Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 
Dodaj swój Komentarz 

 

OSADNICTWO KOLONISTÓW NA TERENIE DZISIEJSZEJ GMINY URSZULIN.

         Pierwsi koloniści przybyli na te tereny po I rozbiorze Polski w 1772 roku. Najstarsze osadnictwo kolonistów pochodzi z 1782, kiedy przybyli na te tereny mennonici[1] i osiedlili się w Michałowie - Michelsdorfie. Według tradycji ludowej osadnicy pochodzili ze Szwajcarii, skąd też druga nazwa wsi - Szwajcary. Nazwa ta przetrwała na mapach jeszcze do II wojny światowej.

           Byli oni niezwykle pracowici, szczególnie wyspecjalizowali się w osuszaniu bagien, aby następnie adaptować je do uprawy roli. Na Polesiu, mieli szerokie pole działania, w związku z licznymi bagnami i torfowiskami, i ten teren szczególnie im odpowiadał. Do dzisiaj zachował się ich stary cmentarz, niemy świadek pobytu kolonistów w Urszulinie. W roku 1822 cześć kolonistów z Michałowa sprzedała swoje gospodarstwa i wyemigrowała na wschód osiedlając się na Wołyniu. Na ich miejscu osiedlili się koloniści z Kujaw.

           W 1803 roku Karol Godowski sprowadził z Niemiec do Załucza 15 rodzin drwali i leśników. Zajmowali się oni wyrębem lasu i wytopem smoły. Była to jedna z pierwszych osad leśnych na Lubelszczyźnie. Koloniści bardzo szybko zaaklimatyzowali się w Załuczu, budując kaplice i zakładając kantorat, który następnie został przekształcony w szkołę elementarną. Z czasem z małej leśnej osady powstała jedna z większych wsi w okolicy. Osiedlali się tutaj zarówno koloniści jak i osadnicy polscy.

            Byt kolonistów w początkowym okresie ich osadnictwa był stosunkowa ciężki. Nabyte grunta na terenie podmokłym i bagiennym, porosłym lasem wymagały dużo, bardzo ciężkiej pracy aby ich zagospodarować i zamienić w uprawną ziemię. Pierwsi osadnicy mieszkali w prymitywnych warunkach w pobudowanych naprędce ziemiankach. Karczowali lasy i poręby, z innych terenów oczyszczali ziemię z kamieni, w jeszcze innych kopali rowy i prowadzili prace melioracyjne. Dopiero po uzyskaniu pierwszych, nadających się do uprawy gruntów, przystępowali do budowy domów i budynków gospodarczych. Taki okres zagospodarowania mógł trwać kilka a nawet kilkanaście lat.

Takie ciężkie warunki zagospodarowania i borykanie się kolonistów z naturą, jaskrawo odzwierciedlają powiedzenia włościan chełmskich:

„Gdzie żaba skrzeczy.

Tam Niemiec beczy”

„Gdzie bagno i olszyna rośnie.

Tam Niemiec żyje radośnie”[2]

O wiele już łatwiej mieli koloniści którzy nabyli ziemię z rozparcelowywanych majątków. Wchodzili w posiadanie już zagospodarowanych i uprawianych gruntów. Wystarczyło już tylko pobudować domostwa i budynki gospodarcze.

            Pierwsze osadnictwo kolonistów, ich pierwsze osady zakładane w miejscu wykarczowanych lasów i ich byt na ziemiach polskich, nie znalazło zbytniego zainteresowania wśród miejscowej ludności. Nie zmieniło ich sposobu życia, tradycyjnego od wieków, ani sposobu gospodarowania. Nawet ulepszenia rolnicze i bardziej nowoczesny sposób gospodarowania nie interesowało ich. W mentalności chłopskiej Niemiec był zawsze Niemcem, i przez samo to nie wzbudzał zainteresowania tubylców. Nawet, mieli oni pretensje, że koloniści tępią lasy zakładając swoje osady[3].       

            W okresie Królestwa Polskiego władze popierały osadnictwo kolonistów niemieckich. 5 marca 1816 roku namiestnik Królestwa Polskiego generał Józef Zajączek wydał korzystny dla osadnictwa kolonistów dekret. W myśl postanowień dekretu, rolnikom przybyłym z zagranicy którzy osiedlili się na pustkach w dobrach narodowych gwarantowano zwolnienie z płacenia czynszu przez okres sześciu lat i ulgi w płaceniu podatków i opłat pod warunkiem że pozostaną oni przez następne sześć lat po upływie wcześniejszej wolnizny.

            Prywatni właściciele ziemscy zaczęli osadzać nowych przybyszów - głównie Niemców na pustkach i karczowiskach. Powstają nowe osady: Dębowiec, nazwa florystyczna, osada utworzona przez kolonistów niemieckich około 1828 roku na dobrach Wereszczyńskich[4]. W roku 1838 w Dębowcu był już kantorat, kaplica i istniejący do dzisiaj cmentarz. Przed rokiem 1863 koloniści niemieccy osiedlają się w Wytycznie, gdzie budują kaplice i kantorat, oraz w Zabrodziu. 

            Właściciele gruntów, sprowadzając na swoje tereny kolonistów, oprócz doraźnych korzyści majątkowych z czynszów i sprzedaży gruntów, zasiedlenia pustek i nieużytków chcieli wzbudzić wśród miejscowych skłonność do dobrych obyczajów i dać przykład zagranicznego gospodarowania.

            Ukaz uwłaszczeniowy z 2 marca 1864, który nadawał prawo własności gruntów wszystkim włościanom, obejmował również kolonistów. Spowodował on następne zarzewie pomiędzy kolonistami a właścicielami ziemskimi. Zwłaszcza ci, którzy osadzili kolonistów przed ukazem żądali zapłaty za nadaną ziemię, bądź jej zwrot. Niejasna sprawa istniała też z obcym obywatelstwem kolonistów. W związku z tym powstał dekret Komitetu Urządzającego z dnia 27 kwietnia / 9 maja 1866 roku, którego Artykuł 1 głosił „ Rolnicy cudzoziemcy, osiedleni w Królestwie Polskim przed wydaniem najwyższych ukazów w roku 1846, jak też i w roku 1864, i którzy przyjęli już poddaństwo ruskie, lub wystąpią o przyjęcie ich w takowe uznaje się za właścicieli pomienionych gruntów ze wszelkimi prawami i obowiązkami wypływającymi z ukazów z 19 lutego / 2 marca 1864 roku o urządzeniu włościan. Do tych zaś ze wspomnianych rolników, którzy nie przyjęli, lub nie przyjmą poddaństwa ruskiego, przepisy ukazu z 19 lutego / 2 marca nie stosują się”[5]. Tak więc jedyną możliwością aby koloniści otrzymali uprawianą przez siebie na własność było przyjęcie poddaństwa ruskiego.

Koloniści, którzy przyjęli poddaństwo ruskie, prawie wszyscy stali się właścicielami użytkowanej przez siebie ziemi. Reforma uwłaszczeniowa poprzez nadanie ziemi kolonistom, ostatecznie unormowała  ich sytuacje majątkowo - prawną i uwolniła od wszelkich feudalnych zależności.

            Największy napływ kolonistów nastąpił po Powstaniu Styczniowym i Ukazie uwłaszczeniowym z 2 Marca 1864. Wtedy to, wobec wielu utrudnień ekonomicznych i coraz większych trudności następują ruiny majątkowe i upadek gospodarstw ziemiańskich. Utrata darmowej siły roboczej, zniszczenia w czasie powstania styczniowego, a także deszczowy i nieurodzajny rok 1864 spowodował, że ziemianie zmuszeni byli wyprzedawać część swoich majątków i folwarków. Tak wspomina kwestuję osadnictwa dziedzic majątku Lejno, Józef Seweryn Liniewski.

            „Rok 1864 się skończył. Kwestia włościańska w całym kraju wrzała. Ja naciśnięty interesami zacząłem się starać o jakiś kolonistów, którym by można sprzedaż część ziemi, bo Towarzystwo zalegało, a nie było, czym płacić. W pierwszych dniach maja 1865 zgłosili się Niemcy i nabyli u mnie folwark Jagodno, włók piętnaście. W tymże roku, w miesiącu lipcu, przybyli drudzy koloniści i nabyli resztę folwarku Jagodno włók pięć. Pierwszy kontrakt był spisany 3/15 maja 1865 przed regentem powiatu włodawskiego, który do tej czynności na grunt do Lejna zjeżdżał. Jagodno nabyli z budowlami, obsiewami, na prawach wieczystej dzierżawy, zaliczyli na włókę po rubli dwieście i zobowiązali się płacić co rok wieczyście po złotych polskich cztery z morga. Koloniści obsiedli bez sporu ze strony włościan”.[6]

Po roku 1860 większość przybyszów osiedlających się w Lubelskim i Chełmskim pochodziła z Kujaw, ziemi gostyńskiej i innych dzielnic środkowej Polski. Wiązało się to z tym, że przybywali tutaj osadnicy ze starszych ośrodków osadnictwa w zachodnich guberniach Królestwa Polskiego. Korzystali oni z dużych różnic cen ziemi, gdzie w Lubelskim ziemia była najtańsza, przy tym jeszcze przymusowe sytuacje właścicieli ziemskich, zmuszające ich do sprzedaży swoich majątków. I chociaż ziemia tutaj była nie najlepsza, często bagnista, lub kamienista, znajdowała jednak dużo nabywców wśród kolonistów. W następnych latach, pomimo wzrostu cen, ziemia na tych terenach nadal była stosunkowo tania. Powodem była antypolska polityka Banku Włościańskiego, który z polecenia władz carskich nie udzielał pożyczek chłopom katolikom, a tylko prawosławnym. Miało to na celu wzmocnienie żywiołu rosyjskiego i wyznania prawosławnego. 

            W 1870 roku koloniści zakładają wieś Kulczyński Majdan, a 1872 osiedlają się w Starym Majdanie, Koloni Kulczyn i Czerniejowie. W 1876 Koloniści osiedlają się w Załuczu Nowym. W 1898 powstała kolonia niemiecka w Kolonii Urszulin. a w 1899 w Ujazdowie.

Pod koniec XIX wieku, na terenach wschodnich Królestwa zaczyna zmieniać się kurs administracji carskiej wobec Niemców. Dotyczy to głównie terenów Chełmszczyzny. Administracja carska uważała te tereny za część Rosji i koloniści przeszkadzali jej do pełnej rusyfikacji i wzmacniania żywiołu ruskiego. Mimo tego na teren powiatu włodawskiego, to właśnie po 1864 roku napłynęło najwięcej kolonistów niemieckich.

Koloniści, podobnie jak i miejscowi włościanie główną rolę w gospodarstwie stawiali na uprawę zbóż. Dla poprawienia żyzności gleb jako nawóz zielony siali w poplonie łubin. Poprzez większą staranność w uprawie ziemi, ich plony przekraczały plony uzyskiwane przez miejscowych włościan. Również na wyższym poziomie stało sadownictwo i uprawa warzyw w ogrodach. Zwłaszcza sady kolonistów słynęły z doskonałych śliw.

Znaczna ilość łąk i pastwisk sprzyjała rozwojowi hodowli. Koloniści w znacznym stopniu  wykorzystywali produkty hodowlane. Mięso, masło, sery, drób i jaja, a także owoce i warzywa sprzedawali na targach i jarmarkach, a uzyskane pieniądze znacznie podnosił dochód ich gospodarstw. Taki model gospodarowania wzbudzał zarówno zazdrość jak i pewną dozę ironii wśród miejscowych, co odzwierciedlało się również w powiedzeniach:

„ Niemcy kupują ziemię za masło.

Budynki stawiają za ser.

Ubrania sobie sprawiają za maślankę.

A z serwatki żyją jak z żywności”[7].

            Wsie kolonistów, charakteryzowały się powtarzającymi się kształtami i rozplanowaniem. Najstarsze, powstałe pod koniec XVIII wieku w Michałowie i z początkiem XIX w Załuczu i Wytycznie to typowe wsie ulicówki.

            Późniejszą formą osadniczą, stanowiły wsie o regularnej formie liniowej, tak zwane rządówki. Oś wsi stanowiła główna ulica, biegnąca w prostym kierunku. Po jej jednaj, lub obu stronach, w pewnych odstępach lokowane były obejścia poszczególnych osadników. Do każdego gospodarstwa przylegało pole, biegnące prostopadle do osi drogi, z wyraźnymi granicami poszczególnych gospodarstw. Bardzo podobna forma wsi tworzącej przez kolonistów, to wsie tak zwane łańcuchówki, charakterystyczne dla osadnictwa leśnego. Mające formę jednorzędówek, gdzie gospodarstwa położone były po jednej stronie ulicy: Dębowiec, Załucze Nowe i dwurzędówek, gdzie gospodarstwa położone były po obu stronach ulicy: Jagodno.

            Jeszcze inna forma rozplanowania wsi, to tak zwana wieś samotnicza. W takiej wsi, każdy kolonista lokował swoje zabudowania, na własnym gruncie, często oddalone od drogi. Poszczególne zabudowania były znacznie od siebie oddalone, rozmieszczone bardzo luźno. Go każdego gospodarstwa prowadziła droga, tworząc na terenie pajęczynę drożną. Taką wsią była wieś Kulczyn.

            Domy i budynki gospodarcze budowali koloniści podobnie jak i rdzenni mieszkańcy z drewna. Różnica w stawianiu budynków polegała na tym, że o ile chłopi do budowli używali surowych, nie ociosanych okrąglaków, koloniści wznosili swe budowle z obrobionych i wyciosanych bali, okładając ściany na zewnątrz deskami. Dachy, podobnie jak ludność miejscowa kryli słomianą strzechą. W izbach kładli drewniane podłogi. Budynek mieszkalny składał się z kuchni, alkierza, komory i izby mieszkalnej. Do poszczególnych pomieszczeń wchodziło się z sieni. Duża izba mieszkalna była zasadniczą częścią domu, gdzie najczęściej przebywali domownicy. Umeblowanie i wyposażenie w domach kolonistów było z reguły proste i raczej skromne. Ograniczało się do rzeczy niezbędnych i koniecznych w domu. W dużej izbie mieszkalnej stał stół, krzesła, ławy, jedno lub dwa łóżka z dużą ilością pościeli; pierzyną, poduszek, poduszeczek, skrzynia lub kufer na odzież. W izbie stała też szafka, w której w dolnej, zamykanej części przechowywane były produkty żywnościowe, w górnej zaś, otwartej ustawione były naczynia i nakrycia. Większe garnki i miski ustawiane były po prosu pod ścianą. Duża, dębowa, lub jesionowa ława stojąca przy piecu dopełniała całego umeblowania izby. Często, pod sufitem wisiała drewniana półka, gdzie pieczołowicie przechowywane były książki religijne; katechizm, biblia, śpiewnik i modlitewnik. Obok dużej izby znajdował się alkierz, gdzie mieszkali rodzice po przekazaniu gospodarstwa dzieciom lub komornicy. Tam również umeblowanie było bardzo skromne. Większość sprzętów i mebli gospodarz wyrabiał sam. W skład zabudowań gospodarczych, wchodziła obora, stajnia, stodoła, spichlerz, szopa i chlewy budowane również przeważnie z drewna. Zabudowania kolonistów w przeciwieństwie do miejscowych charakteryzowały się czystością i porządkiem w obejściu.

Koloniści od początku osadnictwa tworzyli zwarte skupiska, niejednokrotnie całe wsie w przeważającej części zamieszkane były przez nich. Sprzyjało to kultywowaniu własnych tradycji, religii i obyczajów. Przez długie lata utrzymywali własną narodowość i odrębność. Używali własnego języka i wyznawali własną religię. Większość należała do kościoła augsbursko – ewangelickiego – luterańskiego, a niektórzy do kościoła reformowanego - kalwińskiego[8] .

            Na własną odrębność narodową wpływały zakładane w większości wsi domy modlitwy, tak zwane kantory, w którym rolę pastora zastępował kantor wybierany spośród inteligentnej części danego społeczeństwa. Odprawiał on w niedziele i święta nabożeństwa, chrzcił dzieci, udzielał ślubów i grzebał zmarłych. Spełniał on również rolę nauczyciela, nauczając dzieci kolonistów i przygotowując do konfirmacji[9]. Tej jednak mógł dopełnić jedynie pastor, objeżdżający co jakiś czas poszczególne kolonie.

            Obowiązująca normą w środowisku kolonistów było zawieranie związków małżeńskich we własnym kręgu. W swoim kręgu prowadzili też życie towarzyskie, rodzinne i religijne. 

W stosunku do innych narodowości, Polaków i Ukraińców przeważali zdecydowanie wyższą kulturą rolną i produktywnością. Nie ograniczali się tylko do uprawy zbóż, ale również dużą wagę przywiązywali do ogrodnictwa, sadownictwa i hodowli zwierząt. Część uzyskanych płodów rolnych wykorzystywali na własne potrzeby, pozostałe sprzedawali co pozwalało im na unowocześnianie i własnych gospodarstw. Stopniowo z czasem i oni w naturalny sposób ulegali polonizacji. Widoczne to było głównie po wsiach pojedynczo lub w niewielkiej liczbie, pomiędzy innymi narodowościami. Wtedy jednak już gospodarka kolonistów nie różniła się zbytnio od sposobu gospodarowania ludności miejscowej. A jako mniejszość stopniowo poddawali się wpływom miejscowego środowiska. Koloniści, siłą rzeczy stopniowo wchodzili w różnorodne kontakty; gospodarcze, handlowe i niekiedy też rodzinne z otoczeniem. Jednak nadal używali języka ojczystego a polski znali raczej słabi i niechętnie się nim posługiwali.

            Koloniści, jako jedna z grup ludności chłopskiej podlegali feudalnemu wyzyskowi. Na tym tle dochodziło do licznych konfliktów z dworem. Jako czynszownikom, dwór próbował narzucić pańszczyznę co spotykało się z biernym oporem. W Wytycznie dochodziło nawet do bicia kijami kolonistów przez właściciela i jego służbę[10].

            Współżycie kolonistów niemieckich układało się dosyć poprawnie. Nie zdarzały się żadne konflikty, czy też przejawy wrogości do ludności miejscowej zarówno polskiej jak i ukraińskiej. Wszyscy zamieszkujący daną wieś starali się współżyć na zasadzie dobrosąsiedzkich stosunków unikając wzajemnych konfliktów i zadrażnień. W 1930 roku wojewoda lubelski tak określił postawy kolonistów „co do kolonistów niemieckich, których stosunkowo większy odsetek znajduje się w powiecie włodawskim, to ci zasadniczo ustosunkowują się lojalnie do państwa i do wszelkiej prawnej władzy”[11].

            Z czasem jednak koloniści stopniowo asymilowali się z miejscową ludnością, co prowadziło stopniowo do polonizacji kolonistów. Proces ten był uzależniony od wielu czynników. Jednym z głównych był przestrzenny charakter osadnictwa. Te kolonie, które tworzyły zwarte enklawy osadnicze, żyjące własnym odrębnym bytem bardzo długo utrzymywały własną kulturę, język, poczucie odrębnej narodowości. Natomiast szybciej polonizowali się mieszkańcy odosobnionych kolonii i pojedyncze rodziny kolonistów zamieszkałe w jednej wsi wraz ludnością miejscową. Jako jedni z pierwszych ulegli polonizacji mieszkańcy Michałowa - Michelsdorfu i Załucza.

Tragedią kolonistów był okres I wojny światowej. Koloniści, należący narodowościowo do państwa niemieckiego, prowadzącego wojnę z Rosją zostali uchwałą Rady Ministrów z dnia 22 lutego 1915 roku wydziedziczeni. W lecie 1915, w związku ze zbliżającym się frontem gubernator chełmski Wołżin, postanowił wysiedlić kolonistów i ewakuować ich w głąb Rosji. Początkowo rozkaz wysiedlenia objął mężczyzn w wieku 18 do 70 lat, następnie wywieziono również kobiety i dzieci. Nielicznym tylko udało się pozostać w miejscu zamieszkania. Pozbawieni swoich gospodarstw i dorobku, koloniści zostali wysiedleni do guberni orenburskiej i samarskiej. Po wojnie, ci którym udało się przeżyć z powrotem powrócili zajmując utracone wcześniej gospodarstwa. 

Według materiałów źródłowych dotyczących konfiskaty mienia kolonistów powiatu włodawskiego w gminie Hańsk było 11 kolonii z 335 osadami, w gminie 4 kolonii z 113 osadami i w gminie Wola Wereszczyńska 9 kolonii z 96 osadami. Pod względem posiadania ilości gruntów 9.4% kolonistów posiadało gospodarstwo o powierzchni 0 - 3 morgi, 39.7% o powierzchni 3 - 9 morgi, 29,1% o powierzchni 9 - 15 morgi, 18% o powierzchni 15 - 30 morgi i 3.8% najbogatszych o powierzchni gospodarstw 30 - 60 morgi.

            Sytuacja kolonistów nie zmieniła się po uzyskaniu przez Polskę niepodległości. Nadal całe wsie zamieszkałe były w większości przez kolonistów. Głównymi skupiskami były wsie w gminach Turno, Wola Wereszczyńska i  Hańsk gdzie istniały 5 kolonii uważane za niemieckie: Dubeczno, Kulczyn, Stary Majdan, Ujazdów i Wojciechów. Oprócz tego w innych wsiach zamieszkiwali pojedynczo rodziny niemieckie. W gminie Turno wsie niemieckie to Marianka, Skorodnica i Nowiny. W gminie Wola Wereszczyńska: Dębowiec, Jagodne, Michałów zwany jeszcze do drugiej wojny światowej Michelsdorfem, Wytyczno, Załucze i Załucze Stare[12].  

W 1934 roku w powiecie włodawskim Polaków było 51%. Spośród innych narodowości największy procent stanowili Ukraińcy 29,4%[13]. Ludność ukraińska mieszkała przeważnie na wsiach i utrzymywała się z pracy we własnych gospodarstwach. Drugą co do wielkości mniejszość narodową stanowiła ludność żydowska 16%, ci z kolei mieszkali w miastach i miasteczkach. Podstawowym zajęciem ludności żydowskiej stanowił handel, zarówno hurtowy, detaliczny jak i też obwoźny, w mniejszym stopniu drobne rzemiosło.

W 1938 roku przeprowadzono na całej Chełmszczyźnie masową akcję burzenia cerkwi. Zniszczono wówczas 127 obiektów kultu religijnego; cerkwi, kaplic, domów modlitwy. Akcje przeprowadziła lokalna administracja przy pomocy oddziałów saperskich, straży pożarnych, więźniów, bądź wynajętych robotników pod osłoną wojska i policji. Wtedy zburzono cerkiew w Wytycznie. Akcja spowodowała zaognienie stosunków polsko - ukraińskich.      Wyznawcy prawosławia potraktowali tę akcje jako wyraz wrogości i prześladowania przez państwo polskie, zarówno religii prawosławnej, jak i całej ludności ukraińskiej.

Z początkiem 1938 roku wśród kolonistów rozpoczęto akcję agitacyjną mającą na celu skłonienia rolników do sprzedaży swoich gospodarstw i wyjazdu na ziemie zachodnie i do Niemiec. Akcja ta szybko znalazła wielu zwolenników. Na jesieni 1938 roku zaobserwowano w powiecie włodawskim że „koloniści niemieccy wyzbywają się gospodarstw rolnych i przenoszą się w Poznańskie, gdzie mają wykupywać z rąk polskich większe gospodarstwa”[14] .

            W maju 1940 roku, podczas wizytacji dystryktu lubelskiego Himmler wydał dyrektywę, w myśl, której koloniści niemieccy, bądź chłopi „krwi niemieckiej” muszą być przesiedleni po żniwach 1940 do opuszczonych przez Polaków gospodarstw w tak zwanym Warthegau - Kraj Warty, w związku z tym w Chełmie i Cycowie powołano organizacje przesiedleńcze, które wydawały decyzje w trybie bezwzględnym.. Po badaniach (w tym antropologicznych) najwięcej za Niemców, uznano mieszkańców gmin: Cyców i Wola Wereszczyńskiej.

              3 września odszedł pierwszy transport kolonistów niemieckich, który 27 września dojechał do Śremu, uroczyście witany przez władze niemieckie.. Następne transporty dotarły do Gniezna, Środy, Ostrowa i Kalisza. Wyjeżdżający mogli zabrać ze sobą cały majątek ruchomy, poza końmi i bydłem z powodu braku transportu. Na miejscu koloniści niemieccy otrzymali zabrane Polakom gospodarstwa z pełnym wyposażeniem.

Pod koniec roku 1940 roku, na ich miejsce przybyli wysiedleńcy z Kraju Warty (Poznańskie) osiedlając się w pozostawionych przez kolonistów wsiach. Miejscowa ludność nazywa przesiedleńców „Poznaniakami”. Ich pobyt trwa przez cały okres II wojny światowej. Z chwilą wyzwolenia i odzyskania przez Polskę tak zwanych „ Ziem Odzyskanych” wysiedleńcy wracają z powrotem do swoich gospodarstw w „ Kraju Warty”.

              Dawni koloniści mieszkający na tych terenach już nie wracają. Pozostała po nich pamięć ludzka i stare, urokliwe cmentarze z pięknymi nagrobkami.

 

                         

Tekst i zdjęcia:

Zbigniew Giemza

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.



[1]           Kościół mennonitów powstał w Szwajcarii w czasach Refor­macji. Założycielami jego byli zwolennicy Ulricha Zwinglego, którzy nie mogli zaakceptować kompromisów, jakie on i Luter poczynili na rzecz utrwalenia systemu protestanckiego Kościoła państwowego. W 1530 roku Kościół mennonitów rozwinął się Północnych Niemczech i Holandii najpierw w mieście Emden, następnie w Amsterdamie a stąd na całe Niderlandy. W wyniku prześladowania w roku 1555 menonici opuścili Holandię szukając przyjaznego osiedlenia w całej Europie.

[2]              W. Śladkowski , Kolonizacja niemiecka w południowo – wschodniej części Królestwa Polskiego w latach 1815-1915, Lublin 1969, s. 160.

[3]              Franciszek Skarbek, Pamiętniki Seglasa, Warszawa 1898, s. 124, Śladkowski Wiesław, Kolonizacja niemiecka w południowo-zachodniej części Królestwa Polskiego w latach 1815-1915, Lublin, 1969, s. 225.

[4]              Śladkowski Wiesław, Kolonizacja niemiecka w południowo-zachodniej części Królestwa Polskiego w latach 1815-1915, Lublin, 1969, s. 41-42.

[5]              Dziennik Praw Królestwa Polskiego, T. 65, s. 163-165.

[6]              Józef Seweryn Liniewski, Pamiętniki – Fragment z lat 1861 – 1864, Wstęp i opracowanie, Józef Tomczyk, s.174.

[7]              W. Kierek, Rozwój kapitalizmu w rolnictwie regionu lubelskiego w latach 1864-1913, Lublin 1964, s. 263-264.

[8]              W. Śladkowski , Kolonizacja niemiecka w południowo – wschodniej części Królestwa Polskiego w latach 1815-1915, Lublin 1969, s. 185.

[9]              Konfirmacja - w Kościołach ewangelickich odpowiednik jednocześnie pierwszej komunii i bierzmowania - sakramentów w Kościele katolickim, nie miała jednak charakteru sakramentu.

[10]             Ibidem, s. 94.

[11]             APL UWL, Wydział Społeczno Polityczny 162, s. 150, 866, s. 5.

[12]             Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej (opracowany na podstawie wyników pierwszego powszechnego spisu ludności z dnia 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych) T. IV, Województwo lubelskie, Warszawa 1924, s. 9-17.

[13]             Archiwum Państwowe w Lublinie (dalej: APL), Urząd wojewódzki Lubelski (dalej: UWL), Wydział Społeczno Polityczny, 430, s. 17.

[14]             APL UWL, Wydz. Społ. Polit. 183, s. 149.


 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Sobota, 27 Czerwiec 2009 19:52