Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Wincencin

 

  1. Powstanie wsi i jej rozwój w okresie zaborowym

Jeszcze pod koniec XVIII wieku, co potwierdza mapa Zachodniej Galicji z 1801 roku, na fali wzmożonego osadnictwa, powstała wieś Wincencin, a właściwie leśna osada Wincencin Majdan.  „Majdanem” nazywano początkowo plac, na którym zbierało się rycerstwo dla równego podziału łupów. Później majdanem zaczęto określać obozowiska robotników leśnych, którzy ustawiali domy (budy) w czworobok. Główny trzon nazwy wsi miał charakter odimienny, więc pochodzi od imienia Wincentego. Imię to zostało wzięte od jednego z dziedziców andrzejowskich Wincentego Bonieckiego, który był właścicielem tutejszych dóbr w drugiej połowie XVIII stulecia. Okres ten charakteryzował się tym, iż zaczęto osadzać nowych kolonistów na dotychczasowych obszarach leśnych. Tym sposobem jeszcze pod koniec XVIII stulecia, jego brat Dominik Boniecki, dziedzic wytycki, założył Majdan Dominiczyn, a Wincenty założył Majdan Wincencin. Majdan założono na łąkach cerkiewnych, zwanych Łąką Dratowską. W protokołach Chełmskiego Konsystorza Greckokatolickiego z 1828 roku zapisano, iż grunt ten przez Dziedziców tychże dóbr odebrany samowładnie i Maydancom na tymże polu osadzonym podzielony został.

Wieś Wincencin był wsią niejednolitą narodowościowo, gdyż zamieszkiwała ją ludność polska, ruska i żydowska. Już w pierwszym dziesięcioleciu XIX wieku we wsi mieszkały katolickie rodziny Józefczuków, Sadowskich i Mareczków, zaś karczmę żydowską prowadził Zelman Berkowicz. W tym czasie właściciele dóbr andrzejowskich Węglińscy przeznaczyli znaczną część swoich dochodów na urządzenie majdanu, co niewątpliwie stanowiło zachętę dla nowych osadników. Władze Chełmskiego Konsystorza Greckokatolickiego uskarżały się, że budowa majdanu przyczyniła się do pustek w funduszu andrzejowskiej cerkwi.

Według danych spisu ludnościowego dokonanego w 1827 roku we wsi znajdowało się 16 domów mieszkalnych, zamieszkiwanych przez 85 mieszkańców, należących głównie do parafii unickiej w Andrzejowie. Unici w liczbie 47 osób zamieszkiwali w 1825 roku 12 domów. Mieszkańcy katoliccy mieli natomiast swoją świątynię w Wereszczynie. Z ksiąg parafialnych kościoła w Wereszczynie z późniejszych lat dowiadujemy się, iż kolejnymi rzymskokatolickimi rodzinami zamieszkałymi we wsi byli: Kyniuny, Harachy, Harasimy, czy też Buławy. Różnice wyznaniowe i narodowościowe nie stanowiły większej bariery we współżyciu sąsiedzkim „majdańców”. Zawierane często były małżeństwa mieszane (np. unity Jakuba Kibniuka i katoliczki Apolonii Mareczko), a świadkami przy uroczystościach typu chrzciny, czy ślub zostawali najczęściej najbliżsi sąsiedzi, nie bacząc na ich narodowość, czy wyznanie. Pod koniec stulecia we wsi znajdowało się 23 domostwa, zamieszkałe przez 151 osadników, a grunty wsi zajmowały powierzchnię 481 morgów ziemi Na północ od zabudowań wiejskich znajdował się młyn – wiatrak. Do 1915 roku liczba domostw we wsi wzrosła do 30.

Mieszkańcy zajmowali się przede wszystkim uprawą roli, co znacząco ułatwił ukaz uwłaszczeniowy z 1864 roku. Pozostałością ustroju feudalnego były serwituty, czyli prawo do korzystania z dworskich lasów, które przez długi czas nie było uregulowane. Dopiero w dniu 25 maja 1910 roku wszyscy gospodarze z Wincencina zawarli z Karpińskimi dobrowolną umowę określającą zasady korzystania z gruntów serwitutowych. Każdemu z sygnatariuszy umowy została wskazana działka leśna do korzystania, a nieprzestrzeganie postanowień umowy wiązało się z zapłatą określonej grzywny. Umowę podpisało dwudziestu jeden gospodarzy: Franciszek Bonsaj, Franciszek Sadowski, Jan i Walenty Samojluki, Paweł, Łuka i Walenty Jaroszuki, Iwan Panek, Wasyl Garach, Iwan, Oleksa i Marcin Mareczkowie, Iwan Zan, Korniło Kucharczuk, Paweł, Maciej i Iwan Szawuły, Franciszek i Adam Józefczuki, Iwan Buława oraz Antoni Kucharuk.

O dużych wpływach polskich świadczyć może fakt, iż do 1895 roku we wsi istniała zakonspirowana szkoła polska, wykryta jednak przez władze carskie. Lekcje prowadziło w niej dwóch podlaskich nauczycieli Leyzorowicz i Berko Sroka. Dążenie do rozwijania tajnego nauczania stanowiło formę oporu ludności polskiej wobec polityki caratu.

W sierpniu 1915 roku Wincencin znalazł się na linii frontu rosyjsko-niemieciego, który dosyć szybko uległ przełamaniu przez wojska niemieckie. W wyniku tych manewrów wojskowych wieś nie uległa zniszczeniu, jednakże wojska carskie zabrały ze sobą w głąb Rosji mieszkańców narodowości ukraińskiej.

 

  1. Wincencin w Drugiej Rzeczypospolitej

Dwudziestolecie międzywojenne to okres szybkiego wzrostu ludnościowego wsi. Dane przeprowadzonego w 1921 roku powszechnego spisu ludności wykazały 178 mieszkańców, zamieszkałych w 31 budynkach. Spośród nich 103 było wyznawcami prawosławia, 73 wyznawało katolicyzm, a 2 osoby zanotowano jako bezwyznaniowców. Tak duża liczba prawosławnych świadczyła o tym, iż wysiedleni do Rosji w 1915 roku Ukraińcy powrócili po wojnie do swoich pozostawionych domostw. W przededniu wojny światowej znajdowało się w Wincencinie 54 gospodarstwa, a we wschodniej części wsi stał młyn – wiatrak typu „koźlak”. Zdecydowana większość gospodarstw rolnych było ukraińskich. Z powodu spalenia w 1915 roku cerkwi w Wereszczynie mieszkańców prawosławnych przyporządkowano Parafii w Syczynie.

Dzieci uczęszczały do szkoły, znajdującej się w sąsiednim Andrzejowie, choć w okresie jesienno-zimowym opuszczały lekcje z powodu pomocy rodzicom w pracach polowych. Jednego wrześniowego dnia w 1928 roku przy drodze wiejskiej kilku chłopców natrafiło na miejsce, gdzie były ślady świeżo usypanej ziemi. Zainteresowani tem chłopcy zaczęli kopać i ku wielkiemu przerażeniu odkopali zwłoki dziecka płci żeńskiej (…). Na trupie dziecka były ślady uduszenia. W wyniku dochodzenia policji okazało się, że matką jest osiemnastoletnia Katarzyna Sidoruk. Do uduszenia dziecka matka nie przyznała się, stwierdzając, że w ogóle nie może sobie wyobrazić, w jaki sposób to się stało, że została matką, gdyż wcale z mężczyznami nie miała bliższych znajomości. Policja wytłumaczeniom nie dała wiary i kobietę aresztowała. Ta relacja czynu, o którym można było przeczytać w lokalnym dwutygodniku samorządowym „Ziemia Włodawska”, ukazuje poniekąd oblicze wsi okresu dwudziestolecia międzywojennego. Wszelkie problemy, konflikty sąsiedzkie i patologie rodzinne nie przekraczały granic tej trochę zapomnianej wsi.

 

  1. Okres II Wojny Światowej i działalności partyzantki antykomunistycznej

Druga wojna światowa przebiegała w Wincencinie nadzwyczaj spokojnie. Niemcy zaglądali do tej położonej na uboczu wsi raczej rzadko, również większe oddziały partyzanckie pojawiały się w okolicach sporadycznie. Taka sytuacja stwarzała dobre warunki na rozbudowę struktur partyzanckich. W działalność konspiracyjną Armii Krajowej zaangażowali się Jan Sołoducha, Władysław Przybylski ps. „Wrzos”.

We wsi nie występowały wśród mieszkańców tendencje nacjonalistyczne, dlatego też akcja pacyfikacyjna okupanta z maja 1942 roku, która objęła sąsiednie wsie Andrzejów i Zastawie, nie dotarła na Wincencin.

Wieś położona z dala od większych miejscowości była dobrym schronieniem dla powojennych partyzantów. Tutaj schronienie niejednokrotnie znajdował komendant rejonowy WiN („Wolność i Niezawisłość”) Klemens Panasiuk, ps. „Orlis” i „Żytosław”, jak też inni powojenni partyzanci (np. Ludwik Szmydke ps. „Czarny Jurek”). Stąd też władze organów represji zaliczały Wincencin do jednej z kilku miejscowości w gminie opanowanych przez organizacje konspiracyjne, co potwierdza jeden z tajnych raportów włodawskiego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP), sporządzony w grudniu 1944 roku. Wpływ na tą klasyfikacje mogło mieć dokonane we wsi zabójstwo gminnego sekretarza Polskiej Partii Robotniczej (PPR) Piotra Jaroszuka. Został zamordowany przez nieznanych sprawców w dniu 4 grudnia 1944 roku.

 

  1. Wincencin w Polsce Ludowej

Przesiedlenie ludności ukraińskiej wpłynęło znacznie na stan zaludnienia wsi. Dane z 1943 roku wskazywały jeszcze na 341 mieszkańców, a w marcu 1943 roku 271 osób. Aż 193 osoby (51 rodzin) były narodowości ukraińskiej, Polaków było natomiast 78 osób (26 rodzin). Chęć wyjazdu do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich zadeklarowali wszyscy Ukraińcy, choć ostatecznie 5 rodzin, czyli 17 osób zostało. Akcja przesiedleńcza przebiegała w przyjaznej atmosferze. Do dzisiejszego dnia niektórzy mieszkańcy kontaktują się, choć oddzielają ich nie drewniane płoty, lecz graniczna rzeka Bug. Podczas przesiedlenia Ukraińcy pozostawili swoje gospodarstwa, które do dzisiejszego dnia są użytkowane.

Wskutek przesiedleń mapa topograficzna z 1965 roku wskazywała na prawie dwukrotnie mniejszą liczbę gospodarstw w stosunku do stanu sprzed wojny, wynosiła bowiem 33 gospodarstwa, a do sołectwa włączono także grunty Łysochy z 6 gospodarstwami. W latach siedemdziesiątych we wsi znajdowało się już 30 gospodarstw. Spadkowi liczby mieszkańców sprzyjało niekorzystne położenie wsi, z dala od szlaków komunikacyjnych. Pod koniec lat sześćdziesiątych budowano drogę z Hańska od Urszulina, ale ominęła ona wieś. Pierwotnie droga omijała także Andrzejów, ale mieszkańcy tamtej wsi wywalczyli zmianę planów, natomiast interwencje mieszkańców Wincencina w tej sprawie pojawiły się za późno, gdyż ruszyły już prace w tym zakresie.

Odległość od szlaków komunikacyjnych, to nie jedyny problem mieszkańców. Utrudniającym życie we wsi były również trudne warunki gospodarowania, gdyż od północy jeszcze do połowy lat siedemdziesiątych rozciągało się dzikie Krowie Bagno.
W przeprowadzonej w 1975 roku w tych okolicach relacji dziennikarskiej „Sztandaru Ludu” przytoczono słowa jednego z mieszkańców, który narzekał na panujące warunki: Każdej wiosny i w mokre lata nasze łąki są zalane wodą i upodabniają się do wielkiego jeziora, nad którym unoszą się stada dzikich kaczek. Łąki są bagniste, jednokośne, nieodwodnione, o lichej jakości i małej wydajności niskowartościowego siana. Większość rolników zwozi siano zimą, ciągnąc samemu po wodzie wóz lub sanie, bo topiele rzadka zamarzają i nie raz konie się topiły. Stąd też młodzi mieszkańcy uciekali do miasta za lepszym życiem, na wsi pozostawali zaś starzy gospodarze, którzy często za dożywotnią rentę przekazywali ziemię na rzecz państwa, gdyż nie opłacało się na niej gospodarować. Liczba ludności w połowie lat osiemdziesiątych wynosiła w Wincencinie jeszcze około 130 mieszkańców.

Pierwszym powojennym przedstawicielem gromady w Gminnej Radzie Narodowej Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie został Józef Mareczka. Ze wsi wywodzi się także dwóch przewodniczących Gromadzkiej Rady Narodowej w Urszulinie. Taką funkcję pełnił najpierw Wołczyk, a następnie Józef Pawlak.

Z racji dużej odległości do większych miejscowości po wojnie utworzono w Wincencinie czteroklasową szkołę powszechną. Była to jedna z najmniejszych szkół w gminie, gdyż chodziło do niej kilkunastu uczniów. Stąd też nie budowano nowego budynku, lecz umieszczono ją w jednym pokoiku w domu Kucharuków. Pod koniec lat sześćdziesiątych została zlikwidowana, a dzieci przeniesiono przede wszystkim do szkoły w Kulczynie, choć niektóre chodziły jeszcze do szkoły w Andrzejowie.

 

  1. Wincencin współczesny

Na początku tysiąclecia we wsi mieszkało jedynie 98 osób, do 2007 roku liczba ta spadła o cztery osoby. Mieszkały one w 14 gospodarstwach rolnych. W ostatnich latach liczba ludności wzrosła, gdyż rejestr gminny na koniec 2009 roku wykazał 107 zameldowanych. Funkcję sołtysa pełni Leszek Czmielewski. W wyborach samorządowych w 2002 roku mieszkańcy powierzyli Waldemarowi Pawlakowi funkcję radnego Rady Gminy w Urszulinie. Od 2008 roku wieś objęta jest pilotowanym przez Powiat Włodawski programem scaleniowym gruntów, w ramach którego ma być wybudowano droga o nawierzchni asfaltowej.

Do dnia dzisiejszego we wsi można odnaleźć ślady mieszkańców ukraińskich. Niektóre chaty zachowały kolory błękitny i żółty, które są narodowymi kolorami Ukrainy. W gospodarstwie Goluchów stoi natomiast jedyny jeszcze w Gminie Urszulin duży niezniszczony drewniany krzyż prawosławny, choć już z powodu swojego wieku wspiera się o konary drzewa. Został postawiony najprawdopodobniej po zakończeniu I wojny światowej. Ufundował go gospodarz ukraiński, jako wyraz pamięci po swoim synu, który będąc żołnierzem wojska carskiego nigdy już do domu nie wrócił.

 

Źródła i literatura:

  • „Sztandar Ludu” nr 65 (9564) z 1975 roku, artykuł Stanisława Jadczaka pt. „Dajcie helikopter!”;
  • „Ziemia Włodawska”, nr 14-15 (1928);
  • Carte von West-Gallizien In den Jahren von 1801 bis 1804, Anton Mayer von Heldensfeld, http://teca.bncf.firenze.sbn.it;
  • Chełmski Konsystorz Grekokatolicki (nr zespołu: 35/95/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Dokumentacja w zbiorach Edmunda Brożka z Włodawy;
  • Dokumenty w zbiorach własnych;
  • Działalność oświatowa ruchu ludowego na Południowym Podlasiu (do 1944 Roku), [w:] Kołodziejczyk Arkadiusz, Na drogach ruchu ludowego, Warszawa 1999;
  • Giemza Zbigniew; Historia miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia” nr 3 z 2007 roku;
  • Komisarz do Spraw Włościańskich Powiatu Włodawskiego (nr zespołu 163/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Koprukowaniak Albin, Społeczna aktywność w regionie chełmskim (1864-1914), [w:] „Roczniki Chełmskie” Tom I – 1995;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymsko-katolickiej w Wereszczynie;
  • Makus Grzegorz, Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa we Włodawie w walce z polskim podziemiem niepodległościowym w latach 1944 – 1947, Włodawa 2009;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1965, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, Tom IV – Województwo Lubelskie;
  • Sulimierski Filip, Wawelski Władysław, Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, 1880-1914, www.dir.icm.edu.pl;
  • Topograficzna Karta Królestwa Polskiego z 1839 roku;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911 – 1915;
  • Wawryniuk Andrzej, Encyklopedia Euroregionu Bug, powiat włodawski (Polska), Łuck 2009;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944 – 1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Czesław Chudzik z Urszulina; Jan Panasiuk z Urszulina.
 

 


Komentarze
Dodaj nowy
Anonimowy   |2010-03-06 02:54:48
tee prostak - prosciej sie ni da 3 razy kliknąć dla dziecka neostrady to za duzo????? LENIU
prostak   |2010-03-05 19:47:55
strona jest źle zrobiona.... trudno znaleźć co kolwiek.... owszem można poczytać ale do zdięć różnych wsi sie dostać to masakra..... tu zaglądają też prosci ludzie więc może wysuńcie
wszystko na wierzch troche co???? pap
administrator  - strona   |2010-03-07 10:31:31
Witam
Czekam więc na konkretne propozycje, jeżeli będą ciekawe to można byłoby zrobić. Choć jak już się zaczęło coś to przy tej ilości materiału ułożyć stronę na nowo to niestety
przekracza moje możliwości. A poza tym, aby wejść na galerię jakiejś wsi, wystarczy dwa kliknięcia. Tylko 2!!!
Może zamiast narzekać pomógł by Pan w znalezieniu kolejnych ciekawych
zdjęć?
adam.panasiuk@interia.pl
Anonimowy   |2009-11-30 07:50:03
W poprzednim komentarzu nie wpisałem ważnego fragmentu zdania, powinno być: zaobserwowałem przypadki życzliwego odnoszenia się do Ukraińców przez miejscową ludność, z której większość
nie pochodzi z Sosnowicy
Anonimowy   |2009-11-29 15:18:07
Przyjazne stosunki między ludnością różnych nacji, zamieszkującą Wincencin należały z pewnością do rzadkości na ziemiach polskich w czasach zaborów i II RP, a tym bardziej w latach II
wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu. Podnosi na duchu to, co piszesz o istniejących dotąd pozytywnych kontaktach między częścią mieszkańców Wincencina a potomkami wysiedlonych
Ukraińców. Kiedy byłem na początku lipca 2007 r. w Sosnowicy (obecnie powiat parczewski), uczestniczyłem w dorocznym nabożeństwie prawosławnym w tamtejszej cerkwi. Zaobserwowałem przypadki
życzliwego odnoszenia się do Ukraińców, z której większość nie pochodzi z Sosnowicy. Chodzi o gości, którzy przyjechali z Ukrainy specjalnie na nabożeństwo. Sam rozmawiałem z panią z
Kijowa, która wyjechała z Sosnowicy wraz z rodziną jako dziecko po II wojnie światowej, a w 2007 r. przyjechała tam pierwszy raz. W rozmowie ze mną potwierdzila część informacji historycznych
o Sosnowicy z okresu II RP i II wojny światowej, jakie zebrałem wcześniej przeglądają źródła archiwalne.

Opracowany przez Ciebie opis historii Wincencina jako zapomnianej wsi,
położonej na uboczu, działa na wyobraźnię czytelnika, będąc jednocześnie bardzo wiarygodnym od strony faktograficznej.


Pozdrawiam

Adrian
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Czwartek, 22 Kwiecień 2010 17:34