Historia Urszulina

...nasza wspólna historia

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Dodaj swój Komentarz

 

Anna Wasilewicz

 

O placku weselnym korowajem zwanym

 

Korowaj był przez stulecia rytualnym plackiem weselnym z bogatą historią sięgającą średniowiecza. Obszarem na którym istniała tradycja jego wyrobu była generalnie wschodnia słowiańszczyzna, a więc tereny na wschód od Wisły po Ukrainę, Rosję, a nawet Serbię na południu. Na Polesiu i Chełmszczyźnie tradycję pielęgnował tzw. „pierwiastek ruski”, czyli wyznawcy prawosławia i unici. Dopiero konsekwencje II wojny światowej, czyli konflikty narodowościowe, wywózka w ramach akcji „Wisła” ludności tutejszej i przesunięcie granic położyły kres tej tradycji.

Historia mówi, że przed wiekami nowożeńcy obdarowywali feudalnego pana korowajem. Był to rodzaj podziękowania za to, że ten rezygnował z prawa „pierwszej nocy”. W Rzeczpospolitej Szlacheckiej łączono korowaja z podatkiem związanym kunicą. W czasach zaborów zaczął funkcjonować bardziej jako gościniec, którym obdarowywano gości weselnych, tak jak dzisiaj sękaczem, czy tortem po oczepinach.

Czym był, czy też jest Korowaj?

                Jest to zwykły placek drożdżowy z niewielką historią, różniący się wyglądem i wielkością, w zależności od regionu. Tak na przykład w Chełmskim musiał być wysoki, nawet jak żartowano, żeby go wyjąć często trzeba było rozebrać piec. We Włodawskim było nieco inaczej. Pisze o tym nasz XIX-wieczny etnograf Oskar Kolberg: „Koło Włodawy pieką Korowaj okrągły, nie zaś owalny, opasują go wstążką i zamiast szyszek ubierają go kawałkami ciasta zwanymi gąski ’huski’ w kształcie gwiazdek”. Korowaj pieczono w przeddzień zaślubin przez specjalnie proszone gospodynie, tzw. korowajnice. Towarzyszył temu cały obrządek z przyśpiewkami, często przepijany wódką. Co ciekawe, nie mogli być przy tym obecni mężczyźni. Jako kolejną ciekawostkę podam fakt znany mi z przekazów ustnych, że tuż przed II wojną światową, być może jeden z ostatnich korowajów upiekła Iwaniukowa z Leśnicy młodym Szumom z Wielkopola. Udekorowała go warkoczem z ciasta, kaliną (kałynoj) i cukierkami przypominającymi dzisiejsze landrynki.

W przedwojennym Świerszczowie śpiewano:

 

„Za horodom kaczki pływu,

kacze-miacze kwacze.

Zdrowyje diwki za niż idut,

a bohate płacziut,

A, a, a, a, a bohate płacziut.

 

Czy czuła ty diwczinoczko

jak ja tiebie kochał.

Czereż Twoje podwóreczko,

siwym koniem ichał,

A, a, a, a siwym koniem ichał.

 

Wyjdi Siuda moja liuba

wiń taj tichyj wieczier.

Każy maty wołat swaty

korowaja piecze,

A, a, a, a korowaja piecze. ”

 

Od kilku lat podejmowane są próby przywrócenia tradycji z korowajem nie tylko u nas, ale także na Podlasiu, min. w rejonie Siemiatycz i Lipska nad Biebrzą.

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Zmieniony: Środa, 20 Październik 2010 17:28