Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 151
SłabyŚwietny 

Dodaj swój Komentarz

 

Adam Panasiuk

 

Dzieje wsi Nowe Załucze

 

  1. Geneza i rozwój wsi

Pochodzenie nazwy Załucze może wywodzić się od położenia wsi za Jeziorem Łukim, lub też od powiedzenia „za łąką”, gdyż „łuka” w słownictwie czasów ówczesnych oznaczała „łąkę”. Nazwa Załukie pojawiała się już na kartach ksiąg wereszczyńskich z XVI wieku, dla określenia borów i lasów znajdujących się za okolicznym jeziorem.

Nowe Załucze powstało w wyniku nasilającego się napływu kolonistów niemieckich w 1876 roku, którzy osiedlali się w pobliżu wsi Załucze, zamieszkanej również w dużej ilości przez osadników niemieckich. Dla odróżnienia wieś Załucze, nazwano wtenczas Starym Załuczem, a nowe siedlisko określano nazwą Nowe Załucze, choć na samym początku osadę określano zniemczoną nazwą Zagurzfolwark. Nowe Załucze powstało poprzez „wpuszczenie” kolonistów w wieczystą dzierżawę czynszową na gruntach dworskich Jana Rostworowskiego z Zawadówki (334 morgi ziemi). Pod koniec wieku w nowej wsi zamieszkiwało już 81 mieszkańców, w tym 46 ewangelików i 35 katolików. W 1915 roku w Nowym Załuczu znajdowało się 16 gospodarstw.

Ludność ewangelicka miała swoją szkołę, w której również odprawiały się nabożeństwa. Jednak w 1886 roku zakazano odprawiania nabożeństw w szkole, dlatego też mieszkańcy w 1895 roku postawili swoją kaplicę. Wprowadzenie zakazu miało na celu wzmożenie akcji rusyfikacyjnej, wobec tego działalność kulturowa i religijna także kolonistów niemieckich napotykała na wszelkie utrudnienia. W Nowym Załuczu budowano się w formie jednorzędowej ulicówki, czyli budynki mieszkalne i zabudowania gospodarcze znajdowały się po jednej stronie, zaś po drugiej stronie ulicy znajdowały się wyłącznie grunty rolne. Załuckie osady włościańskie miały przeciętnie od 6 do 30 mórg gruntów. Gleba we wsi miała charakter piaszczysty, w części popielaty,, gdzieniegdzie znajdowały się czarnoziemy.

W 1915 roku nastąpiła masowa i przymusowa ewakuacja mieszkańców do Rosji. Wiele wysiedlonych zginęło lub zmarło z powodu głodu i chorób. Dokumenty sądowe i gminne potwierdzają śmierć w Rosji Józefa Mantaja i Ludwika Distergefta (w Orenburgu). Do Nowego Załucza nie wrócił też Zofia Pilipiuk oraz rodzeństwo Władysław Urbaś, Helena Suchorab, Franciszka Pawłowska i Bronisława Brzozowiec, a ich rodziny nigdy nie poznali ich dalszych losów.

 

  1. Wieś w okresie II Rzeczypospolitej

Po pierwszych burzliwych dla mieszkańców latach w 1921 roku przeprowadzono spis powszechny. W Nowym Załuczu doliczono się wówczas 128 mieszkańców, zamieszkałych w 23 domach. Największą grupą wyznaniową byli rzymskokatolicy – 78 (Arciszewscy, Środkowie, Murawscy, Rentflejszowie, Szpakowskcy, Główkowie, Grabowscy, Urbasiowie). Znacznie mniej było ewangelików – 50 (np. rodziny Radków, Ciemnieckich, Cylków, Hapków, Klinerów, Mantajowie, Jeskich, Distergeftów) oraz 2 osoby wyznania prawosławnego (Pilipiukowie). Narodowość polską zadeklarowało 108 osób, a niemiecką tylko 18 osób.

Proporcje wyznaniowe bardziej odpowiadają jednak rzeczywistości, niż stosunki narodowościowe, które również w innych miejscowościach były zaniżane. W sporządzonym wcześniej raporcie[1] starosta włodawski informował wojewodę, że w Nowym Załuczu mieszkało 85 rzymskokatolików, którzy stanowili 49% populacji wsi. Natomiast miejscowa policja zanotowała[2] w 1923 roku aż 144 Niemców. Dane te wskazują na trzykrotnie wyższą liczbę osadników niemieckich w stosunku do danych spisu z 1921 roku, jeżeliby przyjąć, iż wszyscy ewangelicy byli niemieckiej narodowości. Najbardziej przekonywującym wytłumaczeniem takiej dysproporcji jest jednak brak rzetelności danych, gdyż podczas spisu powszechnego starano się zminimalizować liczebność mniejszości narodowych, zaś tajny raport policyjny ukierunkowany mógł być na wyolbrzymianiu „problemu” liczebności mniejszości niemieckiej. Ponadto okres pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości charakteryzował się masowymi migracjami – powrotami wysiedleńców z Rosji i emigracją Niemców na zachód. Według ksiąg Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Cycowie z 1929 roku w Nowym Załuczu mieszkało 11 rodzin niemieckich, którzy stanowili połowę wszystkich mieszkańców wsi.

 

  1. Losy mieszkańców w okresie II wojny światowej

Stosunki między-sąsiedzkie w Nowym Załuczu uległy znacznemu pogorszeniu w chwili wybuchu II wojny światowej. W 1940 roku w Starym Załuczu zlikwidowano szkołę, do której uczęszczały miejscowe dzieci. Najbliższa funkcjonująca szkoła znajdowała się w Woli Wereszczyńskiej. Ze względu na odległość uczęszczało do niej niewielu, w roku szkolnym 1941/1940 jedynie 11 dzieci, w kolejnym tylko 7. Dość szybko w sąsiednim Starym Załuczu utworzono szkołę niemiecką, której lekcje prowadził zaś znany już dzieciom sprzed wojny katecheta Emil Luck.

Z Nowego Załucza wywodził się niemiecki wójt Edward Radke, sprawujący swój urząd za czasów okupacji niemieckiej w 1940 roku. W 1940 roku miejscowi Niemcy przenieśli się na polskie tereny bezpośrednio włączone do III Rzeszy (Poznańskie, Pomorskie, Kujawskie), choć niektórzy uczynili to już na samym początku wojny. Wyjazd Niemców odbywał się bez większych napięć. Od początku okupacji miejscowi Niemcy dość pozytywnie odnosili się do Polaków, udzielając często pomocy. Janina Osieleniec wspomina, że nie byli tacy źli, nam krzywdy nie zrobili. Gdy wyjeżdżali, to niektórzy zostawiali trochę żywności, zbiory i wyposażenie, aby Polacy, którzy osiedlili się w ich miejscu mieli co zjeść.[3] Zofia Świerszcz ze Starego Załucza dodaje, że jak wyjeżdżali, to Mantaj przeszedł do mojego ojca, by się pożegnać. Bardzo żałowali, że muszą wyjeżdżać.[4]

W miejsce Niemców przybyli Polacy potocznie zwani Poznaniakami, gdyż głównie stamtąd pochodzili (np. rodzina Prentkich, Malinowskich). Wraz z nasyceniem wsi osobami przesiedlonymi kłopotem stawały się warunki mieszkaniowe. Niekiedy w jednym domu zamieszkiwało kilka rodzin. Natychmiast pojawiły się problemy żywnościowe, zwłaszcza wobec rygorystycznej polityki okupanta w zakresie produkcji żywności i jej dystrybucji. Po zakończeniu okupacji niemieckiej tzw. Poznaniacy powrócili w swoje rodzinne strony.

Mieszkańcy udzielali schronienia dla ludności prześladowanej, czyli Żydów i Cyganów. Na granicy Starego Załucza z gruntami wsi Zawodówka, w miejscu przed starym krzyżem, gdzie grobla znad jeziora dochodzi do gruntowej drogi, odkryto w latach pięćdziesiątych zbiorową mogiłę, w której znaleziono 7 ciał. Były to zwłoki złapanych przez Niemców cyganów, którzy przetrzymywani byli początkowo w budynkach gospodarczych Żmudy na Nowym Załuczu, a następnie wyprowadzono poza wieś, by na miejscu dokonać ich egzekucji. Natomiast w dniu 25 kwietnia 1944 roku podczas pacyfikacji mieszkańców Urszulina, wybierających kartofle z kontyngentowych kopców, zabrany został Jan Środek. Wraz z kilkunastoma innymi mieszkańcami Urszulina i okolic zastrzelono go w Borku koło Chełma.

Ludność miejscowa wspomagała także partyzantów, w tym również miejscowych. Do placówki Armii Krajowej (AK) w Nowym Załuczu należeli chociażby Jan i Henryk Rentflejszowie, Weronika Grabowska ps. „Mewa”, Hieronim Małek ps. „Jeleń”, Alfons Małek ps. „Pocisk”, czy Edward Główka ps. „Kaszka”. Z racji aktywnych w okolicy oddziałów partyzanckich funkcjonariusze niemieccy często dokonywali obławy we wsi zwłaszcza, że pośród partyzantów znajdowali się konfidenci. Oprócz poszukiwań partyzantów zabierano młodzież na przymusowe roboty do III Rzeszy. Do obozu pracy w marcu 1940 roku wywieziono chociażby Wandę Małek, która do wsi wróciła już po zakończeniu wojny. W 1942 roku aresztowali partyzanta Henryka Rentflejsza, uczestnika kampanii wrześniowej. Z więzienia z Chełma już do domu nie wrócił. Edward Główka zginął natomiast w boju pod Puchaczowem w 1944 roku. Razem byliśmy w oddziale „Jaremy”. Zginął po boju, gdy złapanych Niemców oddaliśmy Rosjanom. Szliśmy do Wesołówki i tam nocą rozbiliśmy obóz. Wtedy ktoś zaczął strzelać do wartowników. Byli to Niemcy, którzy skryli się w piwnicach kościoła. Goniliśmy za nimi, ale już nie złapaliśmy[5] - opowiada o śmierci kompana Józef Kujawski.

 

  1. Mieszkańcy Nowego Załucza wobec represji władz komunistycznych

Pierwsze miesiące nowej sowieckiej władzy szybko okazały się nie wyzwoleniem, lecz nową okupacją. Już w listopadzie 1944 roku wiele osób, zwłaszcza członków prolondyńskich struktur podziemia, aresztowano i wywieziono do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR). W obozie w Borowiczach umieszczono Franciszka Malinowskiego, Józefa Przybysza, a w Riazaniu Kazimierz Urban. Wszyscy zmarli w obozie.

Takie zachowanie nowej władzy powodowało, że po rozwiązaniu w 1945 roku struktur AK szybko zawiązały się struktury WiN-u („Wolność i Niezawisłość”), w których walczyli także miejscowi. Jan Rentflejsz został członkiem sztabu Obwodu Włodawskiego WiN i sekretarzem osobistym komendanta obwodu Klemensa Panasiuk ps. „Orlis”. Z partyzantami kontakty utrzymywali Witold Zieliński, Feliks Pietrzak, Kazimierz Morawski i Hieronim Małek. Ponadto Wincenty Majewski, Henryk Morawski i Alfons Małek przystąpili do partyzantów pod dokonaniu dezercji z Ludowego Wojska Polskiego (LWP). W pierwszych miesiącach po „sowieckim wyzwoleniu” struktury prolondyńskich organizacji niepodległościowych były bardzo dobrze rozbudowane, gdyż w grudniu 1944 roku sami przedstawiciele powiatowych władz organów bezpieczeństwa w tajnych raportach przyznawali, że miejscowość Nowe Załucze była opanowana przez konspiracyjne organizacje. Wiele miejscowych osób znalazło się na liście podejrzanych o przechowywanie członków podziemia antykomunistycznego i przekazywanie im informacji, sporządzonej przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) we Włodawie. Znalazł się na niej chociażby Witold Zieliński, za udzielanie schronienia partyzantom Edwarda Taraszkiewicza ps. „Żelazny”.

Główna działalność partyzantów skupiała się na samoobronie, nie podejmowano zaś zbiorowych akcji przeciwko okupantowi sowieckiemu. Zdarzały się natomiast egzekucje na miejscowych i okolicznych mieszkańcach, najczęściej będących współpracownikami aparatu bezpieczeństwa, ale również miały miejsce egzekucje na osobach bez przeprowadzenia jakiegokolwiek śledztwa i przedstawienia zarzutów. Pierwszy wyrok na przedstawicielu władz państwowych został wykonany w kilka miesięcy po wkroczeniu wojsk sowieckiej. Już w dniu 21 października 1944 roku w Nowym Załuczu partyzanci zabili funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej z Wytyczna Edwarda Lutomskiego, pochodzącego z sąsiedniego Babska. Wraz z nim uprowadzono Bolesława Wójcika, który po latach wspominał: Wpadło do mnie i Edka Lutomskiego jedenastu z AK i nas zabrali i zarazem wszystką bieliznę i ubrania oraz konia i wóz… Przywieźli do Nowego Załucza na sąd. Po przeczytaniu nam wyroku, że jesteśmy skazani na śmierć, że należeliśmy do AL. Kazali nam zleźć i iść w kierunku lasu, lecz ja pomyślałem sobie i tak śmierć i tak śmierć i począłem uciekać spod kul od dwóch automatów.[6]

Zimą 1946 roku partyzancki odział Józefa Struga ps. „Ordon” i towarzyszący jemu oddział Leona Taraszkiewicza ps. „Jastrząb” zatrzymał się na 2 dni u rodziny Rentflejszów i Grabowskich. Najedli, przespali się i poszli dalej[7] – wspomina Janina Osieleniec. Pamiętam tą noc, mróz był duży. Nas babcia za piecem schowała. Naschodziło się masę chłopstwa. Pilnowali, żeby nikt ze wsi nie wyszedł, nawet na drogę nie można było wyjść. Pamiętam, jak babcia płakała, bo jedynego gąsiora zabili. Mogli geś, ale gąsiora? Jak tylko ze wsi wyjechali to wojsko się zjechało. Było jego pełno. Aresztowali wtedy mojego tatę, za to, że się u nas partyzanci zatrzymali[8] – opowiada Maria Mantaj.

Działalności partyzantów towarzyszyły częste grabieże, dokonywane również przez członków organizacji WiN, ale przede wszystkim przez pospolite bandy, podszywających się pod niepodległościowych partyzantów. Janina Osieleniec wspomina: Nie wiadomo, kto był dobry, a kto zły, kto partyzant, a kto nie. Cały czas nas (tj. Rentflejszów) rabowano. Wszystko nam pozabierali, nawet wełny gryblowane w workach. Wyjmowali wszystko z szafy. Jak u sąsiadów Grabowskich rabowali, to właściciele znaleźli część rzeczy w grobowcu na cmentarzu, a naszych rzeczy nie znaleźliśmy.[9] Miejscowy dokonał kradzieży świni i maszyny do szycia u Gierlińskich na kolonii Wola Wereszczyńska. Czyn ten został ustalony w wyniku śledztwa, dokonanego przez partyzantów „Jastrzębia”, którzy po usłyszeniu od Majewskiego przyznania się do winy, zdzielili porządne lanie.[10]

 

  1. Nowe Załucze w Polsce Ludowej

Nowe Załucze stało się po wojnie wioską niemal całkowicie polską. Pozostała we wsi jedynie trzyosobowa ukraińska rodzina. Wieś opuścili Poznaniacy, wracając w swoje rodzinne strony, a ich miejsce zajęli mieszkańcy Olszowa, okoliczni mieszkańcy, którzy mieli zniszczone swoje gospodarstwa oraz nielicznie repatrianci zza Buga. Kwestie własnościowe nie były podczas wojny uregulowane, dlatego też w późniejszych latach podejmowano na drodze sądowej działania na rzecz ich nabycia. Wskutek przesiedleń znacząco zmalała liczba gospodarstw. Jeszcze w 1943 roku zamieszkiwało 119 osób, natomiast w marcu 1945 roku 10 osób mniej (27 rodzin polskich). Do kwietnia 1944 roku poziom zaludnienia wzrósł do 122 osób. Była to jedyna wieś w gminie z taką dynamiką wzrostu w okresie masowych przesiedleń i lokalnych migracji.

Na mapie topograficznej z 1965 roku w Nowym Załuczu zaznaczono tylko 24 gospodarstwa, które zamieszkiwane były przez 103 osoby. W latach siedemdziesiątych liczba ta jeszcze bardziej spadła, gdyż zanotowano o jedno gospodarstwo mniej. W połowie lat osiemdziesiątych w Nowym Załuczu zamieszkiwało tylko 110 mieszkańców. Wpływ na szybki spadek ludności miało przede wszystkim oddalenie od szlaków komunikacyjnych. Jeszcze pod koniec lat sześćdziesiątych, gdy projektowano drogę do Starego Załucza, mieszkańcy próbowali przekonać decydentów o wytyczeniu drogi od Babska przez Nowe Załucze. W gminie pracował Alfons Małek i on chciał, by droga do Starego Załucza była przeprowadzona z Babska przez jego wieś. Gdy przyjechała delegacja z Warszawy, to on nic mieszkańcom Dębowca nie powiedział, dopiero Józef Pawlak (tj. Przewodniczący Gminnej Rady Narodowej w Urszulinie) przysłał jakiegoś chłopca i na spotkanie z delegacją tylko ja zdążyłam przybyć. Taką wtedy kłótnię zrobiłam…[11]wspomina Eugenia Jung z Dębowca. W 1973 roku powstały plany inwestycyjne Powiatu Włodawskiego, według których w drugiej połowie lat siedemdziesiątych wybudować miano drogę z Zawadówki przez Nowe i Stare Załucze do Rozpłucia. Planu nigdy nie zrealizowano.

Pierwszym przedstawicielem wsi w Gminnej Radzie Narodowej (GRN) w Woli Wereszczyńskiej został Bolesław Małek. Od kwietnia 1950 roku wieś w GRN bardzo aktywnie reprezentował Franciszek Lisiecki. Jego działalność w radzie przypadła na okres największej stalinizacji życia codziennego, przejawiającego się w nałożeniu podatków na rolników indywidualnych, czy do zmuszania ich do tworzenia spółdzielni produkcyjnych i sprzedaży zboża na przymusowych skupach. Podczas skupu zboża w 1951 roku w Nowym Załuczu zrealizowano plan jedynie w 58%, co stanowiło jeden z najniższych wskaźników w gminie. Winnych tego stanu uznano radnego Lisieckiego i sołtysa Piotra Gierlińskiego, których na posiedzeniu GRN uznano za „wrogi element”, który jawnie toczył do chwili obecnej krecią i wrogą robotę w wykonaniu naszych planów Państwowych.[12] W efekcie oskarżeń i wezwania do zastosowania ostrych sankcji wobec elementu wrogiego i neutralnego, zaśmiecającego aparat Władzy Ludowej[13] obydwu odwołano ze stanowiska. Gierlińskiego przywrócono na stanowisko sołtysa, które pełnił przez kilka lat. W latach 1952-1953 gmina zastosowała indywidualne kary grzywny dla osób z największymi brakami w dostawach zbóż. Ukarano wówczas Józefa Pawłowskiego i Halinę Grabowską.

Oprócz obowiązkowych dostaw każdy gospodarz był zobowiązany do prac w państwowych gospodarstwach rolnych (PGR). Usprawiedliwiając jeszcze przed odwołaniem niechęć mieszkańców swojej gromady do tego rodzaju pracy Franciszek Lisiecki mówił: Są ludzie w gromadzie, co nic nie robią, tylko się wałęsają, a do PGR nie chodzą. (…) Sami jesteśmy przeznaczeni do pracy w PGR Zienki, to jest b. daleko, nasza gromada Załucze Nowe wolelibyśmy chodzić do PGR Andrzejów, bo tutaj mamy bliżej.[14]

Po likwidacji gmin utworzono gromady, a Nowe Załucze przyporządkowano Gromadzkiej RN w Woli Wereszczyńskiej. Od 1958 roku wieś reprezentował w niej Mateusz Małek, a w 1961 roku na niepełną kadencję wybrano Hieronima Ośkę. W 1978 roku do ponownie powołanej do życia GRN w Urszulinie wybrano Józefa Huzarka. W wyborach 6 lat później wybrano już Zbigniewa Szymańskiego. Delegatem na I Konferencję Przedzjazdową Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z 1975 roku został sekretarz miejscowej Podstawowej Organizacji Partyjnej Tadeusz Kaczmarzewski, a Michała Ośko wybrano w 1981 roku na członka Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej w Chełmie.

Już w 1957 roku utworzono we wsi jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP), którą wyposażono w motopompę. Na naczelnika wybrano Kazimierza Gierlińskiego, jego zastępcą został Michał Ośko, prezesem Mikołaj Gierliński, a mechanikiem Józef Huzarek. Jednostkę utworzyło 17 ochotników, w kolejnych latach przystępowali następni. W późniejszym czasie mieszkańcy wybudowali w ramach czynu społecznego remizę strażacką ze świetlicą wiejską, służącą do wszelkich spotkań i uroczystości wiejskich.

Aktywność mieszkańców była duża, o czym świadczy założone we wsi kółko rolnicze. Z czasem połączyło się z Kółkiem Rolnym w Zawadówce, a kierownikiem został Tadeusz Kaczmarzewski. Rolnicy z Nowego Załucza specjalizowali się w hodowli zwierząt gospodarskich, w latach osiemdziesiątych Tadeusz Kaczmarzewski hodował około 200 owiec. W 1989 roku został „Mistrzem produkcji zwierzęcej” Województwa Chełmskiego w produkcji baraniny i wełny. W uznaniu za zasługi dla rolnictwa został odznaczony Złoty Krzyżem Zasługi. Rolnictwo było główny źródłem utrzymania, choć niektórzy poszukiwali alternatywnych źródeł dochodu. Przykładem była wytwórnia pustaków u Czesława Martynowskiego.

 

  1. Wieś i mieszkańcy współcześnie

Na początku milenium w Nowym Załuczu zamieszkiwało 100 osób, tyle samo wykazują dane z 2007 roku. Przez kolejne lata do końca 2009 roku liczba zameldowanych zmniejszyła się do 98 osób. Zamieszkują one w 23 gospodarstwach rolnych. Wieś zwodociągowano w 2004 roku. W wyborach samorządowych z 1990 roku mieszkańcy wybrali na radnego gminy Henryka Ośkę, 4 lata później Eugeniusza Lisieckiego, w 2002 roku Mariusza Szymańskiego, a w 2010 roku ponownie Eugeniusza Lisieckiego. Funkcję sołtysa pełni obecnie Zbigniew Szymański.

Przez cały czas we wsi działa jednostka OSP. Brak nowoczesnego i dużego sprzętu bojowego powodował jednak, iż jednostka ta od kilku lat interweniowała sporadycznie, a aktywność ograniczała się do udziału w zawodach sportowych. Jedynie w 2009 roku strażacy z OSP Nowe Załucze interweniowali aż 16 razy, w tym w 13 pożarach. W 2008 roku zakupiono jednak samochód lekki typu GLBA, co znacznie wpłynęło na aktywność jednostki.

Wieś otaczają przede wszystkim lasy. Z jednej strony stwarza to korzyści mieszkańcom, którzy mogą korzystać z dobrodziejstw typu owoce leśne, drzewo na opał, z drugiej zaś stwarza zagrożenie. Powszechne są szkody wyrządzane przez zwierzynę dziką w uprawach rolnych. W październiku 1998 roku pojawiło się natomiast zagrożenie wścieklizny. Wówczas Wojewoda Chełmski Leszek Burakowski wydał rozporządzenie uznające wieś i tereny położone w odległości do 5 km za obszar zagrożony wścieklizną. Zakazano urządzania wszelkich polowań i odłowów, otwierania zwłok i zdejmowania skór ze zwierząt padłych, pozostawiania zwierząt gospodarskich na noc na pastwiskach, wybiegach i okólnikach oraz swobodnego puszczania psów i kotów, jak również wywożenia psów i kotów bez zgody lekarza weterynarii. Nakazano odstrzał sanitarny zwierząt dzikich, a wstęp do lasu ograniczono do niezbędnego minimum. Po upływie 2 tygodni rozporządzenie uchylono.

 

 

Źródła i literatura:

  • „Tygodnik Chełmski”, Chełm, nr 26 z 1981 roku, 33 i 48 z 1989 roku, nr 23 z 1990 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Akta Gminy Wola Wereszczyńska z siedzibą w Urszulinie (nr zespołu 74/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Archiwum Szkoły Podstawowej w Woli Wereszczyńskiej;
  • Caban Ireneusz, Machocki Edward, Za władzę ludu, Lublin 1975;
  • Dokumentacja w zbiorach Edmunda Brożka z Włodawy;
  • Dokumenty w zbiorach własnych;
  • Dokumenty w zbiorach Zarządu Miejsko-Gminnego Polskiego Stronnictwa ludowego we Włodawie;
  • Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Chełmie, nr 1 z 1978 roku, nr 1 z 1984 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie, nr 4 z 1958 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dziennik Urzędowy Województwa Chełmskiego, nr 8 z 1990 roku, nr 5 z 1994 roku, nr 18 z 1998 roku, http://cyfrowa.chdp.chelm.pl;
  • Dzienniki szkolne Szkoły Powszechnej w Dębowcu z lat 1938-1939, zebrane w Zespole Szkół w Urszulinie;
  • Giemza Zbigniew; Historia miejscowości Gminy Urszulin, [w:] „Liderzy Polesia”, Cyców, nr 3 z 2007 roku;
  • Hucał Michał, Kantoraty i osady ewangelickie w Parafii Cyców na 1 II 1929;
  • Jabłonowski Aleksander, Epoka przełomu z wieku XVI-go na XVII-sty, Dział II-gi „Ziemie Ruskie Rzeczypospolitej”, Warszawa-Wiedeń 1899-1904, www.wbc.poznan.pl;
  • Kersten Krystyna, Szarota Tomasz (red.), Polska 1944/45-1989. Studia i materiały, t. 4, Warszawa 2004, http://www.books.google.com;
  • Kłapeć Janusz, Warunki życia wysiedlonych w dystrykcie lubelskim w latach 1939-1944, [w:] Annales UMCS, t. LX, Lublin 2005;
  • Komenda Powiatowa Policji Państwowej we Włodawie (nr zespołu 467/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Kopiński Jarosław, Zabójstwo Komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta „Sępa”, www.podziemiezbrojne.blox.pl;
  • Kronika szkolna i dokumentacja zgromadzona w Szkole Podstawowej w Woli Wereszczyńskiej:
  • Mapa topograficzna Polski, Warszawa, układ 1965 i 1992 r., www.geoportal.gov.pl;
  • Pierwszy Powszechny Spis Ludności z dnia 30 września 1921 roku. Główny Urząd Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1923, t. IV – Województwo Lubelskie;
  • Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich w 15 tomach, pod red: Filipa Sulimierskiego, Bronisława Chlebowskiego, Władysława Walewskiego, t. XIV, Warszawa 1880-1902; www.dir.icm.edu.pl;
  • Spis strażaków jednostek OSP Powiatu Włodawskiego, dokonany przez Komendę Powiatową Straży Pożarnej we Włodawie około 1970 roku;
  • Starostwo Powiatowe we Włodawie (nr zespołu 6/0), Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie;
  • Śladkowski Wiesław, Kolonizacja niemiecka w południowo-zachodniej części Królestwa Polskiego w latach 1815-1915, Lublin 1969;
  • Ubersichtsblatt der Karte des westlichen Russlands z lat 1911-1915;
  • Urząd Wojewódzki Lubelski (nr zespołu 403/0), Archiwum Państwowe w Lublinie;
  • Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Lublinie – materiały administracyjne. PUBP Włodawa 1944-1964. Instytut Pamięci Narodowej o/Lublin;
  • Wspomnienia mieszkańców: Janina Osieleniec (z domu Rentflejsz) z Zawadówki, Roman Marciniuk z Urszulina, Eugenia Jung z Dębowca, Zofia Świerszcz (z domu Solecka) ze Starego Załucza, Zofia Jung (z domu Kaczmarzewska) z Andrzejowa, Józef Kujawski z Babska, Henryk Ryszkowski z Zawadówki,
  • www.straty.pl;
  • Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” Okręg Lubelski (nr zespołu 1099/0/12/444), Archiwum Państwowe w Lublinie.


[2] Wykaz kolonistów – Niemców zamieszkałych na terenie powiatu włodawskiego (sygn. 10), Komenda Powiatowa Policji we Włodawie (nr zespołu 467/0). Archiwum Państwowe w Lublinie.

[3] Relacja z 5 lipca 2009 roku. W zbiorach własnych.

[4] Relacja z 9 października 2009 roku. W zbiorach własnych.

[5] Relacja z 11 listopada 2008 roku. W zbiorach własnych.

[6] Krystyna Kersten, Tomasz Szarota (red.), Polska 1944/45-1989. Studia i materiały, t. 4, s. 331.

[7] Relacja z 5 lipca 2009 roku. W zbiorach własnych.

[8] Relacja z 21 kwietnia 2008 roku. W zbiorach własnych.

[9] Relacja z 5 lipca 2009 roku. W zbiorach własnych.

[10] Wspomnienia Taraszkiewicza Edwarda ps. „Grot”, „Żelazny” sekretarza przy zastępcy Komendanta Obwodu oraz członka bojówki obwodowej bychawskiego Tadeusza ps. „Sęp” i oddziału Taraszkiewicza Leona pt. „Pamiętniki ogólnych prac”, Archiwum Państwowe w Lublinie (sygn. 1099/0/12/444).

[11] Relacja z 12 maja 2008 roku. W zbiorach własnych.

[12] Protokoły z posiedzeń sesji GRN i posiedzeń Prezydium GRN, (sygn. 15-23), Akta gminy Wola Wereszczyńska w Urszulinie (nr zespołu 74/0). Archiwum Państwowe w Lublinie Oddział w Chełmie.

[13] Tamże.

[14] Tamże.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Środa, 26 Grudzień 2012 16:50