.350 rubli. Nabywcami zostali Jan i Urszula Skolimowscy, Franciszek Szczerbiński oraz Franciszek Lewczyński. Ponowna licytacja odbyła się w 1893 roku – zaległości wynosiły 2.300 rubli. Po niej jako właścicieli zapisywano już Jana i Urszulę Kacirowiczów, Franciszka Szczerbińskiego, Władysława i Weronikę Kurowskich, Wiktora i Nauma Piałko oraz Urszulę Kasprowicz. Z wymienionych prawdopodobnie jedynie Kasprowiczowie zamieszkali w Sękowie. Następnie w 1904 roku 28-morgową część zakupili Lewczyńscy i również osiedli tutaj.

Również Sęków D kilkakrotnie licytowano. Pierwszy raz w 1887 roku, wskutek powstania zaległości wobec wierzycieli wynoszących 248 rubli. Kolejny raz licytowano 3 lata później, zaległości wobec wierzycieli wynosiły 228 rubli.

Przed I wojną światową z gruntów Sękowa B wydzielono ponadto folwark Sęków F. W 1911 roku majątek o powierzchni 84 morgów i 212 prętów kupił Franciszek Kozieradzki. Podobnie jak pozostałe majątki Kozieradzki zmagał się z wierzycielami, które już po wojnie doprowadziły do procesów sądowych i egzekucji komorniczej.Obok właścicieli folwarków osadę zasiedlały rodziny włościańskie - Kowalscy, Sułkowscy, Zwolankowie, Mendlowie, Kusowie, a w 1894 roku na 1 włóce zamieszkały rodziny Bazylego i Joachima Panasiuków.

W Sękowie mieszkali niemal wyłącznie rzymskokatolicy. Przed wybuchem wojny światowej było 164 osoby tego wyznania, przy jedynie 4 prawosławnych. Jeszcze dane wyznaniowe sprzed 1905 roku wykazywały większą grupę sękowskich prawosławnych, jednakże wskutek uznanej przez cara ukazem tolerancyjnym swobody wyznania aż 17 „dawnych” unitów, siłą włączonych do Cerkwi prawosławnej w 1875 roku, przyjęło wyznanie wiary rzymskokatolickiej (chociażby Roman, Piotr, Feliks i Apolonia Panasiukowie). Według stanu z 1915 roku wieś składała się 8 gospodarstw, dlatego należy domniemywać, że przy 168 mieszkańcach 1 gospodarstwo musiało zamieszkiwać po kilka rodzin. Trzeba pamiętać, że Sęków powstał na bazie 5 majątków ziemiańskich, dlatego domy mieszkalne musiały być znacznie większe (wielopokojowe) od powszechnie występujących w okolicznych miejscowościach. Być może we wsi znajdowały się baraki mieszkalne dla służby folwarcznej.

Rozwój wsi został zahamowany wybuchem wojny światowej. Wielu mężczyzn, w tym Teofil i Feliks Nurscy oraz Roman Panasiuk, zostało zmobilizowanych do wojska carskiego, a chłopom nakazano dostarczyć do Włodawy konie i wozy. Feliks Nurski z swoim dzienniku wspominając pierwsze wojenne dni zapisał: Pojechałem z wozem i końmi do Włodawy. We Włodawie byłem 4 dni, wóz i zaprzęgi przyjęli, a z końmi powróciłem do domu. Chłopów (np. Stanisława Kozieradzkiego) z końmi brano do obozów, by pracowali nad budową umocnień obronnych. Niektórzy mieszkańcy podczas wycofywania się wojsk carskich w 1915 roku zostali wywiezieni do Rosji i stamtąd część już nigdy nie wróciła. Na spadek liczby ludności w okresie wojny światowej miała wpływ również szalejąca w okolicy epidemia grypy „hiszpanki”, która swoje śmiertelne żniwa zebrała również w Sękowie, zawłaszcza w 1915 roku i w pierwszych latach powojennych. Śmiertelność wzrosła trzykrotnie, a umierali zarówno biedni i bogaci. Zmarł również trzyletni Feliks, syn Romana Panasiuka, który w tym czasie walczył na froncie w wojsku carskim. Roman przeczuwając nieszczęście zdezerterował z wojska, a podczas wędrówki do domu przyśniła mu się wieczerza wigilijna, ale już bez Felusia. Gdy dotarł do domu jego przeczucia okazały się rzeczywistością – relacjonują synowie Romana. 

  1. Sęków w okresie II Rzeczypospolitej Polskiej

W okresie Drugiej Rzeczpospolitej Sęków był miejscowością zamieszkaną w zdecydowanej większości przez ludność polską. Według przeprowadzonego w 1921 roku powszechnego spisu ludności w Sękowie zamieszkiwało 173 osoby, zamieszkałych w 26 domach i jednym innym budynku mieszkalnym. Największą grupą narodowościową wyznaniową byli rzymskokatolicy, w liczbie 149 osób, wszyscy deklarujący narodowość polską. Oprócz rzymskokatolików we wsi zamieszkiwało 22 prawosławnych, spośród których 17 zadeklarowało narodowość ukraińską, oraz po 1 ewangeliku i Żydzie.

W pierwszych latach po wojnie własność zmienił folwark „Sęków”. Sukcesorka Emilii Wolfram – Maria Teodora Jarosiewiczowa sprzedała w 1918 roku cały majątek Eli Blumensztokowi, Mendlowi Wurcerowi i Gdali Zygielbaumowi za 43.000 rubli. Ci dwaj ostatni swoją część odsprzedali za 35.334 rubli Franciszkowi Arasimowiczowi z Łukowskiego. W 1931 roku Arasimowicz odkupił także współwłasność od Blumensztoka. W 1938 roku majątek podzielono pomiędzy dzieci: Leona ze Starego Załucza, Konstantego z Wereszczyna, Kazimierza, Józefy Kędzierskiej, Zofii, Ludwika, Juliana i Heleny Martynowskiej. Leon po otrzymaniu swojej części przeprowadził się ze Starego Załucza i tutaj zamieszkał. Konstanty natomiast sprzedał swój udział Janowi Jaworkowi.

Zaraz po wojnie zasiedlono również dobra Sęków A, będące w posiadaniu Bielanowskich i Michańskich. Zamieszkali w nich Leon Kozłowski, Sebastian Kida oraz Frydrych Holc z Dębowca, który pobudował sie w przysiółku w sąsiedztwie Józefina. Szybko odkupił grunty od Kidy oraz kilka morgów ze stawem od Szczepana Krajewskiego z Zastawia. W dobrach C osiedlił się Stanisław Zając. Przed II wojną światową do wsi sprowadziła się z Wytyczna ewangelicka rodzina Zamela Milke. Ze wszystkich folwarków jedynie Sęków F pozostał w posiadaniu tej samej rodziny – Kozieradzkich, choć borykał się z największymi problemami finansowymi. Po śmierci Franciszka Kozieradzkiego w 1928 roku majątek w udziale 7/10 odziedziczył jego syn Stanisław, a pozostała część przypadła siostrom Felicji oraz Helenie Karpińskiej. Hipoteka objętego majątku była obciążona wieloma wierzytelnościami. Względem Skarbu Państwa dług w 1931 roku z tytułu podatków, kosztów egzekucyjnych i ustawowych odsetek zwłoki[2] wynosił 2.487 złotych. Dwa lata później pozew sądowy za niespłacone długi złożyli przedstawiciele Kasy Stefczyka w Wereszczynie. Zasądzono im 1.620 złotych wierzytelności i 101 złotych z tytułu kosztów sądowych. Dług ten w pełni spłacono dopiero w 1943 roku. Z pewnością do złej sytuacji finansowej majątku przyczyniła się poniekąd klęska nieurodzaju z 1932 roku. Problem zauważyła „Ilustrowana Republika”: Ciężką sytuację finansową ziemiaństwa lubelskiego pogłębił w roku bieżącym częściowo nieurodzaj oraz rdza na pszenicy. (…) Ten stan rzeczy uwidacznia się w pierwszym rzędzie w masowych licytacjach majątków ziemskich na terenie lubelszczyzny. Wypada nam obecnie zanotować kilkaset licytacyj posiadłości ziemskich, których terminy przypadają w najbliższym czasie.[3] Włodawskie było drugie po chełmskim pod względem liczby licytacji w województwie.Łącznie we wsi znajdowało się w przede dniu wojny światowej 30 gospodarstw.

Układ przestrzenny wsi miał charakter zabudowy typu ulicówki, choć kilka gospodarstw położonych było w uroczysku leśnym zwanym Czemerniki, zwanym przez okolicznych mieszkańców „Sachalinem”, a znajdującym się pomiędzy Wielkopolem a Karczunkiem. W tej części wsi zamieszkiwały rodziny Czekierdów, Kosińskich, Jaworków, Suchodołów, Flisiuków i Franciszka Arasimowicza. Ponadto kilka gospodarstw znajdowało się pod Bubnowiem od strony Józefina.Największy problem stanowiła droga do Wereszczyna, która faktycznie była „drogą na świat”. Jesienne deszcze i wiosenne roztopy często całkowicie uniemożliwiały komunikację.

Ze względu na dużą liczbę zamieszkujących we wsi osób i występujące utrudnienia w komunikacji z pobliskim Wereszczynem w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości funkcjonowała szkoła powszechna. Po przerwie w nauczaniu szkołę odtworzono na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Początkowo mieściła się w domu Nurskich, a następnie u Franciszka Arasimowicza i Romana Panasiuka Uczyć mogła Zofia Jasińska, która po poślubieniu Jana Szydłowskiego uczyła podczas II wojny światowej w Urszulinie.

We wsi mało było gospodarstw, jednakże zamieszkujący w nich gospodarze należeli do większych, kilkudziesięciu hektarowych właścicieli. U rodziny Leona Arasimowicza znajdowała się jedna z większych na okolicę pasiek pszczelich, natomiast u Franciszka młyn-wiatrak. Duże gospodarstwa mieli również Jasińscy, Kozieradzcy, Bizowscy, Nurscy, Kędzierscy, Dąbrowscy, Jabłońscy i Panasiukowie. Stanisław Kozieradzki pełnił w latach dwudziestych funkcję radnego gminy, był nawet zastępcą kierownika gminnej komisji oświatowej oraz jednym z członków pierwszego trzyosobowego zarządu utworzonej w 1928 roku Kasy Stefczyka w Wereszczynie. Należał do najaktywniejszych inicjatorów utworzenia w Wereszczynie spółdzielczej mleczarni. Członkiem zarządu Kasy Stefczyka został również Bronisław Bizowski, następnie na wiele lat Teofil Nurski (pełnił w kasie funkcję rachmistrza), a w skład pierwszej rady naczelnej kasy wchodzili Jan i Teofil Nurscy oraz Wincenty Jasiński. Pełniący funkcję sołtysa Roman Panasiuk prowadził trzydziestojednohektarowe gospodarstwo, jako doświadczalne Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach. Za dobre osiągnięcia na gruncie rolnictwa został przed rokiem wybuchu wojny odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, nadanym przez ówczesnego premiera Feliksa Sławoja-Składkowskiego. Wyrazem aktywności mieszkańców Sękowa na tle rolniczym było założenie w 1928 roku sekcji maszynowej wereszczyńskiego Kółka Rolniczego „Rolnik”, w którym jedną z najaktywniejszych osób był gminny radny i przewodniczący komisji oświatowej gminy Stanisław Kozieradzki. Przed wojną sękowscy rolnicy tworzyli już własne koło. W 1931 roku sękowscy gospodarze zmagali się z pomorem i zarazą świń. Obszar całej koloni wojewoda lubelski objął kwarantanną zabraniając: organizowania targów, przetargów i pokazów (…), wyprowadzania świń z zagród zapowietrzonych, wypuszczania świń samopas, wypędzania na wspólne pastwisko, do wspólnych miejsc pojenia i pławienia i w ogóle pędzenia świń pieszo, wykonywania kastracji świń osobom niebędącym lekarzami weterynarnymi oraz skupywania świń przez handlarzy sposobem domokrążnym. Ponadto przewóz świń gospodarzy spoza przez Sęków mógł się odbywać tylko bez zatrzymywania się.[4] Dla osób łamiących zakaz przewidziano karę aresztu do 6 tygodni lub grzywny do 1.000 złotych.

Ludność Sękowa zawsze uznawano za najbardziej religijnych w parafii, stąd też ks. Mikołaj Filipowicz założył we wsi w 1937 roku, drugie po Wereszczynie, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Prężnie rozwijała się sekcja żeńska, pomagała księdzu przy procesjach, organizowała akademie na święta – chociażby na święto Chrystusa-Króla w 1938 roku. O przebiegu uroczystości w katolickim tygodniku „Głos Podlaski” pisała prezes stowarzyszenia Władysława Dąbrowska: Na nasze szczupłe grono spadło sporo zajęć, bo to i ołtarz w kościele trzeba przystroić, przeprowadzić zbiórkę na Akcję Katolicką, scenę udekorować. Będzie uroczysta procesja, muszą więc być druhny do sztandaru i asystencji, a tu jeszcze rozpoczynają się misje św. Szkoda więc opuścić pięknych kazań misyjnych, lecz dobre chęci przemogą wszystko. Rozparcelowano pracę pomiędzy druhny i na godziny oznaczone wszystko było gotowe. Akademia odbyła się w szkole. Po ukończeniu nabożeństwa w kościele przybył na salę miejscowy ks. proboszcz w towarzystwie proboszcza z Wytyczna, ks. Kazimierza Szlendaka. Na program akademii złożyło się: słowo wstępne wygłoszone przez asystenta ks. Mikołaja Filipowicza, kilka inscenizowanych deklamacji oraz obrazek scenniczny p.t. „Modlitwa Zakonnicy”. Na zakończenie zaśpiewano hymn „My chcemy Boga”. Ufni we własne siły idziemy w życie nie lękając się niczego. Trudność w pracy są jedynie po to, ażeby je zwyciężać.[5]   

Niemalże na każdym odpuście grała orkiestra, składająca się w połowie z mieszkańców Sękowa, grali w niej: Stanisław Chruścik z puzonem, Józef Sadowski z barytonem oraz Wiktor Czekierda z bębnem i talerzami. Skład uzupełniali grający na trąbce Jan Jaroszuk z Andrzejowa oraz Mareczka z Wincencina z klarnetem. W 1938 roku Franciszek Arasimowicz i Stanisław Kozieradzki ofiarowali krzyż misyjny, który wspólnymi siłami parafian został postawiony naprzeciw kościoła i stoi do dnia dzisiejszego. Franciszek Arasimowicz był jednym z przedstawicieli w trzyosobowej radzie parafialnej parafii rzymskokatolickiej w Wereszczynie, stąd też podczas trzeciej wizyty kanonicznej w Wereszczynie z 1930 roku biskup podlaski ks. Henryk Przeździecki odwiedził dom i gospodarza osobiście.

Na zamożność gospodarzy z Sękowa wskazywałoby powszechne wówczas w gminie powiedzenie – „szlachta sękowska”. Określenie to wynikało z zamożności, jak również było pokłosiem pochodzenia szlacheckiego niektórych rodzin (np. Jasińscy, Bizowscy, Kozieradzccy). Z upływem lat zanikły ślady folwarcznej gospodarki i wszyscy gospodarze gospodarowali z wykorzystaniem pracy sił własnych. Bogatsi gospodarze do prac polowych zatrudniali parobków, bardzo często korzystali z ówczesnych zdobyczy cywilizacyjnych. Mój ojciec zatrudniał przed wojną pięciu robotników, tj. pastucha, dwóch pracowników do prac polowych i dwie pomocnice w gospodarstwie. W zamian za pracę w gospodarstwie otrzymywali pełnoroczne utrzymanie i wypłatę w naturze. Pastuch dostawał metr żyta na każdy rok, a pracownicy polowi po metrze żyta za każdy miesiąc – wspomina Jan Panasiuk. Chłopi z Sękowa zawsze byli elegancko ubrani, pod krawatem, a kobiety w kapeluszach. Ci z Sękowa mieli więcej ziemi niż inni, stąd też nazywano ich „panami”, ale byli to chłopy jak i wszystkie – opisuje ówczesnych mieszkańców wsi Maria Szaruga, mieszkająca wówczas w pobliskiej Kolonii Wereszczyn. Podobnie mieszkańców Sękowa zapamiętała miejscowa Halina Lisiecka, dodając jednak, iż zdarzało się, że ludzie ubożsi, jeszcze po pierwszej wojnie światowej chodzili w postułach, nawet zimą. Biedniejsi rolnicy obrabiali swoje gospodarstwa pracą rąk własnych, często przy użyciu prymitywnych narzędzi. W trakcie prac u bogatych, jak i u biednych, nie dbano zbytnio o bezpieczeństwo, stąd też liczne wypadki. Podczas reperacji dachu stodoły spadł z wysokości kilku metrów na twarde klepisko Stanisław Kozieradzki. Upadł na ręce i obydwie w stawach zwichnął, tak silnie, że dłonie były wykręcone do góry i rozbił kolano lewej nogi. Z powodu braku lekarza na miejscu, zaledwie po kilkunastu godzinach ciężkiej męczarni udzielono mu pomocy lekarskiej[6]relacjonował lokalny dwutygodnik „Ziemia Włodawska”. Ten wypadek zmobilizował mieszkańców do usilnego i skutecznego starania się o osadzenie na stałe lekarza w Wereszczynie. Podlaski tygodnik „Podlasiak” informuje nas natomiast o wypadku z użyciem broni palnej. Podczas zabawy 16-to letni Józef Bas przez nieostrożność zranił z rewolweru w brzuch Czesława Biernackiego ze wsi Wielkopole. Winowajcę aresztowano.[7]Oprócz rolnictwa mieszkańcy zajmowali się również zawodami rzemieślniczymi, czego przykładem była kuźnia własności Bronisława Kozłowskiego z Andrzejowa.  

  1. II wojna światowa

Wybuch wojny oznaczał dla mieszkańców biedę i szykany władz okupacyjnych. Wielu z mężczyzn brało udział w kampanii wrześniowej (np. Józef Bas i Czesław Dąbrowski), a niektórzy z nich trafili do sowieckiej lub niemieckiej niewoli (np. Józef Bas). We wsi codziennością stawały się aresztowania, rabunki, konfiskata inwentarz i płodów rolnych. Po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w 1941 roku Zygmunta Kucharskiego władze okupacyjne wzięły na podwody. Musiał przez kilka miesięcy dla walczących na froncie niemieckich żołnierzy dostarczać swoją furmanką żywność, odzież i inne potrzebne materiały. Działania wojenne, a przede wszystkim obłożenie rolników obowiązkiem przymusowego dokonywania dostaw żywności, wpłynęło negatywnie na poziom życie we wsi. W 1942 roku pojawiła się epidemia tyfusu plamistego, zbierająca śmiertelne „żniwo” także w okolicznych wsiach. W Sękowie epidemia zabrała z tego świata znaczną cześć rodziny Kozieradzkich (3 siostry: Marianna, Feliksa, Helena i brat Stanisław), Dąbrowskich i innych mieszkańców (Główkowa). By nie rozpowszechniać choroby mieszkańcy ograniczyli kontakty do minimum, a zadania zbijania trumien i wożenia zwłok na cmentarz podjął się Roman Panasiuk. Pomimo najczęstszego kontaktu ze zainfekowanymi zmarłymi epidemia ominęła dom Panasiuków.

Po wkroczeniu wojsk niemieckich na teren Polesia i uformowaniu się struktur polskiego ruchu oporu Sęków stał się silny ośrodkiem partyzantki, do której przystępowali również miejscowi chłopi. Ze wsi, a dokładnie z Czemernik, pochodził późniejszy komendant Obwodu Włodawskiego Armii Krajowej (AK), kpt. Bolesław Flisiuk, ps. „Jarema”, „Wit”, „Slawuta”, czy też „Zawisza”. W trakcie kampanii wrześniowej dowodził kompanią ckm pod Suchowolą i Tarnawatką. Jeszcze w 1939 roku został wzięty do niemieckiej niewoli skąd uciekł. Po przybyciu do domu stworzył struktury Chłopskiej Organizacji Wojskowej „Racławice”, które na początku 1940 roku przekształciły się w Polską Organizację Zbrojną, a następnie zostały włączone do struktur Batalionów Chłopskich. Powodzenie w tworzeniu ludowych struktur podziemia wynikało stąd, iż przed wojną Stronnictwo Ludowe i Związek Młodzieży Wiejskiej miały w okolicy duże poparcie. Dość szybko udało się Flisukowi zorganizować około czterdziestoosobowy oddział, w skład którego wchodzili okoliczni mieszkańcy, zwłaszcza Wereszczyna i Sękowa. Po utworzeniu w 1942 roku struktur AK, która to organizacja zunifikowała prolondyńskie podziemie, został zastępcą inspektora Inspektoratu Chełm AK, a od lutego 1944 roku komendantem Obwodu Włodawskiego AK. W okolicach Sękowa do 1942 roku funkcjonował oddział Związku Walki Zbrojnej, kierowany przez nauczyciela z Wereszczyna Kazimierza Chmielewskiego ps. „Chmiel”. W strukturach AK spośród mieszkańców aktywny udział brali oprócz Bolesława Flisiuka także Stanisław Flisiuk, Marian Brzeziński, Teofila Nurska ps. „Kalina”, Stanisława Rycak ps. „Roża”, czy Stanisława Jaworek ps. „Sikorka”. Za działalność konspiracyjną niektórzy przepłacili życiem, chociażby Stefan Flisiuk, który w 1942 roku zginął w Oświęcimiu. Wiosną 1943 roku w okolicach Sękowa wybuchła rakieta V1, wystrzelona z poligonu w Dębnie koło Rzeszowa. Wybuch rakiety był na tyle silny, iż w pobliżu znajdującym się domu Karoliny i Romana Panasiuka wyleciały wszystkie szyby z okien. Tego dnia u Panasiuków przebywał żołnierz AK Leonard Lech, ps. „Leszek”, który jako pierwszy dokonał oględzin miejsca wybuchu rakiety, szybko jednak nadciągnęły specjalne niemieckie jednostki wojskowe zabezpieczając teren. „Leszek” schował się w okolicznych krzakach, w dużym niebezpieczeństwie znalazła się natomiast rodzina Panasiuków, gdyż bez rejestru przetrzymywała świniaka, a wojska niemieckie zatrzymały się na ich podwórku. Sytuację uratowała Karolina Panasiuk chowając świniaka w kuchni i wychodząc przed dom obdarowała żołnierzy jajkami. Żołnierze przyjmując jajka nie zaglądali już do izby kuchennej. W tym też roku Niemcy ponownie odwiedzili wieś dokonując aresztowania jednego z mieszkańców. Organizowane obławy wsi i okolicznych lasów miały na celu również wyłapanie Żydów, pozostałych po pacyfikacji z 1942 roku.W domu Flisiuków, a następnie w gospodarstwie Romana Panasiuka przez kilka lat schronienie znajdował również Józef Milert, ps. „Sęp”, który był komendantem struktur AK na Powiat Włodawski. Przed wojną Józef Milert służył zawodowo w wojsku polskim, a w dniu jej wybuchu był dowódcą kampanii w Poleskiej Kampanii Korpusu Ochrony Pogranicza. Józef Milert był twórcą w styczniu 1944 roku pierwszej w regionie Powiatowej Rady Jedności Narodowej, działającej przy Komendzie Obwodowej AK. Na czele rady stanął rolnik z Sękowa Roman Panasiuk, a sam fakt jej istnienia oznaczał silną pozycję struktur AK w terenie. Ta i inne inicjatywy odbierały wpływy Polskiej Partii Robotniczej w regionie, dlatego też partyzantka ludowa, przy użyciu sił nacjonalistów ukraińskich zdecydowała się na likwidację Józefa Milerta. Podejrzanymi w zorganizowaniu morderstwa „Sępa” są także osoby ze ścisłego dowództwa AK, które tym sposobem eliminowały uznanego rywala do przejęcia dowództwa nad organizowanym III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Legionów i niewygodnego świadka „grzesznych” poczynań okolicznych partyzantów. Wersję tą potwierdzałaby dwukrotna próba zabójstwa Romana Panasiuk, u którego Milert tak długo przebywał.W ostatnią podróż życia „Sęp” wyruszył od Panasiuków w dniu 23 lutego 1944 roku, furmanką powoził wówczas inny rolnik z Sękowa Zenon Zakrzewski. Józef Milert oraz jego towarzysze Józef Pasoń ps. „Słowik” i Józef Majewski ps. „Jotem” nie wrócili już nigdy, a o egzekucji wspomnianej trójki żołnierzy AK powiadomił mieszkańców furman Zakrzewski oraz strzelec AK Marceli Gościniak ps. „Biały Kazik”, który uciekł zabójcom w Kulczynie. Po śmierci Milerta dowództwo AK podjęło działania, zmierzające do zunifikowania oddziałów partyzanckich i podporządkowania jednemu kierownictwu. W sąsiednim Wereszczynie w dniu 12 maja 1944 roku Romualda Kompfa ps. „Rokicz” objął dowództwo nad III-cim Batalionem partyzanckim 7 Pułku Piechoty Leg. Na tą okoliczność zjechało się kilkuset partyzantów oraz dowództwo, które na swój nocleg wybrało sprawdzony Sęków. Partyzantów skrywało większość mieszkańców wsi, najwięcej nocowało w zabudowaniach Lucjana Flisiuka.  

  1. Wieś i mieszkańcy w okresie kształtowania się nowej władzy

Po wkroczeniu w lipcu 1944 roku Armii Czerwonej nowa władza szybko pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wielu mieszkańców poddano szykanom i aresztowaniom. Do obozu na terenie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) wywieziono Józefa Basa, który do domu powrócił dopiero w lutym 1946 roku. Zmorą stały się represje tzw. „wolańców”, czyli wyposażonych w broń przez funkcjonariuszy bezpieki Ukraińców z Wólki Tarnowskiej. Jesienią 1945 roku na Czemernikach zamordowali 3 Polaków, dwóch z Przymiarek (Michała Dadacza, Bronisława Grzywaczewskiego) i jednego z Kalinówki (Jana Rentflejsza). Jednym ze świadków zbrodni była Karolina Panasiuk. Zofia Dadacz przywołuje na pamięć jej relacje: Po kilku latach od zbrodni Panasiukowa mówiła mi, że obrabowali dom Leona i Anny Arasimowiczów. W domu była tylko Anna, siostra Karoliny, dlatego też zaraz po wyjściu rabusiów poszła do niej. Karolina bawiła swoją córkę Krystynę, więc z dzieckiem ruszyły ich śladami. Gdy doszły do lasy to zatrzymała ich warta „wolańców”. Zapytali się „gdzie idą?”, a one im na to, że „do Muchy kaszę robić”. Gdyby je poznali to pewnie i by zabili, a tak tylko przetrzymali do wieczora. Słyszały krzyki, a pod wieczór wystrzały. Po tym wypuścili je i z obawy o swoje życie nikomu o tym nie mówiły. Dopiero leśniczy Łopong ciała odnalazł, ale też przez dwa tygodnie nikomu nie mówił. Ciała gałęziami zostały przykryte. Jeden miał tak głowę rozbitą, że twarzy nie było widać. W miejscu zbrodni wyrosła osika, która przez kilka lat miała czerwone liście. Ludzie mówili, że czerwień liści wziął się od krwi zamordowanych. We wrześniu 1945 roku z nieznanych powodów zamordowana Katarzyna Marczuk, sprawców mordu nie ustalono.

Wobec tych represji zaczęły organizować się we wsi i w okolicznych lasach struktury partyzanckie WiN („Wolność i Niezawisłość”), jak też inne luźne grupy, głównie na bazie rozwiązanych struktur akowskich. Ich działalność spotkała się z silną represją nowo-organizującej się władzy komunistycznej zwłaszcza, że we wsi zabito 2 żołnierzy radzieckich. O dokonanie tegoż czynu urząd bezpieczeństwa podejrzewał Bolesława Flisiuka, ps. „Jarema” i jego partyzantów. Z partyzantami WiN kontakty utrzymywali chociażby Stanisław Kozieradzki ps. „Stary”, Tadeusz Czopek ps. „Żuków”, czy też Józef i Edward Brzezińscy. Józef zginął w gospodarstwie Marciniaków, podczas jednej z obławy, dokonanej przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Edward zabił kilku z nich, a następnie zdążył wyskoczyć i uciekł. Ale jego brat zginął – wspomina Alfred Jung z Andrzejowa. Oprócz funkcjonariuszy bezpieki zginął przebywający z nimi Krzepicki z Wereszczyna. Widziałem ciała. Józefa zastrzelili, gdy wyskakiwał przez okno, wcześniej zabił jednego w progu. Edwardowi udało się uciec.– dodaje Kazimierz Panasiuk. Ten Edward był nieduży, ale bardzo sprytny oraz odważny ale i jego zabili – dodaje Jung.  Z czasem działalność oddziałów WiN i innych luźnych grup przybierała charakter rabunkowy, pojawiały się też pierwsze ofiary. Na Bagnie Bubnów zamordowano Bolesława Wrzaszcza z Wereszczyna. Henryk Zabłuda wspomina: Przyszedł do mnie i do Tońka (tj. Władysław Misztalski) Roman Panasiuk. Skarżył się, że nie dają mu we wsi żyć. To zwierzę jakieś wyciągną, to wóz ze stodoły, a on stary nie dał rady chronić. I to miejscowi kradli. A przecież to pożądny chłop był. Majora AK u siebie trzymał (tj. Józefa Milerta ps. „Sęp). To my zajechaliśmy na Sęków i daliśmy im batów. Odgrażali się nam, ale co mogli nam zrobić. Podobny obraz zapamiętał Kazimierz Panasiuk: Cały czas kradli, nawet siano ze stodoły. I to miejscowi z Sękowa. Tata z mamą wzięli najbardziej wartościowe przedmioty i ukryli w kufrze w stogu siana, ale i ten kufer znaleźli. Były tam palta, tkaniny, same najwartościowsze rzeczy.

Wielu mieszkańców, pod wpływem strachu, zdecydowało się na współpracę, polegającą na udzielaniu schronienia, przekazywaniu informacji i zapewnianiu żywności.W dniu 30 lipca 1947 roku została przeprowadzona w Sękowie akcja Ludowego Wojska Polskiego (LWP), dowodzona przez majora Kondraciuka, przeciwko grupie bojowej „Ordona”, powiązanej ze strukturami WiN. W Czemernikach pomiędzy Sękowem a Wielkopolem znajdowały się gospodarstwa Stanisława Wesołowskiego i Lucjana Flisiuka, a we wsi gospodarstwo Borowskich, Tadeusza i Konstantego Arasimowiczów, w których grupa „Ordona” znajdowała schronienie. Wspomnianego dnia w porze nocnej „Ordon” i jego towarzysze Tadeusz Paluch, ps. „Dąb” i Zygmunt Pękała, ps. „Śmiały” przebywali u Wesołowskiego, gdzie zamierzali czekać do przybycia swoich kilku towarzyszy. Informacje o pobycie w Sękowie partyzantów „Ordona” przekazał służbom bezpieczeństwa aresztowany jeszcze w lipcu ich towarzysz Ludwik Szmydke ps. „Czarny Jurek”. Gospodarstwo zostało otoczone nad ranem, jednak partyzanci uciekli. Jeden z partyzantów Zygmunt Pękała ps. „Śmiały” chwile te opisał następująco: Rano widzimy sylwetki wojskowych otaczających teren z trzech stron. „Ordon” decyduje: Koledzy, jest bardzo źle. Musimy się rozproszyć. Każdy w inną stronę (…). Po pierwszych seriach z broni maszynowej „Ordon” podjął próbę przedostania się przez wąską drogę. Kilka metrów czystego pola ostrzału wystarczyło, że został trafiony. Padł. Rowem przeczołgaliśmy się wzdłuż drogi, wreszcie poderwaliśmy się do biegu. Poczułem dwa piekące uszczypnięcia. Biegłem dalej. Po kilkuset metrach postanowiliśmy zalegnąć i zaszyć się w krzakach. Przetrwaliśmy. Miałem dwie przestrzeliny w mięśniach biodra i pośladka. Żołnierze LWP zabili Józefa Struga w odległości około 2 kilometrów od gospodarstwa. Choć zdołał zgubić wroga w momencie ucieczki z gospodarstwa, to jednak natknięto się na niego ponownie w toku dalszego przeszukiwania terenu leśnego. Rozpoznania zwłok dokonali zatrzymani Stanisław Wakuła z Wereszczyna i Stanisław Wesołowski. Tego krytycznego dnia byłem w Wielkopolu u rymarza Zabłudy. Usłyszałem strzały i zobaczyłem wojsko, a jak się później okazało, było to UB. Strzały dochodziły z lasu Wereszczyńskiego. Bałem się odejść, więc dłuższy czas tam czekałem, a gdy już wojsko wracało z lasu do Wielkopola, udałem się do domu do Wereszczyna. Po drodze dogonił mnie samochód i wojskowi zawołali mnie, czy nie znam tego zabitego. Podszedłem i od razu poznałem w tym trupie Józefa Struga. Im jednak nie powiedziałem, że go znam, żeby mnie razem z nim nie zabrali. Za parę dni zostałem aresztowany, wywieziony do Puchaczowa i umieszczony w szkole tamtejszej[8]zeznawał po latach przed sądem metropolitarnym Stanisław Wakuła. W akcji zginął również jeden funkcjonariusz LWP – kapral Ryszard Teper, a szeregowiec Jan Kuzlak został ranny, o czym wspominają oficjalne raporty. Mieszkańcy jednak mówią o większej liczbie rannych. Lucjan Sitkowski wspomina, jak w jego domu na Wielkopolu zamknęli nas wszystkich w domu, a w tym czasie przynosili rannych, kładli na stół i wyjmowali kule z ciała.Po zastrzeleniu Józefa Struga aresztowano Lucjana Flisiuka i Stanisława Wesołowskiego, pod zarzutem utrzymywania kontaktów z partyzantami. Gdy przyjechali po nich to najpierw pobito, także Leona Arasimowicza. Tłumaczyli się, że nie mieli innego wyjścia, że ich zmuszano, ale nic nie pomogło – wspomina Lucjan Sitkowski. Obaj byli sądzeni w pokazowym procesie w Puchaczowie, który miał ustalić sprawców, winnych zamordowania 23 mieszkańców tej miejscowości. W stosunku do Wesołowskiego zapadł wyrok, skazujący go na okres 5 lat pozbawienia wolności. Znacznie surowszy wyrok zapadł w sprawie Lucjana Flisiuka, którego oskarżono również za posiadanie broni. Była to broń pozostawiona przez jego brata stryjecznego Bolesława Flisuka ps. „Jarema”. Lucjana Flisiuka skazano na karę śmierci, zamienioną przez Prezydenta RP na karę 15 lat pozbawienia wolności. Ponadto orzeczono konfiskatę całego mienia, jednakże wyrok ten nie wykonano. Przez kilka lat ustalano prawa spadkowe do majątku Flisiuków, aż w końcu objęły jego przepisy ustawy amnestyjnej z 1952 roku. W 1954 roku wyszedł warunkowo na wolność. Morderstwa „wolańców” i „partyzantów” to nie jedyne zbrodnie w pierwszych powojennych latach. Z powodu porachunków rodzinnych zamordowano miejscowego gospodarza Władysława Pryla, mieszkającego na samym końcu wsi, w części zwanej „Pod Bubnowem”. We włodawskim lesie zamordowano wracającego z Włodawy Piotra Marciniuka. 

  1. Sęków w Polsce Ludowej

Mieszkańcy nie zaznali spokoju nawet po zakończeniu działań wojennych i zlikwidowaniu ruchów partyzanckich. Więksi gospodarze uznani zostali za obszarników, potocznie zwanych kułakami, stąd powszechne stały się szykany stosowane przez Publiczny Urząd Bezpieczeństwa. W ramach postępującej kolektywizacji na tych rolników, którzy nie chcieli włączyć swojego gospodarstwa do gruntów państwowych, nałożono specjalny podatek, a od 1951 roku nałożono na wszystkich także obowiązek przymusowego dostarczania płodów rolnych. Rolnicy solidarnie nie dostarczali zbóż, w efekcie czego w pierwszym roku skupu kontyngentowego plan zrealizowano jedynie w 62%, co stanowiło jeden z najniższych wskaźników w gminie. Z kolei znacznie lepiej przedstawiała się sprawa zbioru podatku gruntowego, za co Mieczysław Kozieradzki został nagrodzony. Również w 1953 roku Sęków pod względem przymusowych dostaw płodów rolnych miał jeden z najgorszych wskaźników w gminie. Ukarano wówczas Stanisława Zająca i Stefana Robaka za niedostarczenie mleka, a Konstantego Arasimowicza, Stanisława Kistra, Bolesława Kostyłę i Franciszka Łoponga za niedostarczenie na skup zboża. Na wymienionych nałożono grzywny, przekraczające nawet 1.000 złotych. Oprócz obowiązkowych dostaw gospodarzy zmuszano do robót szarwarkowych i prac w odległych państwowych gospodarstwach rolnych (PGR). Niekiedy władze gminne zezwalały, aby w ramach tych prac mieszkańcy dokonywali napraw wiejskiej drogi do Wereszczyna.. Niekorzystne położenie wsi, doskwierające zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym i wczesną wiosną, kiedy droga do sąsiedniego Wereszczyna była najczęściej nieprzejezdna, powodowało, że cześć mieszkańców postanowiła się przenieść. Jeszcze w 1943 roku w Sękowie zamieszkiwało 243 osoby (52 rodziny), a do marca 1945 roku liczba ta zmalała jedynie o 8 osób. Wszyscy byli polskiej narodowości, gdyż jedyną ukraińską rodzinę przesiedlono do ZSRR. Ich gospodarstwo o powierzchni 9,5 ha wraz z zabudowaniami, drzewostanem, inwentarzem żywym i martwym, (…) ze wszelkimi prawami i przynależnościam.[9] przejęło państwo uchwałą Prezydium Powiatowej Rady Narodowej (PRN) we Włodawie z 1955 roku. Wyprowadzali się też Polacy. Zaraz po wojnie do Urszulina przeprowadziła się rodzina Martynowskich, zaś do sąsiedniego Zastawia Roman Panasiuk z rodziną (1947 rok), któremu z dużego gospodarstwa pozostała tylko krowa i koń – powraca pamięcią Jan Panasiuk. Wobec ciągle nakładanych wysokich podatków ojciec zmuszony był do sprzedaży niemalże całości inwentarza – dodaje Panasiuk. Ruchy migracyjne z tych lat wpłynęły na znaczne zmniejszenie się ludności, gdyż zgodnie ze stanem z kwietnia 1947 roku we wsi mieszkało już 157 osób. Przez kilka pierwszych lat we wsi funkcjonowała szkoła powszechna. Izby szkolne znajdowały się kolejno w domu Nurskich, Dąbrowskich, a następnie u Brzezińskich. We wsi funkcjonowało w późniejszych latach utworzono kółko rolnicze.

Z upływem czasu życie we wsi ulegało normalizacji. Przedstawicielem gromady w pierwszej powojennej Gminnej Radzie Narodowej (GRN) w Woli Wereszczyńskiej został w październiku 1947 roku z poparcia Stronnictwa Ludowego (SL) Czesław Dąbrowski. Po likwidacji gmin w 1954 roku przejął on funkcję Przewodniczącego Gromadzkiej RN w Wereszczynie. Od kwietnia 1950 roku wieś w GRN reprezentowała Janina Wysoka, a w kolejnym już roku Stefan Garbol. Od 1955 roku w radzie gromadzkiej w Wereszczynie zasiadał Jan Nurski, a 3 lata później zastąpili go Wiktor Kędzierski i Czesław Dąbrowski. Po likwidacji Gromadzkiej RN w Wereszczynie w 1961 roku Sęków włączono do gromady w Urszulinie. Tam od 1965 roku wieś reprezentowali Krystyna Jabłońska i Stefan Garbol. W wyniku reformy administracyjnej z 1973 roku zniesiono gromady, powołując ponownie gminy. W 1978 roku do GRN w Urszulinie wybrano Krystynę Jabłońską i Henryka Dąbrowskiego. Funkcję sołtysa pełnił do 1947 roku Roman Panasiuk. Jego zastąpił Mieczysław Kozieradzki, a tego w 1954 roku zamienił Jan Nurski. Stanisław Podkowa sprawował funkcję sekretarza gminy w okresie wójtowskiej kadencji Włodzimierz Omylińskiego i Hieronima Radomskiego. Marian Iwan był natomiast jednym z pierwszych funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej.

Zaludnienie we wsi po wojnie wyraźnie spadało. Na mapie topograficznej z 1965 roku oznaczono 32 gospodarstwa, choć było to o 2 więcej niż przed wojną. Zamieszkiwało je 152 osoby. W kolejnych latach liczba gospodarstw wzrosła do 34, ale powoli zanikały te, które były położone w uroczysku Czemerniki. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych przeprowadzono elektryfikację wsi, a gospodarstwo Borowskich położone pomiędzy Sękowem, a Zastawiem było ostatnim w gminie, do którego doprowadzono światło. Trzeba było kilkanaście słupów elektrycznych postawić, aby dociągnąć prąd dla jednego gospodarstwa, a i tak Borowski po kilku latach przeniósł się na wieś – wspomina ówczesny Przewodniczący GRN w Urszulinie Czesław Chudzik. Jeszcze krócej z elektryczności korzystała rodzina Jaworków na Czemernikach. Kilka miesięcy po doprowadzeniu prądu do uroczyska ostatnia zamieszkująca tam rodzina Jaworków przeniosła się do Kolonii Wereszczyn, a pozostały tam transformator skradziono w latach kolejnych. Gdy planowano elektryczność na Sachalinie (tj. Czemernikach) mieszkało 14 rodzin, ale prąd podłączyli już tylko do 2 domów – wspomina Jan Panasiuk. Z upływem kolejnych lat malała liczba mieszkańców w samej wsi, w połowie lat osiemdziesiątych w Sękowie zamieszkiwało już około 100 mieszkańców, prawie o połowę mniej niż przed wojną. Liczba mieszkańców malała, gdyż położenie wsi nie było atrakcyjne, gleby słabe, a okoliczne bagna nie pozwalały na rozwinięcie hodowli. Raz to wszystkie byki się nam potopiły – wspomina Henryk Dąbrowski. Jeden z dziennikarzy „Sztandaru Ludu” życie mieszkańców wsi, takich jak Sęków, opisywał następująco: Każdej wiosny i w mokre lata nasze łąki są zalane wodą i upodabniają się do wielkiego jeziora, nad którym unoszą się stada dzikich kaczek. Łąki są bagniste, jednokośne, nieodwodnione, o lichej jakości i małej wydajności niskowartościowego siana. Większość rolników zwozi siano zimą, ciągnąc samemu po wodzie wóz lub sanie, bo topiele rzadka zamarzają i nie raz konie się topiły.[10] Najgorszy okres nastąpił na przełomie 1974 i 1975 roku. Ulewne jesienne deszcze i łagodna zima sprowadziło na mieszkańców zagrożenie głodu. Nie było siana dla bydła, ale także ludzie często nie mieli pożywienia, gdyż jesienne zbiory ziemniaków nie były możliwe. Ten sam dziennikarz pisał, że sekretarz POP (tj. Podstawowej Organizacji Partyjnej) z Sękowa dopiero 23 stycznia mógł rozpocząć wykopki ziemniaków. Zebrał jeszcze ponad 3 tony…[11] W latach osiemdziesiątych rozpoczęła się publiczna dyskusja nad losami otaczających wieś bagien. Koncepcja ochrony nieokiełznanej przyrody wygrała ostatecznie nad ich melioracją i wykorzystaniem gospodarczym.

Życie kulturalne, religijne i społeczne koncentrowało się wokół kościoła i domu ludowego w Wereszczynie. Mieszkańcy Sękowa aktywnie włączali się w przygotowanie przedstawień religijnych, np. Męki Pańskiej, organizowano we wsi nawet dożynki. Z inicjatywy mieszkańców wsi (utworzono nawet Komitet Budowy Chodnika w Sękowie) i księdza Władysława Urbańczyka pod koniec lat czterdziestych położono płyty chodnikowe przez wieś Wereszczyn i na drodze do Sękowa. Natomiast pod koniec lat sześćdziesiątych mieszkańcy doczekali się utwardzonej drogi do Wereszczyna. Pierwotna koncepcja budowy drogi zakładała jedynie utwardzoną nawierzchnię na odcinku Urszulin-Wereszczyn-Wielkopole, dlatego też mieszkańcy Sękowa, a przede wszystkim sąsiedniego Zastawia poczynili starania o budowę drogi Urszulin-Wielkopole, ale biegnącej przez Zastawie i Kolonię Wereszczyn. Na wspólnym zebraniu mieszkańców Wereszczyna, Zastawia, Sękowa, Wielkopola i Przymiarek koncepcja ta została jednakże przegłosowana. Dopiero, gdy konflikt sięgnął zenitu, celem zdobycia przychylności mieszkańców Sękowa, zgodzono się na modyfikację koncepcji o budowę drogi Wereszczyn-Sęków. W zamian mieszkańcy Sękowa zobowiązali się do czynnego wspierania inwestycji, zarówno w formie pieniężnej, jak i w robociźnie. 

  1. Wieś współcześnie

Na początku milenium we wsi zamieszkiwało już jedynie 58 osób. Według stanu z 2007 roku liczba ta wzrosła do 67 osób, które zamieszkiwały w 15 gospodarstwach rolnych. Przez kolejne lata we wsi przybyło trzech nowych mieszkańców, gdyż gminny rejestr zameldowanych z ostatniego dnia 2009 roku wykazywał 70 osób. Na południe od wsi znajdują się opustoszałe uroczyska Laski i Czemernik. Zabudowania w części wschodniej od strony Bagna Bubnów przyjęły nazwę „Pod Bubnowem”. Niektórzy mieszkańcy biorą aktywny udział w życiu samorządowym gminy. W wyborach samorządowych w 1990 roku na radnego Rady Gminy w Urszulinie mieszkańcy wybrali w 1990 roku Czesława Górnego, a w 1998 roku Henryka Dąbrowskiego, który ponadto od wielu lat sprawuje funkcję sołtysa wsi.  

Źródła i literatura:

·         „Gazeta Warszawska”, Warszawa, nr 202 z 1886 roku, nr 230 z 1889 roku, http://ebuw.uw.edu.pl 

·         „Głos Podlaski. Tygodnik Prawdą i Pracą”, Siedlce, nr 50 z 1938 roku, nr 5 z 1939 roku, http://ebuw.uw.edu.pl 

·         „Ilustrowana Republika”, Łódź, nr 274 z 1932 roku, http://bc.wimbp.lodz.pl;

·         „Podlasiak. Tygodnik polityczno-społeczno-narodowy, poświęcony sprawom ludu podlaskiego”, Biała Podlaska, nr 46 z 1923 roku, www.bbc.mbp.org.pl;

  • „Sztandar Ludu”, Lublin, nr 65 z 1975 roku, artykuł Stanisława Jadczaka pt. „Dajcie helikopter!”;
  • „Ziemia Włodawska”, Włodawa, nr 16 z 1924 roku, nr 18 z 1928 roku;
  • Akta Gminy Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie (nr zespołu 74/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Cichor Dariusz, Spis miejscowości należących do parafii dekanatu włodawskiego około 1880 r., [w:] „Zeszyty Muzealne”, t. X, Włodawa 2000;
  • Dokumentacja w zbiorach Edmunda Brożka z Włodawy i Michała Dąbrowskiego z Sękowa;
  • Dokumenty w zbiorach własnych autora;
  • Dziennik Feliksa Nurskiego, 1914-1921, w zbiorach Michała Dąbrowskiego;
  • Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Chełmie, nr 1 z 1978 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie, nr 1 i 8 z 1955 roku, nr 4 z 1958 roku, nr 17 z 1965 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dziennik Urzędowy Województwa Chełmskiego, nr 8 z 1990 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Giemza Zbigniew; Historie miejscowości Gminy Urszulin, [w:] „Liderzy Polesia”, Cyców, nr 3 z 2007 roku;
  • Guziak Tomasz, Por. Józef Strug ps. „Ordon”, www.niepoprawni.pl;
  • Guziak Tomasz, Śmierć por. Józefa Struga „Ordona”, www.podziemiezbrojne.blox.pl;
·         Hipoteka Dóbr Sęków (sygn. 589-594, 597), Hipoteka Dóbr Wereszczyn (sygn. 688-698), Hipoteka we Włodawie (nr zespołu 118/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Kończal Małgorzata, Konwersje 1905-1957 w Wereszczynie, Lublin 2008;
  • Kronika szkolna Szkoły Podstawowej w Wereszczynie;
  • Księga adresowa Polski (wraz z W.M Gdańsk) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, 1928, www.wbc.poznan.pl;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Wereszczynie;
  • Księga wizyt kanonicznych Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Wereszczynie;
  • Lubelski Dziennik Wojewódzki, nr 26 i 28 z 1931 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa, układ 1965 i 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Metryki szkolne z 1939 roku, zebrane w Zespole Szkół w Urszulinie;
  • Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, t. XV, Włodawa 2008;
  • Pająk Henryk, Jastrząb kontra UB, Lublin 1993;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, t. IV – Województwo Lubelskie;
  • Piotrkowski Wiesław, Zarys historii okolic Poleskiego Parku Narodowego, [w:] „Zeszyty muzealne”, t. X, Włodawa 2002;
  • Starostwo Powiatowe we Włodawie (nr zespołu 6/0, dokumenty z lat 1944-1953), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Sulimierski Filip, Chlebowski Bronisław, Walewski Władysław, Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, tom 10, Warszawa 1880-1902, http://dir.icm.edu.pl;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911-1915;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944-1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Kazimierz Panasiuk z Urszulina; Henryk Arasimowicz z Wereszczyna; Jan Panasiuk z Urszulina; Zygmunt Pękała z Lublina; Czesław Chudzik z Urszulina; Maria Szaruga (z domu Neron) z Włodawy; Halina Lisiecka (z domu Jasińska) z Sękowa. Zofia Dadacz (z domu Łepecka) z Przymiarek; Lucjan Sitkowski z Wielkopola, Alfred Jung z Andrzejowa, Henryk Dąbrowski z Sękowa, Henryk Zabłuda z Andrzejowa, Klementyna Kozłowska (z domu Jung) z Urszulina.


[1] Hipoteka Dóbr Wereszczyn (sygn. 688-698), Hipoteka we Włodawie (nr zespołu 118/0). Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie.

[2] Hipoteka Dóbr Sęków (sygn. 597), Hipoteka we Włodawie (nr zespołu 118/0). Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie.

[3] „Ilustrowana Republika”, nr 274 z 1932 roku, s. 10.

[4] Lubelski Dziennik Wojewódzki, nr 26 z 1931 roku, poz. 263, s 558 i nr 28 z 1931 roku, poz. 281, s. 610.

[5] „Głos Podlaski. Tygodnik Prawdą i Pracą”, nr 50 z 1938 roku, s. 619-620.

[6] „Ziemia Włodawska”, nr 16 z 1924 roku, s. 6.

[7] „Podlasiak”, nr 46 z 1923 roku, s. 5.

[8] Henryk Pająk, Jastrząb kontra UB, s. 242.

[9] Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie, 1955, nr 8, poz. 107, s. 115.

[10] „Sztandar Ludu”, nr 65 z 1975 roku, s. 6.

[11] Tamże.

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Czwartek, 21 Czerwiec 2012 11:49