Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 23
SłabyŚwietny 

Dodaj swój Komentarz

 

Polesie
 
Są lipy, są gaje
Są jeszcze na dziko płynące ruczaje
Lecz nigdzie nie spotkasz przyjezdny człowieku
Bagien i trzęsawisk słynących od wieków.
To właśnie Polesie z tych walorów słynie
Trudno nie ugrzęznąć w tej naszej krainie
Bo kto raz zobaczył te ubogie laski
Jeziorka wśród szuwarów, a na brzegu piaski.
Ten będzie wspominał te chwile urocze
Na stałe porzuci bogate Roztocze
bo nasze Polesie czaruje od dawna
Piosenki śpiewano o naszych bagnach.
Czeremcha zapachem miłość w sercu budzi
Przyjemnie wśród flory i miło wśród ludzi
Tutaj maj radosny ojcem naszych kwiatów
Gdzie żyto ubogie ostoją bławatów.
Młode serce pęka piosenką dziewczyny
Gonią starych swatów na zrękowiny
Bukiet jaśminu w białym obrusie gustuje
Rozsiadł się i zapachem jak fajką częstuje.
A jak głębiej spojrzysz zobaczysz człowieku
Że nasza kraina chwalona od wieków
Tutaj żyli ludzie mądrzy i stateczni
A jak szli na wojnę to byli waleczni.
Szły tędy wojska naszymi drogami
Przy nich rosły krzyże podlewane łzami.
Straciła tu syna zapłakana matka
I długo czekała nie jedna mężatka.
Pozostały po nich popróchniałe krzyże
By zachować pamięć jak najdłużej
Po co walczyli i za co ginęli
Byśmy w wolnej Polsce wreszcie odetchnęli.
 
 
Jesienny poranek na Polesiu
 
Jesienne mgły nad polami
Leżą na ciężkim powietrzu
Gdzieś tam ponad lasami
Żuraw w kluczu odwiecznym.
 
Potężny słup elektryczny
We mgle jak w mleku skąpany
Trzyma długaśne druty
Smutnymi ptakami zapchane.
 
Gdzieś tam krowa ryknęła
Idąc na wilgotną paszę
Kto umie sercem patrzeć 
Odgadnie Polesie nasze.
 
 
Bitwa pod Wytycznem
 
Śpij żołnierzu, zamilkł huk ostatni
Jarzębina Ci korale śle
Z tych dwudziestu to był ten ostatni
Tu w Wytycznie nie będzie Ci źle.
 
Razem z Tobą Polskę sen ogarnia
Orlik liczy postrzępione pióra
Wróg jak rozjuszona psiarnia
Nad żołnierzem stoi czarna chmura.
 
Ogłupiony wódką żołnierz wroga
Za nim ciągnie się zbrudzona nić
Wyświechtany nie zna Pana Boga
Wie, że trzeba niewolnika bić.
 
Orlik zebrał pokrwawione pióra
Dla zmylenia zrobił ciężki lot
I zakrzyczał armatami hura
Po czym w lasy z żołnierzami wpadł.
 
Popłynęła łza po daszku twardym
Płakał orzeł po koronie swej
Żołnierz wkładał łach po łachu marnym
Mój mundurze, ty nadzieje mniej.
 
A po lasach gdzieś tam pod krzakami
Śpi ukryta, poraniona broń
Może znów czeremcha nad rzekami
Kwiatem dotknie wyzwoloną skroń.
 

 

 
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Poniedziałek, 16 Sierpień 2010 15:55