Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 159
SłabyŚwietny 

Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Zabrodzie

 

  1. Powstanie Zabrodzia

W połowie XIX wieku za aprobatą cara Mikołaja I w Królestwie Polskim nasiliła się akcja kolonizacyjna. Prywatni właściciele ziemscy zaczęli osadzać nowych przybyszów – głównie Niemców na pustkowiach i karczowiskach. W ten sposób najprawdopodobniej w 1838 roku pojawiło się Zabrodzie. Nazwa sugeruje, iż wieś powstała „za brodem”, czyli za naturalną barierą, którą wówczas mogły stanowić duże połacie lasu. Nazwa „Zabrodzie” pojawiała się już w dokumentach osiemnastowiecznych, jako określenie pól za łąkami Kaczanowo, należącymi do dóbr andrzejowskich. Być może właśnie na nich powstała osada i stąd wzięła swoją nazwę.

Wśród pierwszych polskich osadników były rodziny Solarskich, Stadnowskich, Wasilewiczów, Tomaszowskich, Bekierów, Dziubińskich, Sokołowskich, Prusaków, Paruszkiewiczów, Kwiatkowscy, czy też Stachowskich. Większość rodzin (np. Kwiatkowscy, Paruszkiewicze) przybyło z Poznańskiego. Osiadały się również rodziny niemieckie, jak chociażby Bekierowie, Schefflerowie, Lewinowie, czy Katzowie – ci ostatni przybyli ze Wschowy (ówcześnie Fraustadt). Większa część niemieckich kolonistów była wyznania ewangelickiego. Początkowo wchodzili w skład kantoratu (wspólnoty religijnej) dębowieckiego, jednakże po 1905 roku utworzyli swój własny.

W wyniku reformy uwłaszczeniowej z 1864 roku 20 osadom włościańskim przydzielono 455 mórg ziemi dóbr wereszczyńskich. Według danych z 1885 roku we wsi zamieszkiwało około 100 osadników, a w kolejnych latach przybyło 1 gospodarstwo, wobec czego z zaludnienie wzrosło do 109 osób. Okres przełomu wieków charakteryzował się wysoką migracją, wielu młodych mieszkańców w poszukiwaniu lepszych warunków życia wyjeżdżało do Ameryki Północnej i Południowej. Przed wybuchem wojny światowej na liście imigrantów w Nowym Jorku wpisano chociażby Leonarda i Józefa Kowalskich. Aleksander Lewandowski wyemigrował natomiast do Argentyny. Mapa wschodniej Rusi z 1915 roku wskazuje na 20 osad w Zabrodziu. Mieszkańcami wsi były przede wszystkim osoby narodowości polskiej, w mniejszej ilości ewangelicy, Żydzi i prawosławni (tylko 3 osoby). Jak większość pobliskich miejscowości należała do Gminy Wola Wereszczyńska i jako jedna z nielicznych miała już w latach sześćdziesiątych XIX wieku swoją szkołę.

W południowej części wsi do okresu wojennego funkcjonował młyn-wiatrak. Pozostali mieszkańcy zajmowali się przede wszystkim rolnictwem. W ramach reformy uwłaszczeniowej włościanom z Zabrodzia nie przyznano uprawnień serwitutowych, choć otrzymali je chłopi z sąsiedniego Zastawia, Wereszczyna i Kozubaty. Jedynie osadzie szkolnej przyznano prawo otrzymywać drzewo na opał z lasów dziedzica w miarę potrzeby.[1] Dopiero we wrześniu 1900 roku, razem z gospodarzami z Dębowca i Kozubaty, wykupili za kwotę 400 rubli prawo do serwitutów w Wielkopolu i na Małkowie. Natomiast w sierpniu 1903 roku za kwotę 611 rubli, a we wrześniu 1908 roku za kwotę 1.000 rubli mieszkańcy Zabrodzia uzyskali prawo do serwitutów w dobrach położonych w Wereszczynie, na Sękowie oraz w Wielkopolu. Z upływem lat właściciele rozdrobnionych folwarków w Wereszczynie zaczęli mieszkańcom Zabrodzia utrudniać w korzystaniu z prawa serwitutowego. Zgodnie z kontraktem mieszkańcom przysługiwało rocznie 52 jednakowe wozy drzewa opałowego i 24 wozy opału na rzecz szkoły we wsi. Właściciele folwarków zatrzymali jednak w 1913 roku 24 wozy, a w grudniu poprzedniego roku nie wyrazili zgodę na wywóz 24 furmanek opału z przeznaczeniem na ogrzewanie szkoły. Stąd też mieszkańcy w osobach: Stanisław Tomaszewski, Leon i Marceli Pajączkowscy, Adam Rosa, Józef i Władysław Kędzierscy, Antoni Lewandowski, Tomasz Król, Franciszek Chlebowicz, Wojciech i Bronisław Michalscy, Iwan Jurkowicz oraz Michał Dziubiński złożyli do Komisarza do Spraw Włościańskich Powiatu Włodawskiego dwie skargi. Pisma skierował pełnomocnik mieszkańców Bronisław Michalski i zażądał w nich był właściciele folwarków wywiązywali się z zawartych kontraktów, a drzewo z zatrzymanych dotychczas wozów zwrócili w naturze, bądź też poprzez zapłatę po 2,50 rubla za każdy wóz. Komisarz przychylił się do żądań mieszkańców Zabrodzia, co też właściciele folwarków wereszczyńskich musieli uczynić.

Kilka lat przed wybuchem wojny mieszkańcy podjęli starania przywrócenia we wsi szkoły powszechnej, zwracając się w tym celu do władz różnego szczebla. Pismo od władz powiatowych trafiło do naczelnika Chełmskiej Dyrekcji Szkolnej, który w odpowiedzi napisał: Z mojej strony nie widzę przeszkód w zatwierdzeniu skierowanego pisma, jeśli według Was otwarcie w niedalekiej przyszłości szkoły w Zabrodziu spełni oczekiwania.[2] Szkoła powszechna została uruchomiona w jeszcze w okresie przedwojennym wojennym, a nauczał w niej Grigorij Macibura. Funkcjonowała do zakończenia wojny, choć w ostatnich latach, ze względu na brak nauczyciela, nauczanie zostało zawieszone.

Życie wsi zburzył wybuch wojny światowej. Osoby w wieku poborowym wcielono do rosyjskiej armii. W wojsku służył chociażby Stanisław Kozłowski, który w 1916 roku został ranny. Od czerwca do sierpnia 1915 roku wysiedlono do Rosji wielu mieszkańców. Ukraińcy czynili to dobrowolnie, Polacy i Niemcy pod przymusem. Niektórzy nie wytrzymali trudu podróży do Rosji, już w różanieckiej leśniczówce zmarła (10 sierpnia) Józefa Biernacka. W przeciągu kilku lat wojny wieś dwukrotnie nawiedzali żołnierze różnych armii. W dniu 6 sierpnia 1915 roku do wsi wkroczyła niemiecka piechota, co spotkało się z silnym i intensywnym ostrzałem rosyjskiej artylerii, której baterie znajdowały się w Wereszczynie i w Starym Andrzejowie. W wyniku ostrzału niemiecka piechota doznała na tyle dużych strat, że wycofała się w kierunku Borysika.

W 1920 roku mieszkańcy Zabrodzia byli świadkami bitwy polsko-sowieckiej. Nadciągająca w dniu 15 sierpnia przednia straż wojsk sowieckich napotkała we wsi na opór polskiej placówki obronnej. Ciągły atak przeważających wojsk sowieckich zmusił Polaków do wycofania się w okolice Cycowa, pod którym wojska nieprzyjaciela zostały rozbite.

 

  1. Wieś w okresie międzywojnia

Zabrodzie należało do większych miejscowości w gminie, gdyż dane spisu powszechnego przeprowadzonego w 1921 roku wykazały 168 mieszkańców, zamieszkujących 23 domy i 2 inne budynki mieszkalne. W zdecydowanej większości, bo aż 144 osób było wyznawcami rzymskokatolicyzmu (np. Grzesiukowie, Jungowie, Sidorowscy, Michalscy, Żmudowie, Chlebowiczowie, Kędzierscy, Kozłowscy, Pajączkowscy, Lewandowscy, Grygielowie, Rosowie, Bańkowscy, Wasilewiczowie). We wsi żyło też 21 ewangelików (np. Marksowie, Scheflerowie, Dombrysowie, Cylkowie, Frukowie, Lidowie, Holzowie) i 3 prawosławnych (Mazurykowie i Hawrylukowie).

Nieco odmienne dane przedstawił starosta włodawski w sprawozdaniu[3] do wojewody, podając, że w tym okresie w Zabrodziu mieszkało 161 rzymskokatolików, którzy stanowili 89% populacji wsi. Poza nimi miało być 3 prawosławnych. Spis[4] gminy wyznaniowej z Ostrowa z 1923 roku podaje informacje o 1 Żydzie z Zabrodzia. Późniejsze raporty nie potwierdzają również liczbę ludności niemieckiej. Jeżeli przyjąć, że ewangelicy byli tej narodowości, to ponad dwukrotnie większą liczbę tej grupy ludności wykazał tajny raport[5] policji wereszczyńskiej z 1923 roku – w Zabrodziu miało być ich 52. Tak więc albo znaczna część Niemców było wyznania katolickiego, albo dane raportu lub spisu nie są rzetelne. Rodziny niemieckie mieszkały w południowej części wsi, od strony Bieleckiego. W przededniu wybuchu wojny w Zabrodziu znajdowały się 24 zagrody.

Najbardziej liczebną grupą narodowościową byli Polacy, którzy decyzją władz gminnych od dnia 1 września 1919 roku mieli nawet swoją dwuklasową szkołę powszechną. Obręb szkolny oprócz Zabrodzia obejmował również Aleksandrówkę, Kozubatę i Wiązowiec. W roku szkolnym 1921/1922 do trzyklasowej już szkoły uczęszczało 35 uczniów. Prawie wszystkie dzieci były wyznania rzymskokatolickiego, jedynie dwójka z nich było unitami. W kolejnych latach do szkoły zapisywały się również dzieci pozostałych wyznań, dlatego też już w kolejnym roku szkolnym na lekcje uczęszczało 57 dzieci, w tym po czworo dzieci religii mojżeszowej i ewangelickiej oraz po dwóch prawosławnych i grekokatolików. Od 1923 roku w szkole było już 4 oddziały, a liczba dzieci wzrosła do 74 osób. Według danych z 1928 roku do szkoły uczęszczało 86 uczniów, a w jednym z ostatnim, bo w  roku szkolnym 1930/1931 w naukę rozpoczęło 117 uczniów, w tym 30 ewangelickich, 3 prawosławnych i tylko 2 żydowskich. Nauczycieli było trzech. Do 1931 roku lekcje prowadził Zygmunt Kontek, następnie zastąpił go Antoni Kubiczek. Oprócz etatowych nauczycieli religii nauczali wikariusze z Wereszczyna.

Oprócz edukacji nauczyciele i dziatwa szkolna włączali się w akcje społeczne. Na utworzenie Fundacji st. p. por. Żwirki i inż. Wigury przeprowadzili zbiórkę pieniędzy, zbierając 3 zł. i 70 gr. – najwięcej w Powiecie Włodawskim. Nie było wydzielonego budynku szkolnego, szkoła znajdowała się bowiem w budynkach prywatnych, na przykład u Adamowskich. Nie przetrwała jednak przez cały okres dwudziestolecia, stąd też po jej zlikwidowaniu w 1934 roku dzieci uczęszczali do szkoły w Wereszczynie i w Urszulinie, dodatkowo dzieci kolonistów niemieckich każdej soboty uczęszczały na lekcje języka niemieckiego i religii w Dębowcu. Również wyznaniowo Niemcy podporządkowaniu byli instytucjom znajdującym się w Dębowcu, gdyż tam znajdował się ich kantorat i tam byli chowani na cmentarzu.

Wśród mieszkańców wsi znajdowali się mniej i bardziej zamożni. Funkcjonowała chociażby cegielnia, której właścicielem był S. Śliwiński. Na początku lat trzydziestych wyemigrował do Argentyny. Usługi stolarskie wykonywał J. Bańkowski i Stefan Karbowski, a kowalskie w latach dwudziestych Karol Sidorowski. Jego syn Henryk Sidorowski świadczył od 1928 roku usługi przewozowe na trasie Lublin-Piaski-Urszulin-Włodawa autobusami marki polski fiat i chevrolet, będących faktycznie własności Franciszka Kozłowskiego i Joszka Szabrona z Urszulina. W październiku 1933 roku spłonął autobus chevrolet, stąd też koncesja na świadczenie usług przewozowych została odebrana. Wówczas zawiązał „Włodawską Spółkę Autobusową H. Sidorowski i Sz. Fiszman”, w której posiadał 1/3 udziałów, by w maju 1936 roku porzucić dotychczasowego wspólnika na rzecz Franciszka Kozłowskiego z sąsiedniego Urszulina. Powodem zmiany wspólnika było wycofanie koncesji na autobus marki chevrolet, który został wniesiony aportem do spółki przez Szlomo Fiszmana. W nowej „Włodawskiej Spółce Autobusowej Franciszek Kozłowski i S-ka” z siedzibą w Urszulinie i kapitałem zakładowym w wysokości 10 tysięcy złotych Sidorowski posiadał 10% udziału.

Pomimo bliskiego położenia rozwiniętego ośrodka handlowego, jakim był Urszulin, w Zabrodziu również funkcjonował sklep spożywczy, a jego właścicielem był Wacław Lewandowski. Nawet zawody typowo żydowskie wykonywane były przez Polaków, gdyż wiejskim szewcem był Jan Grzesiuk, a stolarzem Adolf Bańkowski. Podstawowym źródłem utrzymania było jednak rolnictwo. Nie wszyscy gospodarze potrafili utrzymać rodzinę ze swojego gospodarstwa, stąd ci najbiedniejsi najczęściej posyłali swoje dzieci na służbę w okolicznych dworkach, niestety kosztem przerwania edukacji szkolnej. Chociażby ośmioletniego Henryka Pajączkowskiego rodzice posłali na służbę do Ulasińskich w Dębinach Łukich, a siedmioletniego Alfreda Junga do jednego z dworków w Wereszczynie. Wyrazem aktywności rolniczej mieszkańców była jedno z pierwszych i największe w gminie Kółko Rolnicze. Funkcjonowało we wsi już od pierwszych lat od odzyskania niepodległości, w 1921 roku liczyło 62 członków, a jej prezesem został Jan Grzesiuk. Jednakże, gdy w następnym roku wprowadzono składki członkowskie, stan osobowy kółka zmalał do 16 rolników. Członkowie koła byli jednymi z bardziej aktywnych w powiecie. Sam Grzesiuk pełnił funkcję skarbnika Okręgowego Związku Kółek Rolniczych we Włodawie. W 1922 roku na kilku poletkach doświadczalnych owsa i kapusty stosowano nawożenia saletrą norweską. Pod koniec lat dwudziestych w gospodarstwie Chlebowiczów prowadzono doświadczalne poletko uprawy kapusty, uznane za jedno z najbardziej wzorowych w powiecie. W 1928 roku założono we wsi sekcję maszynową wereszczyńskiego Kółka Rolniczego „Rolnik”. Mieszkańcy Zabrodzia czynnie włączali się w życie publiczne gminy i powiatu. W 1922 roku Jan Grzesiuk został wybrany skarbnikiem Okręgowego Związku Kółek Rolniczych we Włodawie. Natomiast Maciej Żmuda i Józef Lewandowski weszli w skład pierwszej rady nadzorczej utworzonej w 1928 roku Kasy Stefczyka w Wereszczynie.

 

  1. Losy mieszkańców podczas II wojny światowej

Już na początku wojny mieszkańcy stali się jej mimowolnymi uczestnikami. Gdy wojsko radzieckie rozbiło walczących pod Wytycznem żołnierzy z Korpusu Ochrony Pogranicza, wówczas wielu z nich rozproszyło się po lasach i okolicznych miejscowościach. Jeden z nich, o nieustalonej tożsamości, przybył do Zabrodzia, jednak został przez sowietów złapany i na miejscu zamordowany. Po opuszczeniu wsi przez sowietów miejscowi Stefan Chlebowicz i Adam Dębicki wzięli ciało i przetransportowali na cmentarz wereszczyński. Trumnę dla zamordowanego zbił Stefan Rosa.

To nie jedyna ofiara sowieckiej agresji na Polskę z 1939 roku. Do niewoli dostał się urodzony w Zabrodziu por. Stanisław Kozłowski – uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, odznaczony medalami 1918-1921 i 10-lecia. Został zamordowany w 1940 roku, a ciało zakopano w zbiorowych mogiłach w Charkowie.

Po wycofaniu się wojsk rosyjskich nastąpiła okupacja niemiecka. Gdy przyszli Niemcy, to niektórzy z naszych miejscowych od razu nałożyło oficerki i opaski ze swastyką. Ale dla nas sąsiadów nie byli tacy straszni[6] – wspomina Stanisława Sidorowska. Jadwiga Budkowska zapamiętała, jak przez wieś jechali Żydzi z ubraniami na handel do Włodawy. Nasi Niemcy ich zatrzymali i zaczęli okładać gumowymi pałkami. A w tym czasie nasi Polacy wybierali z fury te ubrania.[7] W działalność hitlerowskiej policji cywilnej aktywnie włączyli się Rudolf Schefler i Śliwiński. Schefler wstąpił później do zawodowej żandarmerii. Początkowo służył na posterunku w Urszulinie, brał również udział w mordzie mieszkańców Urszulina, Zabrodzia i okolic w kwietniu 1944 roku.

Większość niemieckich osadników opuściło Zabrodzie wiosną 1940 roku, a niektórzy jeszcze przed jej wybuchem. W ich miejsce osiedlili się Polacy z Poznańskiego, Kujaw i Pomorza (np. Maciaszkowie, Gzylowie, Serdakowie, Karbowscy). Większość z nich po wojnie wróciło w swoje strony, choć niektórzy właśnie tutaj utracili swoje życie.

Majowe pacyfikacje z 1942 roku najbardziej dotknęły mieszkańców Wereszczyna, Zastawia, Andrzejowa i Urszulina, jednakże również w Zabrodziu spalono w dniu 28 maja gospodarstwo rodziny Sidorowskich. Gdy przyszło dwóch „plennych”, to moja teściowa na ich prośbę dała chleba i wodę. Za karę po dwóch dniach zjawili się Ukraińcy (z Ukraińskiej Policji Pomocniczej) i spalili wszystkie budynki. Henryk, mój przyszły mąż, wyskoczył z domu. Siedem razy do niego strzelali, aż upadł. Podszedł do niego Ukrainiec, byłby go zabił, ale szedł drugi i przekonał, by Henryka zostawił. Zabrali go do Cycowa, razem z wyłapanymi tego dnia mieszkańcami Wereszczyna. Tam, dzięki przedwojennym znajomościom, został wypuszczony[8] – wspomina Stanisława Sidorowska. O tragedii zeznawał po wojnie Tadeusz Sidorowski: Przyszedł do naszego mieszkania Antoni Świrski, zam. w Zabrodziu i powiedział, że w Urszulinie zabierają wszystkich młodych Polaków i strzelają do Żydów. Wówczas ja z moim bratem i Antonim Świrskim uciekliśmy do Wereszczyna. Gdy uciekaliśmy zauważyłem, że palą się budynki mojej matki, która powiedziała mi, że budynki spalili Niemcy, a mojego brata Mieczysława Niemcy zabrali. Ponadto matka powiedziała mi, że po mojej ucieczce do mieszkania przyszedł jeden Niemiec, który prawdopodobnie był dowódcą, bowiem wydawał rozkazy i zapytał: „Gdzie są twoi synowie?” Słowa te powiedział po polsku. (…) Gdy na jego pytanie matka powiedziała, że synowie są w polu, zażądał on od matki zapałki, a po wręczeniu mu ich podpalił nimi nasze zabudowania.[9] Za pomoc w ukrywaniu andrzejowskich Żydów spalone miało być gospodarstwo Pajączkowskich, jednakże tylko wstawiennictwu Janiny Karpińskiej – dziedziczki z Nowego Andrzejowa Niemcy odstąpili od tego zamiaru.

Ofiary śmiertelne w Zabrodziu były również w kolejnej pacyfikacji Urszulina, która miała miejsce w dniu 25 kwietnia 1944 roku. Wojska okupacyjne, zmierzające do zabudowań Jarząbka w Urszulinie celem jego schwytania, natrafiły na tutejszych mieszkańców wybierających ziemniaki z przygotowanych kopców kontyngentowych. Ludzie widząc wojsko okupanta rzucili się do ucieczki, a ci zaczęli do nich strzelać. Ukraińcy z jednostek policji pomocniczej dotarli za uciekającymi od urszulińskich kopców do Zabrodzia. Kowalski pobiegł z łopatą na wieś, by powiedzieć, co się dzieje w Urszulinie. Niemcy myśleli, że w rękach trzyma broń, więc zaczęli strzelać. Wielu wtedy złapali[10] – wspomina Klementyna Kozłowska. On pobiegł najpierw do Sironiów, dlatego wszystkich z domu zabrali, a on sam ubrania zrzucił i między zabudowaniami uciekł[11] – dodaje Jadwiga Budkowska. W Urszulinei zginął jedynie Józef Pajączkowski. On schował się pod mostkiem przy torfiarkach od strony Zabrodzia. Niemcy jego zobaczyli i zastrzelili[12] – opowiada Cecylia Lewandowska. Natomiast Stefana i Stefanię Karbowskich, Tadeusz Siroń z żoną oraz Śliwińską z synem Wacławem wywieziono do Borku koło Chełma, a tam wszystkich zamordowano. Karbowskich i Sironiów zabrano z majątku Stary Andrzejów. Karbowski był u nas stolarzem, a Siroń snycerzem. Karbowskiego zabrano z żoną, pozostawili dwójkę dzieci[13]wspomina Irena Ancuch-Mkrzak. Pewnie by ten sam los spotkał Sironiową z Leszkiem, ale ona wtedy wzięła chłopca na ręce i gdy Niemcy gonili Zabrodziaków przez Urszulin, to wskoczyła do domu Krygiera i szybko na strych, a drabinę za sobą zabrała. Niemcy wpadli do Krygiera, przeszukali wszystko, ale Sironiową z dzieckiem nie znaleźli. Chcieli wejść na strych, ale drabiny nie było. Opowiadał, że to stara chałupa i Niemcy odpuścili. Dopiero wieczorem z tego strychu zeszła. Ale jej szwagra i szwagierkę zabrali, więc ich dzieci wychowywali – opowiedziała Róża Ostasz. Ocalał też mąż Sironiowej: On się schował pod żłóbek w stajni moich rodziców. Nie wiem, jak kobyła go puściła, bo źrebię miała. Ale jak Niemcy weszli, to ich kobyła już puścić nie chciała[14] – powraca pamięcią Antoni Lewandowski. Gdy okupanci opuszczali wieś, wówczas spalili kilka budynków.

Wielu mieszkańców Zabrodzia szybko po nastaniu okupacji niemieckiej wstąpiło do struktur podziemnych. Do Armii Krajowej (AK) należeli chociażby Wacław i Adam Dębiccy, czy Bronisław Pajączkowski, który był odpowiedzialny za zaopatrzenie artykułów sanitarnych. Ocena wojennej działalności Pajączkowskiego do dzisiaj pozostaje niejednoznaczna. Rozalia Taraszkiewicz wspomina, że Pajączkowski wraz z kilkoma osobami dokonywał w okolicznych wsiach rekwizycji, robiąc to „na konto” działających w lasach partyzantki sowieckiej i polskiej. Zarekwirowane towary były sprzedawane, zaś pieniądze dzielone między członków grupy.[15] Wiedza o niechlubnej działalność stała się po wojnie pretekstem do wydania przez Pajączkowskiego rodziny Taraszkiewiczów przez funkcjonariuszy bezpieki i NKWD (Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR). Byli dobrzy partyzanci, ale niektórzy, to złodzieje byli. W dzień rządzili Niemcy, a nasi chowali się po lasach i łąkach. W domach tylko starcy i dzieci zostawali. A gdy na noc chłopaki wracali, to niektórzy rabowali – opowiada Jadwiga Budkowska i dodaje: U nas krył się czasami dziedzic Przybyszewski, bo tam ciągle go rabowali. Chował u nas konie, wóz i krowę, ale i tutaj jemu skradli. Raz wyszedł na zewnątrz i rozpoznał Miazgę z Dębowca. Omal by za to jego nie zabili. A jak tatuś coś złego na nich powiedział, to za 2-3 dni wpadli, wyprowadzili jego do sieni i zbili.[16] Wacława Dębickiego zamordowali w 1944 roku. Jechał z moim wujem furmanką do Wiązowca i tam go zastrzelili. Ponoć z Sękowa. Święty on nie był[17] – opowiada Jadwiga Budkowska.

W maju 1943 roku doszło w okolicy do utworzenia kilkudziesięcioosobowego akowskiego batalionu, który w dniu 12 maja maszerował przez wieś Zabrodzie. Dowodzący batalionem Romuald Kompf na swojej drodze napotkał w Zabrodziu partyzantów proradzieckich. W czasie naszego przemarszu przez wieś Zabrodzie na jej skraju stała z lewej strony radziecka biedka zaprzeżona w dwa małe koniki, na której stał ckm. Tuż przy biedce stał młody leutinant „Wołodia”, oficer kontrwywiadu radzieckich partyzantów z grupy „Czarnego” Iwana Banowa, który dopytywał się moich żołnierzy: „Katoryj Wasz Komandir Rokicz?”, gdyż jak się później dowiedziałem chciał się ze mną zapoznać[18]wspominał spotkanie w swoich pamiętnikach Romuald Kompf ps. „Rokicz”.

 

  1. Zabrodzie w Polsce Ludowej

Okres powojenny obfitował w liczne aresztowania, będące często skutkiem donosów. Do obozu w Związku Socjalistycznym Republik Radzieckich (ZSRR) wywieziono w listopadzie 1944 roku podoficera Wacława Ładę, który powrócił w lutym 1946 roku. Niektórzy mieszkańcy (np. Bronisław Pajączkowski) wstąpili do państwowych organów represji, takich jak urząd bezpieczeństwa, choć w trakcie wojny byli członkami „podziemia”. Bronisław Pajączkowski w okresie od września 1944 roku do stycznia 1945 roku pełnił funkcję Zastępcy Komendanta Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) we Włodawie. W tym czasie aresztowano i wywieziono do obozów w ZSRR wielu jego wojennych towarzyszy z podziemia. Za swoją działalność partyzanci WiN („Wolność i Niezawisłość”) z oddziału Leona Taraszkiewicza ps. „Jastrząb” aż trzykrotnie organizowali zamach na jego życie, wszystkie bez skutku. Brat Leona, Edward Taraszkiewicz ps. „Żelazny” w swoich pamiętnikach pisał: (…) w tym czasie, gdy miny były założone Pajączkowski albo nie przychodził do domu, albo nie wychodził wieczorem z mieszkania. Jednak nie uszedł swojemu losowi, został wysadzony w powietrze w lipcu r .b. (tj. 1945 r.) w okolicy m. Łodzi już jako major.[19]

Już na początku 1945 roku został kierownikiem grupy operacyjnej na Powiat Końskie w Województwie Kieleckim, jednakże w dniu 15 czerwca skreślono go z ewidencji UBP. Skreślenie mogło nastąpić w wyniku skłonności Pajączkowskiego do nadużywania alkoholu. Jeszcze za czasów pełnienia funkcji Zastępcy Komendanta PUBP w raporcie kontroli wewnętrznej stwierdzono: Zastępca jego (tj. Włodzimierza Kaliszczuka) jest człowiekiem nieodpowiednim na stanowisko kierownika kontrwywiadu, przede wszystkim zbyt często lubi zaglądać do kieliszka, a to jest niepożądane na tym stanowisku pracy.[20] Powodem mogły być także kontakty Pajączkowskiego ze strukturami AK. Już we wrześniu 1944 roku Komendant PUBP Włodzimierz Kaliszczuk w raporcie na temat ucieczki sekretarza PUBP Alfonsa Dutkiewicza, zamieszkałego w Starym Załuczu, informował swoich przełożonych, że na pewno, jak się okazuje, uciekł też zastępca kierownika Pajączkowski, (…) też widocznie jest akowcem, bo 20-go września pojechał do gminy Wola Wereszczyńska i po dziś dzień nie wrócił. Pajączkowski po aresztowaniu Liszaka i Kowalewskiego, z którymi on jako akowiec był w ścisłej łączności, dało się faktycznie zauważyć, że jest członkiem AK, pomimo to że się skrywał.[21] W Kieleckim Bronisław Pajączkowski został zamordowany.

Z upływem pierwszych miesięcy po wkroczeniu armii sowieckiej oddziały partyzanckie przybierały na sile, niestety ich obecność wiązała się często z rabunkami. W lutym 1945 roku około piętnastoosobowy oddział przebywał w okolicach wsi, dokonując rabunku u jednego z gospodarzy Adama Wasilewicza. Zabrano mu 2 świnie, wszystką bieliznę, jak i przybory stołowe, a jego samego i rodzinę pobili. Oddział natknął się na miejscowego milicjanta, żądając od niego, by wyniósł się z pozostałymi funkcjonariuszami z placówki w Urszulinie jak najszybciej. Dwa miesiące później partyzanci dokonali rozbicia tegoż posterunku.

Po wojnie w spolonizowanym Zabrodziu życie uległo stabilizacji. Jeszcze w 1943 roku zamieszkiwało 163 osoby, w marcu 1945 roku już tylko 130 osób, wszystkie polskiej narodowości (34 rodziny). W okresie następnych 2 lat we wsi przybyło 7 nowych mieszkańców. Zajmowane poniemieckie majątki nowi osadnicy zajmowali w drodze sądowej, pod warunkiem wykazania trwałego opuszczenia przez dotychczasowego właściciela. Przykładowo gospodarstwo po Johannie Holzu sąd przyznał Józefowi Biszekowi. W tym samym czasie sąd orzekł o utracie własności z powodu porzucenia Ludwika i Adolfa Holzów.

W pierwszych latach po wojnie wielu, zwłaszcza młodzi, wyjeżdżali na „ziemie odzyskane” w poszukiwaniu lepszego życia, chociażby Mieczysław Wasilewicz. W ich miejsce osiedlali się repatrianci zza Buga i mieszkańcy okolicznych miejscowości. Przy aktualizacji w 1952 roku podziału administracyjnego województwa Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie do gromady Zabrodzie włączyło kolonię Kozubata. Liczba ludności w kolejnych latach utrzymywała się na stałym poziomie, co poświadczają dane mapy topograficznej z 1965 roku, wskazujące na istnienie 27 gospodarstw we wsi. W gospodarstwach tych zamieszkiwało 151 osób. W kolejnym dziesięcioleciu liczba gospodarstw wzrosła do 38. W połowie lat osiemdziesiątych liczbę mieszkańców wsi szacowano na około 150 osób.

Wacław Lewandowski został pierwszym przedstawicielem gromady w Gminnej Radzie Narodowej (GRN) w Woli Wereszczyńskiej, zaś Antoni Świrski wszedł w tym czasie w skład trzyosobowego zarządu gminnego. Sekretarzem utworzonej w sierpniu 1945 roku Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” wybrano Jana Woźniaka, członkiem zarządu został Stefan Rosa, a do rady nadzorczej wybrano Józefa Biszka. W 1949 roku na przedstawiciela wsi do GRN wybrano bezpartyjnego Aleksandra Dębickiego. Pełnił on jednocześnie funkcję członka zarządu Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Wereszczynie. Po rozwiązaniu GRN w kwietniu 1950 roku nowym delegatem wsi został Ludwik Kowalski. Odwołanie Kowalskiego, a wraz z nim kilku radnych i sołtysów, związane było z nieudanym w gminie przymusowym skupem zboża. Chociaż w Zabrodziu plan zrealizowano w 88% (jeden z najwyższych wskaźników w gminie), to jednak Kowalski znalazł się pośród „wrogiego elementu”, który – zdaniem niektórych delegatów GRN – jawnie toczył do chwili obecnej krecią i wrogą robotę w wykonaniu naszych planów Państwowych.[22] W grudniu 1951 roku zastąpiła go Natalia Suprynowicz i pełniła tą funkcję do końca kadencji. Sołtysem był wówczas Aleksander Dębicki, a po nim Mieczysław Sidorowski, natomiast Jerzy Pajączkowski kierownikiem skupu w gminnej spółdzielni.

W utworzonej w 1954 roku Gromadzkiej RN w Urszulinie zasiadali kolejno Aleksander Dębicki, Mieczysław Sidorowski, Stefan Kędzierski, a od 1965 roku Adam Dębicki. W latach sześćdziesiątych I sekretarzem gminnych struktur Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) wybrano Józefa Lewandowskiego, zaś na pierwszego przewodniczącego gromadzkiej społecznej komisji pojednawczej Tadeusza Sidorowskiego.

Mieszkańcy utrzymywali się głównie z pracy na roli, korzystając chociażby z podmokłych łąk położonych na wschód od wsi, zwanych Dudkiem i Ostrówkiem. Ułatwiano sobie prace na roli, dzięki nowym maszynom w rolnictwie, jak młockarnie i olejarnie, występujące chociażby w gospodarstwie Edwarda Wasilewicza. Pod koniec lat czterdziestych założono spółdzielnię produkcyjną, w której za pomocą wspólnego sprzętu rolniczego uprawiano grunty. Niewielu gospodarzy do niej przystąpiło, a i członkowie uskarżali się na nierówne traktowanie. Ludwik Kowalski skarżył się na posiedzeniu GRN w 1950 roku, że w jego gromadzie SOM (tj. Spółdzielczy Ośrodek Maszynowy) skosił żyto tylko jednemu rolnikowi.[23] Od lat osiemdziesiątych mieszkańcy wsi wyspecjalizowali się w uprawie warzyw i owoców, które są sprzedawane na okolicznych bazarach. Z racji dużej liczby rolników założono we wsi kółko rolnicze.

Najbardziej aktywną organizacją społeczną w Zabrodziu było na początku lat sześćdziesiątych Koło Gospodyń Wiejskich w Zabrodziu. W 1965 roku utworzono jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej. Na naczelnika wybrano Józefa Adamowskiego, jego zastępcą został Lucjan Dębicki, a mechanikiem Janusz Świrski. Do jednostki należało w pierwszych latach jej istnienia 24 ochotników. Na początku lat osiemdziesiątych strażacy i młodzież z Zabrodzia wybudowali w czynie społecznym remizę strażacką ze świetlicą, w nagrodę zaś uzyskali liczne rekwizyty sportowe, przy użyciu których urządzono boiska sportowe. Działkę pod świetlicę wykupiono od Wasilewiczów, a wykup zorganizowano również w ramach zbiórki publicznej.

 

  1. Zabrodzie współczesne

Na początku nowego tysiąclecia we wsi zamieszkiwało 159 osób, natomiast w 2007 roku mieszkało 3 osoby więcej. Do końca 2009 roku liczba zameldowanych zmalała do 158 osób. Do sołectwa należą zabudowania z osady Bieleckie, należące do obrębu geodezyjnego Borysik.

W pierwszych demokratycznych wyborach do Rady Gminy Urszulin z 1990 roku mieszkańcy wybrali Eugeniusza Kowalskiego, 4 lata później Annę Wasilewicz. W 2002 roku wybrano Grzegorza Doszko, a radni powierzyli mu stanowisko Zastępcy Przewodniczącego Rady. W kolejnych wyborach z 2006 i 2010 roku radną gminy została Marzena Kędzierska-Wojtas, zaś sołtysem Dariusz Warchał. Wraz z przemianami ustrojowymi zaprzestała działalności jednostka OSP.

W Zabrodziu znajduje się 39 gospodarstw rolnych. Charakteryzują się ogrodniczo-sadowniczm profilem, co wyróżnia miejscowych rolników na okolice. W 1996 roku, przy drodze krajowej Lublin-Włodawa otwarto stację paliw motelem i restauracją. Życie uległo wszelkim ułatwieniom wraz z pojawieniem się dopłat do upraw rolniczych oraz innym programom Unii Europejskiej, takich jak scalenie gruntów. Dzięki przeprowadzonym w latach 2006-2008 scaleniu gruntów, pod kierownictwem wicestarosty włodawskiego Tadeusza Handora, we wsi uporządkowano granice geodezyjne, unowocześniono sieć melioracyjną, a przede wszystkim wybudowano dla mieszkańców drogę asfaltową o długości 2,2 kilometrów. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 2.267.000 złotych. Oprócz gospodarstw rolnych we wsi znajduje się największa w okolicy stacja paliw, przy której funkcjonuje motel. Inwestycję oddano do użytku w 1996 roku.

Pomimo, że w sąsiedztwie wsi nie znajduje się większy kompleks leśny, to powszechnie występuje na polach zwierzyna dzika, wyrządzająca szkody w uprawach rolnych. W listopadzie 1998 roku pojawiło się natomiast zagrożenie wścieklizny. Wówczas Wojewoda Chełmski Leszek Burakowski wydał rozporządzenie uznające wieś i tereny położone w odległości do 5 km za obszar zagrożony wścieklizną. Zakazano urządzania wszelkich polowań i odłowów, otwierania zwłok i zdejmowania skór ze zwierząt padłych, pozostawiania zwierząt gospodarskich na noc na pastwiskach, wybiegach i okólnikach oraz swobodnego puszczania psów i kotów, jak również wywożenia psów i kotów bez zgody lekarza weterynarii. Nakazano odstrzał sanitarny zwierząt dzikich, a wstęp do lasu ograniczono do niezbędnego minimum. Po upływie 3 tygodni rozporządzenie uchylono.

 

 

 Źródła i literatura:

  • „Kurjer Lubelski”, Lublin, nr 315 z 1932 roku, http://biblioteka.teatrnn.pl;
  • „Tygodnik Chełmski”, Chełm, nr 23 z 1990 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • „Tygodnik Wschodni. Relacje”, Lublin, nr 41 z 1989 roku, artykuł Zbigniewa Muszyńskiego pt. „Armia Czerwona na Lubelszczyźnie”, http://biblioteka.teatrnn.pl;
  • „Ziemia Włodawska”, Włodawa, numery z lat 1926-1929: nr 12-13, 18 (1928);
  • Akta Gminy Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie (nr zespołu 74/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Akta w sprawie zamordowania w dniu 25.IV.1944 r. około 30 mieszkańców wsi Urszulin, Dębowiec, Kozubata, Michałów, Zabrodzie, pow. Włodawa oraz około 100 Żydów i pacyfikacji wsi Wereszczyn, pow. Włodawa w 1942 r. (Ds. 3/73), Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Barsukow E., Artylerjia ruskoj armii (1900-1917), ZSRR 1949, www.militera.lib.ru;
  • Cholmskaja Gubernia 1914 g., Chełm 1914, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dokumenty w zbiorach Anny Wasilewicz z Zabrodzia i Grzegorza Doszko z Urszulina;
  • Dokumenty w zbiorach własnych;
  • Dzieje najnowsze, t. 39, Warszawa 2007, http://www.books.google.com;
  • Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie, nr 3 z 1953 roku, nr 1 z 1955 roku, nr 4 z 1958 roku, nr 17 z 1965 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dziennik Urzędowy Województwa Chełmskiego, nr 8 z 1990 roku, nr 5 z 1994 roku, nr 8 z 1996 roku, nr 18 i 19 z 1998 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dzienniki szkolne Szkoły Powszechnej w Zabrodziu z lat 1921-1932, zebrane w Zespole Szkół w Urszulinie;
  • Egzekucja dokonana przez żandarmów niemieckich i policję ukraińską w służbie niemieckiej na ok. 20 mieszkańcach narodowości żydowskiej w m. Urszulin, pow. Chełm , w dn. 28 V 1942 r. (Ds. 120/67), Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Giemza Zbigniew; Historia miejscowości Gminy Urszulin [w:] „Liderzy Polesia”, Cyców, nr 3 z 2007 roku;
  • Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska w Urszulinie i Woli Wereszczyńskiej (sygn. 327), Związek Samopomocy Chłopskiej Zarząd Wojewódzki w Lublinie (nr zespołu 807/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Główka Michał, Migracje ludności na terenie gminy Wola Wereszczyńska w latach 1945-1953, Lublin 2011;
  • Hipoteka Dóbr Wereszczyn (sygn. 688-698), Hipoteka we Włodawie (nr zespołu 118/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Hucał Michał, Kantoraty i osady ewangelickie w Parafii Cyców na 1 II 1929;
  • Komenda Powiatowa Policji Państwowej we Włodawie (nr zespołu 467), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Komisarz do Spraw Włościańskich Powiatu Włodawskiego (nr zespołu 163/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Księga adresowa Polski (wraz z W.M Gdańsk) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa, 1928, www.wbc.poznan.pl;
  • Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego w Charkowie, Warszawa 2003, http://www.radaopwim.gov.pl;
  • Księgi urodzeń, ślubów i zgonów Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Wereszczynie;
  • Luck Kurt, Die deutschen Siedlungen im Cholmer und Lubliner Land, Poznań 1933;
  • Makus Grzegorz, Bracia wyklęci. Działalność oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” w latach 1945-1951, Lublin 2011;
  • Makus Grzegorz, Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa we Włodawie w walce z polskim podziemiem niepodległościowym w latach 1944-1947, Włodawa 2009;
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa, układ 1965 i 1992, www.geoportal.gov.pl;
  • Mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1938;
  • Metryki obwodu szkolnego w Urszulinie z 1939 roku, zebrane w Zespole Szkół w Urszulinie;
  • Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, t. XV, Włodawa 2008;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, t. IV – Województwo Lubelskie;
  • Piotrkowski Wiesław, Zarys historii okolic Poleskiego Parku Narodowego, [w:] „Zeszyty muzealne”, t. X, Włodawa 2002;
  • Spis strażaków jednostek OSP Powiatu Włodawskiego, dokonany przez Komendę Powiatową Straży Pożarnej we Włodawie około 1970 roku;
  • Sprawozdanie Związku Kółek Rolniczych Województwa Lubelskiego za 1921 i 1922 rok, Lublin 1922-1923, www.dlibra.umcs.lublin.pl;
  • Starostwo Powiatowe we Włodawie (nr zespołu 6/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Sulimierski Filip, Chlebowski Bronisław, Walewski Władysław, Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 14, Warszawa 1880-1902, http://dir.icm.edu.pl;
  • Taraszkiewicz Edmund Edward „Żelazny”. Trzy Pamiętniki, red. i oprac.: Filipek Andrzej, Janocińska Bożena, Warszawa-Lublin 2008;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911-1915;
  • Urząd Wojewódzki Lubelski (nr zespołu 403/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne, PUBP Włodawa 1944-1964, Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Stanisława Sidorowska (z domu Arasimowicz) z Zabrodzia, Urszula Kulbaka (z domu Dębicka) z Zabrodzia, Alfred Jung z Andrzejowa, Róża Ostasz (z domu Jarząbek) z Puław, Klementyna Kozłowska (z domu Jung) z Urszulina, Jadwiga Budkowska (z domu Biszek) z Urszulina, Irena Ancuch-Mikrzak z Warszawy, Cecylia Lewandowska (z domu Krzowska) z Urszulina, Antoni Lewandowski z Urszulina;
  • www.familysearch.org;
  • Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” Okręg Lubelski (nr zespołu 1099/0/12/444), Archiwum Państwowe w Lublinie.


[1] Hipoteka Dóbr Wereszczyn (sygn. 688-698), Hipoteka we Włodawie (nr zespołu 118/0). Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie.

[2] Komisarz do Spraw Włościańskich Powiatu Włodawskiego (nr zespołu 163/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;

 

[3] Sprawy dotyczące tworzenia i rozmieszczenia parafii prawosławnych na terenie powiatu włodawskiego (sygn. 655), Urząd Wojewódzki Lubelski. Wydział Polityczno-Społeczny (nr zespołu 403/0/2). Archiwum Państwowe w Lublinie.

[4] Statystyka gmin wyznaniowych żydowskich – powiat włodawski (sygn. 728), Urząd Wojewódzki Lubelski. Wydział Polityczno-Społeczny (nr zespołu 403/0/2). Archiwum Państwowe w Lublinie.

[5] Wykaz kolonistów – Niemców zamieszkałych na terenie powiatu włodawskiego (sygn. 10), Komenda Powiatowa Policji we Włodawie (nr zespołu 467/0). Archiwum Państwowe w Lublinie.

[6] Relacja z 26 lipca 2010 roku. W zbiorach własnych.

[7] Relacja z 8 grudnia 2012 roku. W zbiorach własnych.

[8] Relacja z 26 lipca 2010 roku. W zbiorach własnych.

[9] Protokół przesłuchania z 8 grudnia 1969 roku. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin (DS 120/67).

[10] Relacja z 15 kwietnia 2008 roku. W zbiorach własnych.

[11] Relacja z 8 grudnia 2012 roku. W zbiorach własnych.

[12] Relacja z 16 grudnia 2012 roku. W zbiorach własnych.

[13] Relacja z 11 grudnia 2012 roku. W zbiorach własnych.

[14] Relacja z 16 grudnia 2012 roku. W zbiorach własnych.

[15] Grzegorz Makus, Bracia wyklęci. Działalność oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” w latach 1945-1951, s. 81.

[16] Relacja z 8 grudnia 2012 roku. W zbiorach własnych.

[17] Tamże.

[18] Nadbużański Zryw. Wspomnienia z lat okupacji hitlerowskiej majora Romualda Kompfa ps. „Rokicz”, byłego D-cy III Bat. 7 pp. AK, [w:] Zeszyty Muzealne, Tom XV, Włodawa 2008, s. 81.

[19] Wspomnienia Taraszkiewicza Edwarda ps. „Grot”, „Żelazny” sekretarza przy zastępcy Komendanta Obwodu oraz członka bojówki obwodowej bychawskiego Tadeusza ps. „Sęp” i oddziału Taraszkiewicza Leona pt. „Pamiętniki ogólnych prac”, Archiwum Państwowe w Lublinie (sygn. 1099/0/12/444).

[20] Grzegorz Makus, Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa we Włodawie w walce z polskim podziemiem niepodległościowym w latach 1944-1947, s. 35.

[21] Tamże, s. 36.

[22] Protokoły z posiedzeń sesji GRN (sygn. 15-19), Akta gminy Wola Wereszczyńska w Urszulinie (nr zespołu 74/0). Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie.

[23] Tamże.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
BlackHole   |2009-10-27 17:38:59
Bardzo mi sie podoba przeczytalem juz historie Urszulina (trzeba cos wiedziec o swojej wsi ;D) i Sumina. Ten tez bardzo mi sie podoba, oby tak dalej :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Środa, 26 Grudzień 2012 17:08