Adrian Uljasz
Krystyna Krahelska – obudźmy jej zamilkły śpiew
Prelekcja wygłoszona w środę 2 lipca 2008 roku w Gminnej Bibliotece Publicznej im. Krystyny Krahelskiej z okazji V Wojewódzkiego Pleneru Malarskiego im. Tadeusza Kościuszki w Sosnowicy
Niecałe dwa miesiące temu, pod koniec maja 2008 r., biblioteka publiczna w Sosnowicy obchodziła 55 – lecie powstania. Uzyskała z tej okazji patronkę, Krystynę Krahelską, postać ważną w historii politycznej Polski oraz dziejach ojczystej kultury, a jednocześnie silnie związaną z Polesiem, w tym z miejscowością Pieszowola, odległą o kilka kilometrów od Sosnowicy. Pomysł tytułu mojego wystąpienia: Krystyna Krahelska – obudźmy jej zamilkły śpiew, pani dyrektor Czarnomska zaczerpnęła z książki Marii Marzeny Grochowskiej i Bohdana Grzymały – Siedleckiego Krystyna Krahelska. „Obudźmy jej zamilkły śpiew”, wydanej w 1996 r. w Warszawie przez Oficynę Wydawniczą Rytm. Cel publikacji stanowiło utrwalenie pamięci o Krahelskiej. Taki jest też cel mojego referatu – rozpowszechnienie wśród mieszkańców oraz sympatyków Sosnowicy i okolic wiedzy o „warszawskiej syrenie” i poetce powstania warszawskiego („Danucie”) będącej jednocześnie osobą znaczącą w lokalnej historii Sosnowicy i regionalnej Polesia, a także promocja książki przekazanej przez panią Grochowską sosnowickiej bibliotece w darze.

Krahelska urodziła się 24 marca 1914 r. w rodzinie ziemiańsko - inteligenckiej, w Mazurkach powiatu Baranowicze, jako córka właściciela majątku Mazurki Jana i Janiny z domu Bury. M.M. Grochowska i B. Grzymała - Siedlecki stwierdzili na temat rodzinnej ziemi Krystyny, że „Dzisiejsza młodzież, a nawet i nieco starsze pokolenie powojenne, mało albo i nic nie wie o Polesiu, które po drugiej wojnie światowej pozostało za wschodnią granicą Polski”. Krahelska w jednym z wierszy zwróciła uwagę na wielokulturowy i wielowyznaniowy charakter poleskich stron, pisząc: „Jestem imieniem po niebie pisanym/ Gotykiem – nie wiem – czy cerkiewną/Kirylicą./Szukam własnej duszy”. Społeczność gminy Sosnowica i sąsiednich terenów, czyli części Polesia Zachodniego (Lubelskiego), pozostałego po II wojnie światowej w granicach Polski, dotąd zachowała w pewnym stopniu wielowyznaniową strukturę, o czym słuchacze będą się mogli przekonać uczestnicząc 12 lipca w dorocznym nabożeństwie prawosławnym w miejscowej cerkwi. Należy tez pamiętać o historii unitów w tych stronach, omówionej, w następującej pozycji, dostępnej w sosnowickiej bibliotece: M. Kołacz, D. Tarasiuk, Dzieje gminy Sosnowica. Analiza potencjału historycznego, Sosnowica 2007. Na utożsamienie się poetki z Polesiem szczególnie musiał wpłynąć fakt mocnych związków ojca, Jana Krahelskiego (1884 – 1960), z regionem. Krahelski pracował od 1925 roku w Poleskim Urzędzie Wojewódzkim, w 1926 r. był kierownikiem starostwa w Łunińcu, zaś w latach 1926 – 1932 pełnił funkcję wojewody poleskiego. Należał do nielicznych wysokich urzędników państwowych, opowiadających się za porozumieniem z mniejszościami narodowymi zamieszkującymi wschodnie kresy RP, czyli Ukraińcami i Białorusinami, obok wojewody wołyńskiego Henryka Józewskiego i nowogródzkiego, Zygmunta Beczkowicza. Warto poznać w ogólnym zarysie pełną biografię Jana Krahelskiego. Ojciec, Aleksander, uczestniczył w powstaniu styczniowym. Jan Krahelski był z zawodu inżynierem melioracji, z dyplomem Wyższej Szkoły Technicznej w Pradze. W 1912 r. zawarł związek małżeński z Janiną Bury. W latach I wojny światowej służył z konieczności w armii rosyjskiej, a w niepodległej Polsce w Wojsku Polskim, dochodząc do stopnia podpułkownika. Był przedstawicielem wojskowym w delegacji Mieszanej Komisji Granicznej na Wschodzie. Po odejściu w 1932 r. z urzędu wojewody pracował w charakterze inspektora melioracji w Ministerstwie Rolnictwa. Po przejściu w 1935 r. na emeryturę osiadł w Mazurkach. W okresie II wojny światowej mieszkał w Warszawie, Pieszowoli, Włodawie i Krakowie. Zmarł w 1960 r. w Gdańsku.
W 1915 r. roczna Krystyna opuściła wraz z matką i rodzeństwem rodzinny dom, w ramach masowej ucieczki przed frontem. W 1919 r. rodzina ponownie połączyła się z ojcem, który służył na wojnie jako żołnierz. Krystyna wspominała dzieciństwo, mówiąc w jednym z młodzieńczych wierszy: „Dzieciństwo, dalekie dzieciństwo/ Pachnące lasem bez granic,/ Że też ci się tak zeszło prędko/ I tak – na nic./ Pozostał po tobie zapach/ I zimna, bosa rosa,/ I ciche, jesienne noce,/ I zima w płonących szczapach./ Ani jednej przeczytanej książki,/ Końskie grzywy i bujna swoboda,/ O dzieciństwo, dalekie dzieciństwo,/ Przepłynięte niby wąska woda”. Dużą rolę w życiu dziewczyny i młodej kobiety odgrywała siostrzana miłość do brata Bohdana (Dana). Autorzy biografii Krahelskiej stwierdzają, że w Krystynie, wychowującej się na polskich kresach, wcześnie ukształtowała się wrażliwość na przyrodę. Zamiłowanie do poleskiej przyrody cechuje również mieszkańców gminy Sosnowica i plastyków przyjeżdżających na plenery. Od 1926 r. rodzina Krahelskich corocznie odwiedzała zaprzyjaźnioną rodzinę Krassowskich – Grzmisława, Janinę i ich dzieci, Jankę, Witka oraz pasierba Stacha Chmielowskiego, w majątku Piesza Wola, leżącym niedaleko od Sosnowicy. Rodzina Krassowskich dotąd jest związana z Pieszowolą. Potomek przyjaciół Krahelskiej, p. Witold Krassowski uczestniczył w maju w obchodach jubileuszu biblioteki. Atrakcyjną część programu stanowiła wizyta w jedynym ocalałym budynku dawnego majątku, w którym państwo Krassowscy podjęli przyjezdnych z ziemiańską gościnnością. Witold Krassowski oprowadzał nas po okolicy, przywracając opowiadaniami dawne czasy. Wspomnieniami dzielili się z uczestnikami wycieczki także przypadkowo spotykani starsi przechodnie.
W 1932 r. Krystyna Krahelska ukończyła Gimnazjum im. R. Traugutta w Brześciu nad Bugiem. Od wczesnej młodości uczestniczyła w działalności patriotycznej, należąc do Związku Harcerstwa Polskiego, prowadząc gromady zuchowe na terenie szkoły i pracując wśród starszych harcerzy. Do harcerskich wspomnień odnosi się Modlitwa harcerska, słowami której poetka modliła się: „O Panie Boże, Ojcze nasz,/ W opiece swej nas miej./ Harcerskich serc Ty drgnienia znasz,/ Dopomóc nam zawsze chciej./ Wszak Ciebie i Ojczyznę/ Miłując, chcemy żyć./ Harcerskim prawom życia dnia/ Wiernymi zawsze być”.
W 1932 r. podjęła studia geograficzne na Uniwersytecie Warszawskim. Po roku przeniosła się na nowo utworzony kierunek – etnografię polską, prowadzony przez prof. Cezarię Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz – Jędrzejowiczową, z którą Janina i Krystyna Krahelskie współpracowały przy gromadzeniu zbiorów etnograficznych. Piękny czas w życiu Krystyny stanowiły letnie wakacje spędzane w rodzinnych Mazurkach. Pisała wtedy wiersze, w jakich wyrażała zachwyt dla poleskiej przyrody. W 1936 r. odbyła praktykę etnograficzną na Huculszczyźnie, gdzie wielkie wrażenie wywarły na niej architektura unickich cerkwi i grekokatolicka huculska religijność. Dała temu wyraz w utworze Ballada o Świętym Jerzym, znacznie bardziej dojrzałym od wcześniej cytowanych młodzieńczych prób poetyckich: „We wnętrzu starej cerkwi gdzieś nad Czeremoszem/ Zatęsknił za górami święty Jerzy złoty:/ To wiatr wiosenny przyniósł wonny świerków poszum/ I białą grzywę konia przegarnia z pieszczotą./ (…)/ Znów przez otwarte wrota wicher roztańczony/ Zapędził się w złocone i żywiczne wnętrza,/ A we wnętrzu mrok dymy w wonne słupy spiętrzył/ I miesza rozśpiewane Hospody z ładonem;/ I cerkiew chłonie wiosnę z rozbieganych ścieżyn,/ W ołtarzu spina konia święty Jerzy”. Studentce pomagała w badaniach etnograficznych muzykalność. Oprócz tego cechował ją piękny głos, który prezentowała w latach 1936 - 1937 jako wykonawczyni pieśni regionalnych na antenie Polskiego Radia w Wilnie i Warszawie. W 1937 r. współpracowała z badaczem folkloru muzycznego, kierownikiem Działu Muzycznego Biblioteki Narodowej w Warszawie Julianem Pulikowskim, zbierając pieśni i melodie instrumentalne z terenu Nowogródzkiego. Zbiory gromadzone przez J. Pulikowskiego przy pomocy 23 współpracowników wzbogaciły zasoby Biblioteki Narodowej i Centralnego Archiwum Fonograficznego. W czerwcu 1939 r. K. Krahelska otrzymała tytuł magistra na podstawie rozprawy Rok obrzędowy we wsi Mazurki Praca jest przechowywana w archiwum Uniwersytetu Warszawskiego. Młoda absolwentka przez krótki czas pracowała w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Plastycy oraz inni słuchacze zainteresowani historią ojczystą i dziejami polskiej sztuki na pewno znają pomnik warszawskiej Syreny, wyrzeźbiony w latach 1936 – 1937 przez Ludwikę Nitschową. Rzeźbiarce pozowała Krystyna Krahelska. Pisarka Maria Dąbrowska, do poznania lub przypomnienia sobie twórczości której zachęcam czytelników i sympatyków biblioteki w Sosnowicy, zanotowała w dzienniku pod datą 21 III 1937 r., że odwiedziła pracownię Nitschowej. Dalej w takich słowach oceniła ukończone dzieło oraz modelkę: „Na tle innych pomników Warszawy, owszem, korzystnie się wydaje. Dobra jest twarz, a zwłaszcza uśmiech tragiczno – egipski. Pozowała do tego pomnika Krysia Krahelska, córka wojewody. Piękna jak syrena i śpiewa jak syrena”. Postępy w procesie pracy Nitschowej przychodził obserwować prezydent Warszawy Stefan Starzyński. M.M. Grochowska i B. Grzymała – Siedlecki ustalili, że uroczystość odsłonięcia pomnika, ustawionego na Wybrzeżu Kościuszkowskim, odbyła się najprawdopodobniej w sierpniu 1939 r., być może |w Dzień Święta Żołnierza 15 sierpnia, czyli na dwa tygodnie przed wybuchem wojny.
W ten sposób Krahelska stała się symbolem niepodległej Polski i Warszawy walczącej z okupantem. Jej wojenna biografia i twórczość poetycko – kompozytorska stanowi dowód na to, że młoda kobieta, która pozowała rzeźbiarce, zasłużyła na utrwalenie w zbiorowej pamięci historycznej. 18 września 1939 r., czyli w dzień po dołączeniu Armii Czerwonej do niemieckiego ataku militarnego na Polskę uciekła z rodziną z Mazurek. W czasie ucieczki pracowała ochotniczo w szpitalu w Grodnie. Zasad udzielania pierwszej pomocy zaczęła się uczyć już wcześniej, w harcerstwie. Od grudnia 1939 r. walczyła w konspiracyjnym Związku Walki Zbrojnej, a później w Armii Krajowej. Pracowała jako sanitariuszka oraz łączniczka przewożąca broń, amunicję i rozkazy.
Wiosną 1940 Jan i Janina Krahelscy znaleźli się wraz z córką Krystyną w charakterze gości w majątku Krassowskich w Pieszowoli. Gospodarz, Grzmisław Krassowski, był w stałym kontakcie z oddziałami Wojska Polskiego, przechodzącego przez okolice Sosnowicy w czasie kampanii wrześniowej. Jeden z oddziałów, nie widząc dalszej możliwości walki zbrojnej, poprosił go o ukrycie broni. Została zakopana w kilku drewnianych skrzynkach między stawami i w lesie przez harcerzy z zastępu syna Krassowskich Witolda, którzy trafili do Pieszowoli po apelu pułkownika Umiastowskiego, nakazującym opuszczenie Warszawy przez wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni. Tak piszą autorzy biografii Krystyny Krahelskiej. Janina Krassowska wspomina natomiast w cytowanej przez nich relacji, że do zakopania broni doszło na początku października 1939 r. i pochodziła z pobojowiska po bitwie pod Wytycznem, stoczonej 1 października. W 1941 r. Krystyna Krahelska inspirując się prawdopodobnie informacją o tym fakcie napisała wiersz Kołysanka, znany też pod tytułami Kołysanka o zakopanej broni i Smutna rzeka i skomponowała do słów melodię. W wierszu pisała: „Smutna rzeka, księżyc po niej pływa,/ Nad nią ciemne dłonie chyli klon,/ Śpij, dziecino, nic się nie odzywa,/ Śpi w mogiłach zakopana broń./ Smutna rzeka, usnął las cienisty,/ Srebrne gwiazdy spadły w srebrną toń./ Gdzieś po polach, gdzieś po lasach mglistych/ Czujnie drzemie zakopana broń./ Smutna rzeka, księżyc po niej spłynął,/ Ciemna noc na liściach kładzie dłoń./ Śpij, dziecino, śpij żołnierski synu, / Już niedługo obudzimy broń”. W tym samym czasie w Pieszej Woli przebywał Tadeusz Drewnowski, który wspominał później rozmowy z Krystyną, w jakich córka dawnego wojewody poleskiego oceniała krytycznie rzeczywistość panującą w Związku Radzieckim.
W połowie 1940 r. wyjechała z Pieszowoli do Puław i podjęła pracę w Instytucie Naukowym Gospodarstwa Wiejskiego. Została zatrudniona w charakterze niewykwalifikowanej robotnicy rolnej. Z Puław jeździła do rodziców przebywających nadal w Pieszej Woli. Zabierała ze sobą teksty napisanych przez siebie żołnierskich piosenek, by uczyć ich Jankę i Witka Krassowskich. Przyjaciele chętnie śpiewali podnoszące na duchu patriotyczne utwory.
W latach okupacji uczestniczyła w konspiracyjnym życiu artystycznym. Śpiewała na koncercie u Ludwiki Nitschowej, odwiedzanej podczas wyjazdów z Puław do Warszawy. Pod koniec 1941 r. w Puławach powierzono jej funkcję laborantki bakteriologii w Pracowni Mikrobiologii. Część prac laboratoryjnych wykonywano na potrzeby polskiego ruchu oporu, bowiem dr Jadwiga Marszewska – Ziemięcka, prowadząca pracownię, działała w AK. Innym rodzajem konspiracji było przyjmowanie przez dr Marszewską – Ziemięcką do pracy ludzi zagrożonych. Znalazła się między nimi Żydówka Laura Kaufman, ukrywającą się w instytucie. Na strychu przechowywano w skrytce materiały AK. W Puławach Krahelska uczestniczyła w konspiracyjnych kursach sanitarnych. Wspólnie z innymi młodymi pracownicami Instytutu brała udział w akcji opieki nad jeńcami przetrzymywanymi w stalagach i oflagach. Dziewczęta przygotowywały paczki z żywnością, dołączając listy, żeby jeńcy mieli możliwość utrzymania kontaktu z ludźmi z kraju, koniecznego w celu uzyskania dobrego samopoczucia duchowego. Nawiązały tą drogą przyjaźnie z podopiecznymi, których nazywały „synkami”. „Synkiem” Krahelskiej był Tadeusz Woytowicz. Po udanej ucieczce ze stalagu nawiązał z Krahelską w 1941 r. kontakt osobisty. Spotkali się w warszawskiej kawiarni, a Krystyna przyszła w towarzystwie dwóch kuzynek, Bożeny Czarnockiej i Marychny Gordziałkowskiej. Okazało się, że Tadeusz zakochał się nie w Krystynie, lecz w Marychnie, co zakończyło się szybkim ślubem. M.M. Grochowska i B. Grzymała – Siedlecki cytują list Krystyny Krahelskiej z 1942 r. do Czarnockich, w którym z humorem określiła małżeństwo Marychny i Tadeusza jako związek „z Tadzikiem”, podkreślając przy tym osobistą sympatię dla obojga.
Od maja 1943 do kwietnia 1944 r. pracowała jako sanitariuszka w szpitalu we Włodawie, wykorzystując fachowe umiejętności zdobyte w harcerstwie oraz w szpitalu w Grodnie i na kursach w Puławach. W 1943 napisała tekst i marszową melodię najpopularniejszej piosenki swojego autorstwa Hej, chłopcy, bagnet na broń. Utwór przedstawiła po raz pierwszy w lutym tego roku w Warszawie, na konspiracyjnym koncercie w mieszkaniu państwa Bergerów na Żoliborzu. Z 1942 r. pochodzą słowa i muzyka mniej znanej piosenki zatytułowanej Kujawiak. Uczestnicząc z oddaniem w walce niepodległościowej tęskniła za młodością bez wojny, z czego zwierzyła się w utworze Wiersz o nas i chłopcach: „Jakże trudno uśmiechać się znowu do zieleni, do wiosny, do słońca,/ Nam, dziewczynom o gorzkich ustach, nam, dziewczynom o ramionach tęskniących,/Wiemy przecież, że wrócą kiedyś nasi właśni, najdrożsi chłopcy,/ Wrócą kiedyś… Nie wiemy kiedy. Skądś – z tej swojej wędrówki obcej./ My musimy być mocne i jasne. Nam nie wolno płakać i nie wierzyć./ Boby ciężej im było – daleko – naszym chłopcom…/ Naszym żołnierzom”. „Moc” i „jasność” charakteru okazała uczestnicząc w powstaniu warszawskim. Mówiąc to, chciałbym podkreślić, że na taki sam szacunek jak powstańcy zasługują cywilne ofiary walk z sierpnia i września 1944 r., nad którymi pochylił się poeta Miron Białoszewski, młodszy od Krahelskiej o niecałe 10 lat, w epickim Pamiętniku z powstania warszawskiego. Krystyna przybyła do Warszawy w maju 1944 r., by zostać sanitariuszką plutonu nr 1108 dywizjonu „Jeleń” 7 pułku ułanów AK (7 Pułk Ułanów Lubelskich). Sanitariuszką w plutonie była też przyjaciółka poetki, Janina Krassowska z Pieszowoli („Jagienka”). W ciągu ostatnich miesięcy przed wybuchem powstania Krahelska znajdowała się w trudnej sytuacji materialnej. Ludwika Nitschowa próbowała jej pomóc w znalezieniu pracy, jednak bez powodzenia. W końcu Krystyna otrzymała dorywcze zatrudnienie na nocnych dyżurach w szpitalu. Pomimo wyczerpującego zajęcia występowała ze śpiewem w zaprzyjaźnionych domach na nielegalnych wieczorach artystycznych, m.in. u państwa Nitschów. Stale utrzymywała kontakt korespondencyjny z rodziną. W konspiracji i jawnej walce uczestniczyła żona kuzyna poetki, Halina Krahelska („Myszka”). Krystyna Krahelska spędziła ostatnią przedpowstaniową noc w towarzystwie m.in. „Myszki” i Janki Krassowskiej. Halina Krahelska wspominała w 1975 r. w programie telewizyjnym, że Krystyna tak była w tę ostatnią noc tak zatopiona w myślach, że zdawała się nie widzieć innych osób nocujących pod konspiracyjnym adresem. Halina dodała na temat powstańczej poetki, iż „Może, śpiewając piosenki swoich poleskich stron, tam skierowała swoje wspomnienia (…)?”. Krystyna Krahelska została śmiertelnie raniona w pierwszym dniu powstania, gdy brała udział w ataku na Dom Prasy przy Marszałkowskiej, w którym mieściła się redakcja gadzinowego „Nowego Kuriera Warszawskiego”. Kilkanaście minut przed zranieniem zdążyła opatrzyć rannego Zygmunta Gebethnera („Zygmuntowskiego”), pochodzącego z rodziny polskich wydawców wyznania ewangelicko - augsburskiego, mających nieprzemijające zasługi dla ojczystej kultury. Czytelnicy i sympatycy biblioteki w Sosnowicy rozumieją znaczenie tego rodzaju działalności dla rozwoju polskiego piśmiennictwa i szerzenia oświaty. Zmarła po operacji 2 sierpnia 1944 r. Została odznaczona pośmiertnie Krzyżem Walecznych. Grób znajduje się na cmentarzu na Służewcu w Warszawie. Na grobie leży płyta z napisem: „Harcerka – żołnierka AK – autorka pieśni Hej chłopcy…”. Przed śmiercią wierzyła, że walka nie będzie bezcelowa, modląc się w imieniu własnego pokolenia słowami wiersza, napisanego na przełomie 1942 i 1943 r.: „Chryste Panie z przydrożnych połamanych krzyży,/ Krzyżowa nasza droga, droga do zwycięstwa…/ Daj nam siłę wytrwania, daj nam wolę męstwa!/ I Polskę naszym oczom strudzonym przybliżaj./ Skrzywdzony Zbawicielu spalonych kościołów,/ Każdą kroplę krwi naszej przemień nam na ołów!/ Wytrwamy gdzieś w podziemiach, jeśli tego trzeba,/ By, jak ukryta woda, wymywać z ukrycia./ Daj nam, Chryste przydrożny, silną wolę życia! I daj nam śmierć żołnierską – jeśli umrzeć trzeba./ Poprzez ciemność i burzę daj nam iść najprościej/ Drogą do nowej Polski, drogą do wolności”. W innym utworze zwracała się o siłę wytrwania w walce i wiarę w zwycięstwo do Matki Boskiej Ostrobramskiej.
Postać Krystyny Krahelskiej zaczęto upamiętniać krótko po zakończeniu wojny. W 1945 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie, odtworzonym po wyzwoleniu przez Stanisława Lorentza, zorganizowano wystawę poświęconą Pamięci Archeologów, Archiwistów, Bibliotekarzy, Etnografów, Historyków Sztuki, Konserwatorów, Muzeologów, którzy padli w obronie polskiej, polegli w walce, [zostali] zamęczeni w więzieniach. Na wystawie wyeksponowano pierwszą tablicę upamiętniającą Krystynę Krahelską. Dyrektor Muzeum, prof. Lorentz, kierował narodową instytucją kultury przez kilka dziesięcioleci, bo w latach 1936 – 1982, z przerwą na II wojnę światową, musiał więc być zwierzchnikiem młodej magister etnografii w krótkim okresie jej pracy w muzeum. Lorentz był polskim ewangelikiem podobnie jak towarzysz powstańczej walki Krystyny, Zygmunt Gebethner. W 1950 r. w piśmie „Stolica” wydrukowano wiersz Franciszka Fenikowskiego Warszawska Syrena. Dzięki powyższym oraz innym podobnym inicjatywom Krahelska zajęła trwałe miejsce w polskiej historiografii. Gorzej wygląda sprawa jej obecności w regionalnej pamięci historycznej mieszkańców Lubelszczyzny. Wyjątek stanowią starsi mieszkańcy gminy Sosnowica. Sytuacja powinna się zmienić po wydaniu monografii M.M. Grochowskiej i B. Grzymały – Siedleckiego. Duże znaczenie ma też umieszczenie biogramu Krahelskiej, napisanego przez Annę Czarnomską, w lokalnej książce, mającej za głównych autorów Małgorzatę Kołacz i Dariusza Tarasiuka. Dzięki temu, że pani Grochowska przekazała monografię Krahelskiej w darze do zbiorów GBP w Sosnowicy, czytelnicy będą mogli dokładnie poznać życie „warszawskiej syrenki”, związanej blisko z Polesiem. Praca dwójki autorów zawiera nie tylko wyczerpującą biografię, ale też liczne, przytaczane w całości wiersze i kopie rękopisów utworów Krystyny. Jeżeli osoba „Danuty” zainteresuje bliżej uczestników pleneru malarskiego, to może lektura publikacji na temat Krahelskiej zaowocuje pracami plastycznymi o lokalnej tematyce, zainspirowanymi życiorysem i twórczością poetki, a także wojennymi losami bliskich jej osób, np. rodziny Krassowskich z Pieszowoli. Uczynienie Krystyny Krahelskiej z inicjatywy pani dyrektor Czarnomskiej patronką Gminnej Biblioteki Publicznej wzbogaciło program edukacji regionalnej prowadzonej w sosnowickich szkołach i placówkach kultury. Dla bardziej zainteresowanych osób przygotowałem krótki spis literatury dotyczącej Krystyny Krahelskiej. Część pozycji jest w zbiorach biblioteki w Sosnowicy, w oryginale, a przynajmniej w postaci kopii fragmentów tekstu. Bardzo dziękuję za uwagę i zapraszam do wypowiedzi. Poza tym mogą się Pastwo zapoznać z książkami i innymi materiałami ze zbiorów regionalnych biblioteki, zwłaszcza tymi, które dotyczą bohaterki referatu. Czytelników namawiam do wypożyczenia książki M.M. Grochowskiej i B. Grzymały – Siedleckiego, którą panie Anna Czarnomska i Renata Paśnik chętnie udostępnią.
| Komentarze |
|
|
||||||||
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|



