Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 
Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Wielkopole

 

  1. Geneza powstania wsi i jej pierwsi osadnicy

Początek osadnictwa na gruntach Wielkopola szacuję się na okres wczesnego średniowiecza. W pobliżu wsi, na skraju Bagna Bubnów, znajduje się 11 starożytnych kurhanów, w których znaleziono naczynia kultury trzcinnieckiej i łużyckiej. Wykopano również fragmenty naczyń wczesnośredniowiecznych, datowanych na schyłek VIII i pierwszą połowę IX wieku.

Obecnie istniejąca wieś Wielkopole powstała natomiast w ostatniej fali osadnictwa, związanej z wybuchem Powstania Styczniowego i reformy rolnej z 1864 roku. Carat, chcąc odciągnąć chłopów od powstania, w dniu 3 marca 1864 roku wydał Ukaz Uwłaszczeniowy, nadając chłopom na własność ziemię, którą użytkowali. W nowych okolicznościach ziemianie nie potrafili przestawić się na kapitalistyczną formę gospodarowania, gdyż przywykli do gospodarowania w oparciu o darmową siłę roboczą. Nie mając przymusowych pracowników grunty folwarczne dość szybko zarastały, przez co zmniejszała się powierzchnia użytkowa gospodarstwa. W takie sytuacji znaleźli się miejscowi Błociszowscy i Eydziatowicze z pobliskiego Wereszczyna, sprzedający masowo zarastające grunty nowoprzybyłym osadnikom. W ten sposób w latach siedemdziesiątych powstało Wielkopole. Nazwę (ύelgopole, ύelkopole) wieś wywodzi od „wielkiego pola”, dlatego też zdarzało się, iż osada zapisywana była początkowo jako Wielko Pole.

Pierwotnie Wielkopole stanowiło wydzielony z dóbr wereszczyńskich folwark, będący w posiadaniu Błociszewskiego. Dwór leżący na uboczu był często odwiedzany przez powstańców. Jednego razu dwóch powstańców zarekwirowawszy tam dwa kożuchy, spodnie, płaszcz, dwie pary butów i dwie koszule, ruszyli ku Wólce Tarnowskiej. Po Powstaniu Styczniowym folwark szybko rozpadł się na kilka części. Podział folwarku wynikał z podziału dóbr wereszczyńskich z 1885 roku, dlatego również Wielkopole zostało podzielone na trzy części. Pierwsza część składała się z jednego budynku murowanego i sześciu drewnianych oraz z gruntów o powierzchni 210 morgów (104 morgi gruntów ornych i ogrodów, 61 morgów łąk i pastwisk, 44 morgi lasów i 1 morga nieużytków). Na drugą część składało się sześć budynków drewnianych oraz grunty o rozległości 234 morgi (144 morgi gruntów ornych i ogrodów, 8 morgów łąk i pastwisk, 45 morgów lasów i 2 morgi nieużytków). Trzecią zaś część folwarczną stanowiło sześć budynków drewnianych oraz grunty o powierzchni 294 morgi (208 morgów gruntów ornych i ogrodów, 55 morgów łąk i pastwisk, 3 morgi lasów i 28 morgów nieużytków). W głównej części folwarku z dworkiem zamieszkał Grzegorz Perkowski. Prawo do serwitutów, czyli do korzystania z tutejszych z dworskich lasów uzyskali mieszkańcy Zabrodzia, Dębowca oraz Kozubaty, płacąc w 1900 roku kwotę 400 rubli na rzecz właścicieli majątków wereszczyńskich, do których owe grunty należały.

Wereszczyńskie księgi parafialne jako pierwszych mieszkańców nowej osady Kolonii Wielkopole podają nazwiska Zielińskich, Mielniczuków, Mendlów, Czekierdów. Jednakże dokumenty z 1912 roku, regulujące tutejsze sprawy włościańskie, wymieniają już zupełnie inne osiadłe rodziny. Oprócz Grzegorza Perkowskiego we wsi swoje gospodarstwa mieli: Antoni, Aleksander i Władysław Flisiuki, Franciszek i Mikołaj Biernacki, Stanisław Tomaszewski, Walenty Guczewski oraz Iwan i Kazimierz Wesołowscy.

Według stanu z 1915 roku we wsi znajdowało się razem z folwarkiem jedynie sześć gospodarstw. Zmniejszenie się liczby gospodarstw w tak krótkim okresie wynikało z faktu, iż w tym roku przez wieś przeszedł front rosyjsko-niemiecki. Okopy rosyjskiej piechoty znajdowały się przy lesie na południowo-wschodnim skraju wsi. Jeszcze przed rozpoczęciem walk dowództwo rosyjskie uskarżało się, że obszar ten był słabo widoczny z ich punktu obserwacyjnego. Rosyjskie raporty dzienne na pierwszy niemiecki atak wielkopolskich okopów wskazują 22 godzinę dnia 5 sierpnia. Próbowano w ten sposób wykorzystać osłonę nocy i znajdowanie się okopów poza zasięgiem wereszczyńskiego punktu obserwacyjnego. Ruch wojsk niemieckich został jednak dostrzeżony, dlatego też kierowany z Wereszczyna ostrzał artyleryjski lekkich baterii powstrzymał atak tego dnia. Być może zostały szybko zdobyte przez nieprzyjaciela, a liczne ciała poległych mogłyby wskazywać na wybuch paniki i niekontrolowany odwrót. Nieżyjący już mieszkańcy wspominali, iż pola w stronę Wereszczyna pokryte były martwymi żołnierzami.

Jeszcze do dnia dzisiejszego rolnicy podczas prac polowych natrafiają na ślady walk z 1915 roku, najczęściej w postaci łusek z amunicji i elementów umundurowania. Wykopywane militaria mogę być również pozostałościami po walkach polsko-bolszewickich z 1920 roku. W dniach od 13 do 15 sierpnia w okolicy od Wereszczyna do Andrzejowa i Zabrodzia starły się oddziały walczących armii, a apogeum walk nastąpiło w bitwie pod Cycowem. W jednym polskim meldunku z dnia 12 sierpnia zanotowano, że lotnik własny widział wczoraj na drodze od Wielkopola do Hańska szwadron nieprzyjaciela wycofujący się w popłochu w kierunku na Hańsk. Być może do walki doszło także pod Wielkopolem, skoro w lesie przy drodze do Wólki Tarnowskiej, znajduje się wojenna mogiła z tego roku, na której widnieje napis: Tu spoczywa żołnierz Polski, który padł od szabli.

 

  1. Dwudziestolecie w Wielkopolu

Przez długi czas, gdyż przez cały okres Drugiej Rzeczypospolitej, wieś nosiła nazwę Kolonii Wielkopole. Była to kolonia relatywnie niewielka, gdyż dane przeprowadzonego w 1921 roku spisu powszechnego ludności wykazały 108 mieszkańców, zamieszkałych w 15 domach i 3 barakach mieszkalnych. W zdecydowanej większości byli to rzymskokatolicy, gdyż zanotowano 80 osób tego wyznania, pozostali w liczbie 28 osób byli wyznawcami religii prawosławnej. Wieś się szybko rozwijała, gdyż w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej we wsi znajdowało się już 44 zabudowania gospodarskie. Oprócz wsi wyróżniano kolonię Janina, która wchodziła w skład sołectwa. Być może były to grunty dziedzica Jana Męczeńskiego, któremu udało się odbudować folwark, zajmujący w 1928 roku powierzchnię 129 morgów ziemi.

Największymi gospodarzami we wsi byli Sitkowscy, Stęplewscy, Władziewicze, pozostali mieszkańcy utrzymywali się także głównie z rolnictwa. U Władziewiczów znajdowała się ponadto jedyna w osadzie kuźnia,. Kilku z gospodarzy pracowało w pobliskich folwarkach, zaś Kajetan Śniadkowski zarobkował pełniąc usługi krawieckie, a Józef Zabłuda trudnił się rymarstwem. Wielu z mieszkańców czynnie angażowało się w życie publiczne. Bolesław Wesołowski został członkiem pierwszego trzyosobowego zarządu utworzonej w 1928 roku Kasy Stefczyka w Wereszczynie, zaś Antoni Flisiuk wszedł w skład jej rady nadzorczej. We wrześniu 1931 roku wojewoda lubelski zarejestrował w Wielkopolu Koło Gospodyń Wiejskich „Jutrzenka”.

Oprócz ludności polskiej przed samą wojną mieszkało kilka rodzin ukraińskich (np. Kulchawiuki, Grzeszczuki, Potrapeluki, Panasiuki, Ostapy) i jedna żydowska rodzina Wulwy, która przeprowadziła się z Przymiarek. Jej źródłem utrzymania był wiejski sklepik. Ale do wsi przychodziło wielu Żydów z Wereszczyna i handlowali czym się dało. Jeden z nich to szyby sprzedawał – wspomina Zofia Dadacz z Przymiarek.

 

  1. Wielkopole w okresie II wojny światowej i walk partyzantki antykomunistycznej z aparatem władzy ludowej

Wybuch wojny znacznie pogorszył relacje pomiędzy polskimi i ukraińskimi mieszkańcami. Na sołtysa Niemcy wyznaczyli Ukraińca Ostapa. Zofia Dadacz, z domu Łepecka, wspomina, jak podczas wojny wszyscy w domu chorowaliśmy na tyfus, ale ojciec najbardziej. Myśleliśmy, że już nie wyjdzie z tego. Wtedy sołtys wyznaczał mieszkańców na podwozy, a ten kto nie mógł miał przekazać konia. I nam zabrali choć mieliśmy tylko jego. Jak zwrócili, to tak był wycieńczony, że po niedługim czasie zdechł. Potem ten Ostap z innymi Ukraińcami przyszli do nas i wszystkie zboże zabrali, że nie było czym na wiosnę zasiać pola. Podobnie zachowywali się inni Ukraińcy. Gdy wojna wybuchła zaraz ruszyli rabować dwory. Furmankami wywozili wszystko co się dało, ale głównie trzodę, bydło i zboże. Łukasz Kulchawiuk, gdy jeździli do dworu w Wytycznie, to i mojego ojca na rabunki namawiał – dodaje Zofia Dadacz. Powszechne były rabunki, dlatego też polscy mieszkańcy, przy wsparciu młodzieży z Wereszczyna, organizowali warty we wsi.

Zaraz po klęsce kampanii wrześniowej tworzyły się w okolicy struktury partyzanckie, chociażby Związek Walki Zbrojnej z Kazimierzem Chmielewskim na czele, czy Bataliony Chłopskie, którymi dowodził Bolesław Flisiuk z pobliskich Czemernik. W 1942 rok wszystkie prolondyńskie organizacje połączyły się, tworząc struktury Armii Krajowej (AK) Komendantem miejscowej placówki AK, która obejmowała również Przymiarki, Małków, czy Widły, był Wacław Zabłuda. Został zamordowany już po wycofaniu się Niemców. Zdarzenie miało miejsce w Małkowie, a brutalnego pobicia ze skutkiem śmiertelnym dokonali tarnowscy pepeerowcy, czyli członkowie Polskiej Partii Robotniczej.

Oddalenie od ważniejszych szlaków i bliskie sąsiedztwo lasów powodowało, iż w grudniu 1943 roku na okres zimowy we wsi zakwaterowali się partyzanci z oddziału AK „Nadbużanka”. W tym czasie do oddziału przystąpiło kilku miejscowych. We wsi pod koniec kwietnia 1944 roku kwaterowali w gospodarstwie Mazurów również partyzanci oddziału Brygady Armii Ludowej (AL.) im. Wandy Wasilewskiej, dowodzonego przez Jana Bulwickiego. Jeden z partyzantów AL Zbigniew Małyszczycki, napisał w swoich wspomnieniach: Opowiedziano im tu, że poprzedniej nocy rozerwał się w pobliżu jakiś nieznany pocisk niemiecki. Wybuch był tak silny, że w okolicznych domach powylatywały szyby z okien. Prawdopodobnie był to pocisk V.

Podczas wojny w osadzie oraz w okolicznych lasach okupanci, przy pomocy miejscowych mieszkańców, organizowali obławy, których celem było wyłapanie partyzantów i pozostałych mieszkańców żydowskich, ocalałych z pacyfikacji Wereszczyna z 1942 roku. We wsi schowało się w stercie siana w gospodarstwie Podstawskich dwóch Żydów z Wereszczyna, Ałta i jego kilkunastoletni syn, Podczas jednej z obław mieszkaniec Kalinówki wiedząc o tym fakcie poszedł z widłami przegonić ukrywających się, a komendant „granatowej” policji z Urszulina o nazwisku Grajek, kazał im się rozebrać, zdjąć buty i rozstrzelał ich. Jako że syn Ałty było osobnikiem młodym Grajek strzelił aż pięć razy, za nim ten wyzionął ducha – wspomina Henryk Arasimowicz z Wereszczyna. W lasach pod Wielkopolem, podczas następnej obławy, zastrzelono jeszcze dwóch innych chłopców żydowskich, którzy chronili się w domu Jana Bolesławskiego w Przymiarkach. Zamordowany w dniu 23 maja 1943 roku został także tutejszy ukraiński gospodarz Iwan Kulhawiuk, ale okoliczności jego śmierci nie są znane.

Wkroczenie w lipcu 1944 roku wojsk sowieckich nie zmieniło wiele w życiu mieszkańców. Okupanta niemieckiego zastąpili okupanci radzieccy, wspierani przez polskich komunistów i Ukraińców. Już w październiku 1944 roku NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR) zatrzymało Bolesława Flisiuka, przetrzymując go do lutego następnego roku. Te same lasy, które były schronieniem w okresie okupacji niemieckiej stały się miejscem ukrycia dla miejscowych partyzantów WiN („Wolność i Niezawisłość”), którzy walczyli z aparatem władzy komunistycznej. W dniu 9 kwietnia 1946 roku doszło do wymiany ognia pomiędzy oddziałem WiN, dowodzonym przez Leona Taraszkiwicza ps. „Jastrząb”, który przyjechał od strony Świerszczowa dwiema zarekwirowanymi ciężarówkami, a miejscowymi partyzantami. Zdarzenie opisali funkcjonariusze włodawskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w jednym z raportów: Niedojeżdżając do wsi Wielkopole z tej że wsi bandyci zostali obstrzelani z broni maszynowej, w skutek czego powstał bój, który trwał około 10-ciu minut. Dowódca w/w bandy dał rozkaz wstrzymać ogień i obie strony porozumiały się. Dowódcy obu stron podali sobie ręce i mieli jakąś naradę, kto mógł strzelać ze wsi nie ustalono, grupa ta była w ubraniach cywilnych. Banda przeszła wieś Wielkopole i załadowawszy się do maszyn pojechała w kierunku wsi Andrzejów – Nowy.

W dniu 30 lipca 1947 roku w lesie od strony Czemiernik jednostki Ludowego Wojska Polskiego (LWP) zastrzeliły dowódcę jednego z oddziałów współdziałających z WiN Józefa Struga ps. „Ordon”, a w miejscu jego śmierci stoi do dnia dzisiejszego pomnik. „Ordon” i jego partyzanci bardzo często przebywali w lasach pomiędzy Karczunkiem, Wielkopolem i Sękowem.

 

  1. Wielkopole w Polsce Ludowej

Liczba ludności we wsi była wysoka podczas wojny, w 1943 roku wynosiła 252 osoby. Do marca 1945 roku zmniejszyła się do 150 osób. W zdecydowanej większości byli to Polacy (120 osób, 42 rodziny), piątą część stanowili Ukraińcy (30 osób, 8 rodzin). Deklarację wyjazdu do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) zgłosiło 24 osoby i wszystkie z nich wyjechały. Przez okres kolejnych dwóch lat Wielkopole było jedyną z nielicznych w gminie wsi, w której poziom zaludnienia w wyniku przesiedleń i lokalnych migracji wzrósł, choć nieznacznie, bo do 153 osób. Według mapy topograficznej z 1965 roku we wsi znajdowało się 28 gospodarstw, co w stosunku do stanu sprzed wojny oznaczało spadek prawie o połowę. Ponadto 4 gospodarstwa powstały w Kolonii Wielkopole, znajdującej się tuż przy miejscowości Przymiarki. Wybudowanie drogi utwardzonej i otwarcie sklepu spożywczego nie wpłynęło na wzrost liczby ludności, gdyż w latach siedemdziesiątych ubyło cztery gospodarstwa, a w połowie lat osiemdziesiątych liczbę mieszkańców szacowano na około 130 osób.

Pierwszym przedstawicielem gromady w Gminnej Radzie Narodowej Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie został Mieczysław Sitkowski. Natomiast Wacław Zabłuda przez pierwszych kilka lat po wojnie sprawował funkcję podwójna. W pierwszych latach po zakończeniu wojny w Wielkopolu założono jedną z części w gminie rolnych spółdzielni produkcyjnych.

W okresie Polski Ludowej wieś zyskała placówkę publiczną. Była nią czteroklasowa szkoła powszechna, będąca filią Szkoły Powszechnej w Wereszczynie. Jako pierwsza nauczała w niej Honorata Flisiuk, następnie przez okres niemalże jednej dekady nauczała żona organisty Eugenia Kwiatoń. W 1966 roku zastąpił ją Henryk Wierzejski, jednak po trzech latach zaproponowano mu funkcję kierownika szkoły w Wereszczynie, więc zastąpiła go Zofia Rabczewska. Rabczewska uczyła do czasu likwidacji szkoły, czyli do 1972 roku. Choć szkoła była cztero-oddziałowa, to lekcje odbywały się w trzech klasach, gdyż ze względu na mała liczbę dzieci (około 20 uczniów) połączono trzeci i czwarty oddział. Do szkoły, oprócz dzieci z Wielkopola, uczęszczały jedynie dzieci z Przymiarek i Czemernik. Nie było wydzielonego budynku szkolnego, lekcje odbywały się w domach prywatnych. Najpierw w jednej izbie u Flisiaków, a następnie w domu Ludwika Kuli. Warunki były mizerne, ale jak na wiejskie warunki widać było, że gospodarz się starał. Były czysto i zawsze napalone. W izbie znajdował się piec kaflowy, odnowiona była podłoga – wspomina Henryk Wierzejski. W 1967 roku założono w budynku szkolnym pierwszy we wsi telefon, co znacznie ułatwiło kontakt z ośrodkami w Urszulinie i Wereszczynie. Wobec rozdziału państwa od Kościoła zabronione było nauczanie religii w szkole, stąd też miejscowy proboszcz ks. Władysław Urbańczyk założył w Wielkopolu punkt katechetyczny. Lekcje religii prowadził najczęściej wikary, a za probostwa ks. Zygmunta Syroczyńskiego sam proboszcz.

Funkcjonowanie szkoły we wsi znaczący wpłynęło na uatrakcyjnienie życia kulturalnego mieszkańców. Już za czasów Eugenii Kwiatoń na stałe w życiu wsi wpisały się organizowane w szkole seanse filmowe. Po przybyciu Henryka Wierzejskiego stworzono dla dorosłych wiejski teatrzyk. Najzabawniejsze było, że scenariusze przedstawień musiałem uzgadniać z wydziałem cenzury we Włodawie – wspomina Wierzejski. Z przedstawieniami mieszkańcy jeździli po okolicznych miejscowościach, w ten sposób uzbierali kwotę około 2 tysięcy złotych. Pojechałem z tymi pieniędzmi do władz powiatowych oświatowych z prośbą o dołożenie do zakupu akordeonu wskazując, iż taka kwota została uzbierana w wyniku starania mieszkańców w tak małej wsi. Kazali pójść do sklepu, wybrać nowy akordeon i przynieść rachunek. Gdy przyniosłem podjęli się zapłaty całej kwoty, a za uzbierane pieniądze kupiłem dla szkoły aparat marki „Zenit” – opisuje swoją przygodę z mieszkańcami Wielkopola Wierzejski.

 

  1. Wielkopole współczesne

Liczba mieszkańców ulega dalszemu zmniejszaniu się. Na początku nowego tysiąclecia wieś zamieszkiwało tylko 92 osoby, w 2007 roku w 30 gospodarstwach było już dwóch mieszkańców mniej. W ostatnim dniu 2009 roku liczb zameldowanych wynosiła już 85 osób. Obecnie funkcję sołtysa pełni Marek Olszewski. W wyborach samorządowych z 2002 roku mieszkańcy wybrali na swojego gminnego radnego Krzysztofa Kulę.

 

Źródła i literatura:

  • Barsukow E., Artyleria rosyjskiej armii (1900 – 1917 r.), ZSRR 1949, www.militera.lib.ru;
  • Caban Ireneusz, Oddziały Armii Krajowej 7 Pułku Piechoty Legionów, Lublin 1994;
  • Dokumenty w zbiorach własnych;
  • Giemza Zbigniew; Historia miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia” nr 3 z 2007 r.;
  • Komisarz do Spraw Włościańskich Powiatu Włodawskiego (nr zespołu 163/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Kronika szkolna Szkoły Podstawowej w Wereszczynie;
  • Księga adresowa Polski (wraz z W.M Gdańsk) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, 1928, www.wbc.poznan.pl;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Księga wizyt kanonicznych Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Małyszczycki Zbigniew, Partyzanci z Polesia. Z dziejów Brygady Armii Ludowej im. Wandy Wasilewskiej, Warszawa 1974; 
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1965, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Mencel Tomasz, Dzieje Lubelszczyzny, Lublin 1974, www.books.google.com;
  • Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, Tom XV, Włodawa 2008;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, Tom IV – Województwo Lubelskie;
  • Relacje świadków i członków ich rodzin: Zygmunt Pękała z Lublina; Grażyna Fortuna (z domu Zabłuda) z Legnicy;
  • Sulimierski Filip, Wawelski Władysław, Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, 1880-1914, www.dir.icm.edu.pl;
  • Tarczyński Marek (red.), Bitwa Warszawska 13 – 28 VIII 1920. Dokumenty operacyjne, Część I, Warszawa 1995;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911 – 1915;
  • Wawryniuk Andrzej, Encyklopedia Euroregionu Bug, powiat włodawski (Polska), Łuck 2009;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944 – 1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Henryk Arasimowicz z Wereszczyna, Henryk Wierzejski z Wereszczyna, Zofia Dadacz (z domu Łepecka) z Przymiarek.

 

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Anonimowy   |2010-07-30 10:14:03
Panie Adamie, pierwsza szkoła po wojnie w Wielkopolu była wg. moich wiadomości
w domu państwa Janiny i Stanisława Olszewskich. Choć nie jestem też pewna , czy przez pewien początkowy okres
nie było to u państwa Władziewiczów .
Tak mi się zdaje, że zdjęcie dzieci przed budynkiem drewnianym jest zrobione właśnie przed domem p. Władziewiczów od strony drogi biegnacej przez
wieś.
Pozdrawiam.
Teresa Ostasz /Wesołowska/
Administrator   |2010-07-30 12:01:18
Dziękuję za podpowiedź, przy najbliższej aktualizacji uzupełnię. Rozmawiałem z kilkoma osobami z Wielkopola ostatnio, lecz już z budynkiem szkoły nie dociekałem, ale przy kolejnych wizytach
w Wielkopolu popytam się.
A może u Pani w rodzinnym zbiorze fotografii znajdują się jakieś ciekawe zdjęcia z Wielkopla i okolic, które mógłbym umiescić na stronie? Będę wdzięczny za
pomoc.
Pozdrawiam
adam.panasiuk@interia.pl
pavfcio  - zdjecie   |2010-03-28 21:58:14
Panie Adamie
na zdjeciu z wielkopola podpisanym Henryk Zabłuda ze swoją rodziną ... widoczni są dorośli: od lewej stoją Antoni Krauze, mój dziadek, jego szwagier Józef Zabłuda, siedzą
Marianna Banucha i jej siostra Helena, tyle, ze zdjecie na pewno nie jest z 1946 roku, bo widoczne są na nim moje ciotki, Józefa z lewej i Urszula posrodku obie urodzone w 1948, to wyklucza ze jest
to zdjecie z chrztu Henryka Zabłudy, poza tym samo zdjęcie nie jest zrobione w Wielkopolu, tam w 1948 roku nie bylo kraweznikow, co zaswiadczaja moja mama i ciotka widoczna na zdjeciu, trzecim
dzieckiem na zdjeciu z prawej jest moj wujek Leszek Zabłuda
administrator  - zaabłuda   |2010-03-30 17:17:21
Dziękuję za cenne wskazówki. Jeszcze dziś postaram się poprawić. A może Pana rodzina posiada jakieś zdjęcia z Wielkopola i okolic, które warto byłoby zaprezentować na stronie? Byłbym
bardzo wdzięczny
Pozdrawiam
adam.panasiuk@interia.pl
Anonimowy   |2010-06-16 04:46:41
To była pomyłka już oisałam do Pana Adama ,że to chrzest był Henryka Krauza we Wrocławiu a ózef Zabłuda był chrzestnym.Pozdrawiam
Anonimowy   |2010-06-16 04:50:11
Nigdy nie była Józia tylko Ziuta
administrator  - krauze   |2010-06-17 07:07:30
Witam, w najbliższych dniach będzie poprawione zgodnie z Pani sugestią.
pozdrawiam
Anonimowy   |2009-12-26 13:23:53
Artykuł jest interesujący. Ze szczególnym zainteresowaniem przeczytałem fragment o okresie II wojny światowej.

Pozdrawiam

Adrian
Anonimowy   |2009-06-25 16:26:26
Читал похожую статью на эту тему, но у Вас совсем другое мнение, спасибо, интересно было сравнить :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Piątek, 16 Lipiec 2010 16:49